Nikt nic nie wie, 
czyli kto, ile i z czego pije?

GMINA OBORNIKI. Pod koniec mijającego roku uchwalono gminny program profilaktyki przeciwdziałania alkoholizmowi. Takiego zabiegu radni dokonują automatycznie co roku, a większość z nich z całą pewnością nie wie nawet jak ów program wygląda.
Byłoby podobnie także i teraz, gdyby nie nagłe pytanie ze strony radnego Jarosława Paulusa. Pytanie dotyczyło zapisu w analizie będącej podstawą do powstania diagnozy, z której wynika, że obornicka młodzież szkolna wypija średnio sześć kieliszków wódki.
Jarosław Paulus ma umył ścisły, więc chciał wiedzieć: Czy owe sześć kieliszków wypijają rocznie czy dziennie, no i jak duże są owe kieliszki?
Referująca diagnozę Iwona Chmielarczyk wyjaśniła: Diagnoza jest wprowadzeniem do gminnego programu. Radni poznali jedynie wycinki tej diagnozy, by wiedzieli, co w gminie się dzieje.
Wygląda jednak na to, że z owych wycinków niewiele się dowiedzą. Ostatecznie ustalono, że firma zewnętrzna, która analizę wykonała, wie ile piją uczniowie gminy Oborniki i pani Iwona obiecała to sprawdzić.
Gdy radni już ustalili, że wiedzą, iż nic nie wiedzą o piciu młodzieży, trudno było podnieść rękę za lub przeciw temu piciu. Wyjście z impasu znalazł Henryk Brodniewicz, proponując wycofać z programu punkt o kieliszkach wódki i tak głosować, jakby nie było o tym wcześniej mowy.
Jarosław Paulus poszedł o krok dalej i zaproponował, by wycofać też zapis o butelkach piwa i w ten sposób raport o spożyciu przez młodzież stanie się jasny, miły dla ucha i wielce uspakajający.
Kolejnym krokiem w kierunku wyciszenia dociekań była propozycja Marka Lemańskiego, aby Raport w całości odłożyć, a sprawę picia odłożyć na rok przyszły.
Na to nie mogła się zgodzić Iwona Chmielarczyk, która obstawała, aby jednak przegłosować raport jeszcze w mijającym roku, bo takie są zalecenia.
Henryk Brodniewicz zaproponował kolejne wyczyszczenie z raportu fragmentów o wypijanych przez młodzież kieliszków wina i zauważył, że: Lepiej pousuwać to co nie jest jasne, bo wystarczą same procenty i wtedy można przegłosować sam program.
Radna Aleksandra Kulupa zaryzykowała stwierdzenie, że: Skoro zleconych firmie zewnętrznej badań nie da się odczytać, to lepiej ich nie zlecać, bo kosztują i stanowią problem.
Lemański upierał się nadal, aby: Nie kombinować przy danych i skoro wnioskodawczyni nie wie co z tym zrobić, to najlepiej punkt wycofać.
Zastanawiano się czy taka analiza picia przez młodzież jest w ogóle potrzebna. Tu Jarosław Paulus uznał, że jest jednak potrzebna i winna trafić do dyrektorów szkół, by wiedzieli ile młodzi piją i nie tyle jest ważne co piją, ale że w ogóle piją.
Także Błażej Pacholski uznał program za: ważny, więc trzeba go doprecyzować i lepiej przełożyć jego głosowanie na inny czas, zamiast głosować coś niedoskonałego. Paweł Drewicz uznał, że: Rada nie może dokonywać zmian w zamówionej u fachowców diagnozie.
Iwona Chmielarczyk nalegała. Bez uchwalenia programu nie można dysponować jego budżetem. Ostatecznie poprawiła swój wniosek. Lemański wycofał uwagi i rada przegłosowała program przeciwdziałania skutkom alkoholizmu. I po co nam te wszystkie kabarety? Mamy za sobą uchwalanie gminnego programu profilaktyki przeciwdziałania alkoholizmowi.

Podobne artykuły