Zakleszczony w toalecie dwa dni czekał na pomoc

Zakleszczony w toalecie dwa dni czekał na pomoc

ROGOŹNO. Samotnie mieszkający w Rogoźnie pięćdziesięciolatek miał traumatyczne przeżycie. Pozostawał zakleszczony we własnej toalecie pomiędzy sedesem a ścianą, przez długie dwie doby bez jedzenia i picia.
W piątek 50-letni mężczyzna z pewną tuszą, porządkując toaletę wsunął się między sedes a ścianę tak nieszczęśliwie, że wyjść już sam stamtąd nie zdołał. Nie miał przy sobie telefonu, nikt nie usłyszał jego wołania.
Dopiero po dwóch dniach jego znajomy, zaniepokojony brakiem kontaktu z kolegą, odwiedził go w niedzielę 15 grudnia. Z mieszkania wydobywał się głos z prośbą o pomoc. Kolega zadzwonił na numer alarmowy, wezwano strażaków Rogoźna.
Wyciągnięcie mężczyzny w taki sposób w jaki wszedł, okazało się dla niego niebezpieczne. Było też technicznie utrudnione zablokowanymi ciałem mężczyzny drzwiami. Wybrano zatem obejście, polegające na wyburzeniu fragmentu ściany za muszlą klozetową. Strażacy usunęli cegły i wyciągnęli nieszczęśnika – spragnionego i głodnego, ale szczęśliwego, że koszmar się skończył.
Choć taka sytuacja sama w sobie wydaje się być nawet komiczna, to z pewnością nie dla tego, kto został uwięziony. Tu warto może wspomnieć podobną sytuację, do jakiej doszło wiele lat temu w szacownych murach pałacu w Objezierzu.
Goszczący na obywającej się tam corocznej imprezie no- worocznej, ówczesny starosta obornicki nadużywszy alkoholu usnął w niewielkiej toalecie z drzwiami otwieranymi do wewnątrz. Na domiar złego pan starosta zsunął się z sedesu i spał snem sprawiedliwych, nie reagując na żadne stukani i wołanie. Wyłamanie zamka nie na wiele się zdało, bo ciało pana starosty utknęło pomiędzy drzwiami i muszlą sedesową. Próby wyciągnięcia go za nogę godziły w majestat sprawowanego przezeń wysokiego urzędu, a nadmiar złego udało się i tak jedynie zdjąć z niego spodnie, podczas gdy reszta starosty nadal tkwiła w toalecie. Wreszcie ówczesny wiceburmistrz postanowił dać się staroście wyspać i faktycznie – nad ranem urzędnik sam wydobył się z tarapatów, ku wielkiej uldze organizatorów balu.

Podobne artykuły