Może i ciasno, ale za to bardzo serdecznie i emocjonalnie

Może i ciasno, ale za to bardzo serdecznie i emocjonalnie

OBORNIKI. 28 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbył się w Obornikach w sali widowiskowej Obornickiego Ośrodka Kultury.
Było tak ciasno, że wiele osób musiało stać na zewnątrz, było duszno i gorąco, a znaczna część zwyczajowych stoisk nie znalazła miejsca. Dyrektor OOK Adam Krasicki mógłby się starać o tytuł mistrza minimalizacji, bo gdy jedni wychodzili inni zajmowali ich miejsca. I co z tego? Ano nic. Atmosfera, klimat i energia zostały przy organizatorach finału, co dowiodło, że nie miejsce czyni imprezę, ale jej uczestnicy. Tych było wielu z terenu całego miasta, bowiem organizator komunikacji miejskiej, firma Arriva, ufundował Wielkiej Orkiestrze na cały dzień swój najnowocześniejszy autobus kursujący przez całe miasto do OOK i warto dodać, że podjeżdżał tam najczęściej pełen.
Już od przedpołudnia działo się na scenie w OOK, oj działo. Królowały taniec i piosenka.
Przygotowany blok z myślą o najmłodszych miał ogromne wzięcie. Było tradycyjne malowanie twarzy, zabawy i konkursy. Im było później, tym bardziej rosły emocje.
Wśród wiernej publiczności nie mogło zabraknąć rodziny Stachowiaków. Ryszard Stachowiak był prekursorem obornickich finałów WOŚP i rzec można prawą ręką „wielkiego dyrygenta” Zygmunta Dyczkow- skiego. Wokół jego Poloneza zaparkowanego na płycie obornickiego Rynku, kręcił się służąc pomocą syn Jarosław, teraz pomagają jego dzieci z dwuletnią Leną włącznie.
Zygmunta Dyczkowskiego zabraknąć z mikrofonem w dłoni w dniu finału nie mogło, a wspierał go syn Jakub. Wraz z Adamem Krasickim prowadzili licytacje przedmiotów i usług wystawionych na aukcje. Wśród nich były meble, urządzenia, artykuły dekoracyjne i bardzo praktyczne oraz spożywcze. Od niemal dekady w każdym obornickim finale bierze udział wiceburmistrz Piotr Woszczyk, dla którego wolontariat i dobroczynność są tym, czym dla innych jest powietrze i pokarm.
Gdy nadszedł dzień tegorocznego finału, zastanawiał się co tym razem przekazać na licytację. Zdjął ze ściany obraz namalowany przez gruzińskiego młodego artystę, wystawiającego już w znaczących galeriach. Kupił go będąc we wrześniu w Kutaisi i choć obraz miał dla niego dużą wartość sentymentalną, podarował go orkiestrze, z nadzieją na sprzedaż choć za 100 złotych. Obraz przedstawia ponadtysiącletni monastyr. Gdy licytacja nie mogła się na początku rozpędzić, burmistrz do obrazu „dorzucił” kawę w swoim gabinecie. Pan Piotr jest w Obornikach powszechnie lubiany, więc licytacja ruszyła z kopyta, a obraz „poszedł” w ręce pana Mariusza za 400 złotych.
Pan Mariusz, który przybył do OOK z żoną Małgorzatą i córką Zuzanną, nie wypuszczał portfela z dłoni, licytując kolejne poduszki w kształcie czerwonych serc i zestaw miodów z Trzcinowej Pasieki, za który zapłacił też kilka setek. Miodów było więcej, tych hojnych na rzecz WOŚP też jak zwykle nie brakowało. Jeden z darczyńców zaoferował trzylitrową butelkę przedniego trunku, którą sam wylicytował za trzysta złotych, a następnie przeznaczył ją na kolejną licytację. Wśród darczyńców był senator Jan Filip Libicki, który poprzez swego współpracownika Wojciecha Waśkowiaka przekazał Orkiestrze oryginalny senacki medal, który najwyżej wylicytował Piotr Woszczyk.
Za 600 złotych udało się sprzedać barwny obraz przedstawiający misia. Jeżeli ktoś nie miał gotówki, mógł zapłacić kartą, a dzierżącym terminal płatniczy był Roman Trzęsimiech, który ze względu na swój słuszny wzrost widoczny z daleka.
Kwestowali strażacy, młodzież, a nawet czteromiesięczna suczka Aida. Monety i banknoty trafiały do puszek. Stały ona także w punktach usługowych. Rada rodziców z LO ustawiła kawiarenkę. Przez cały dzień poprzedzający finał młodzież z Młodzieżowej Rady Miejskiej piekła ciasteczka. Mimo ciasnoty Zespołowi Szkół im. Kutrzeby udało się ustawić tradycyjne stoisko fryzjerskie. Była wata cukrowa i popcorn. Około godziny 18. sztab liczący pieniądze naliczył 8479 złotych, a puszki z pieniążkami dopiero wpływały. Tu warto przypomnieć, że w roku ubiegłym udało się zebrać aż 117 tysięcy złotych.
Ile będzie w tym roku? Poinformujemy za tydzień, bo w momencie zamykania tego numeru gazety jeszcze pieniądze liczono. W przerwach pomiędzy licytacjami na scenie występowali kolejni artyści i co warto podkreślić, wszyscy otrzymywali gromkie brawa. Lech Faron zaprezentował koncert grupy Tacy Sami, którą niestrudzenie prowadzi już niemal …20 lat. Wystąpili także soliści z Zespołu Wokalnego Sing Smile, prowadzonego w OOK przez Mariana Żurowskiego.
Gdy wszystkie gadżety trafiły do nowych właścicieli, gdy wypełniły się puszki WOŚP, zabłysło światełko do nieba, kończące obornicki finał.

Podobne artykuły