Zapachniało trwogą? Takiej sytuacji jak na sesji rady w Rogoźnie, nie było dotąd w całej Polsce.

Zapachniało trwogą? Takiej sytuacji jak na sesji rady w Rogoźnie, nie było dotąd w całej Polsce.

ROGOŹNO. Jak informowaliśmy w minionym tygodniu, radni skupieni w klubie „Działamy dla Mieszkańców” złożyli wniosek o odwołanie przewodniczącego rady miejskiej Macieja Kutki i dwóch wiceprzewodniczących rady: Huberta Kuszaka i Pawła Wojciechowskiego.
Radni wnieśli o zwołanie sesji nadzwyczajnej i poddanie pod głosowanie uchwały dotyczącej odwołania prezydium, które w ich ocenie dawno już nie działa tak jak działać powinno. Trudno byłoby nie przyznać im pewnej racji, bo pod rządami Macieja Kutki sesje rady z merytorycznych przekształciły się w trwające do późnych godzin nocnych spory i przysłowiową pietruszkę, z wyraźną szkodą dla wyborców, jak i samego rozwoju gminy.
Maciej Kutka ostatecznie zwołał sesję rady na ubiegły poniedziałek, na godzinę 17, a dwie godziny wcześniej miał słać do radnych SMS-y z informacją, że sesji nie będzie, bo dość nagle zachorował, a jego zastępcom równie niespodziewanie wypadło coś nadzwyczajnego i przybyć nie mogą.
Radni niedowierzając w ten przedziwny zbieg okoliczności udali się o wyznaczonej godzinie na sesję rady miejskiej. I co? I nic.
Prezydium nie przybyło, radni czekali przy włączonych kamerach, a siedzący przed ekranami rogoźnianie, oglądając transmisję „z niczego” kręcili z pewnością z niedowierzaniem głowami, bo takiego czegoś jeszcze w Rogoźnie nie było.
Jak nas zapewnił jeden z radnych: W sali czuć było trwogę i strach tych co nie przyszli, a przecież ich nieobecność i tak niczego nie zmieni, bowiem co się odwlecze, to nie uciecze.
Jeżeli jeszcze do dnia sesji któryś z radnych miał wątpliwości czy głosować za odwołaniem prezydium czy nie, to po wielkiej „ucieczce” te wątpliwości raczej minęły i będzie czekał aż się sesja wreszcie odbędzie, by odebrać kolegom z prezydium władzę.
Mogło tak myśleć 10 radnych, którzy na sesję karnie przybyli. W ich imieniu Łukasz Zaranek powiedział: Dzisiejsze posiedzenie radnych miało być ważne, bo większość radnych chciała dokonać zmian w jej funkcjonowaniu, a z powodu obstrukcji kilku radnych trzeba to będzie przełożyć na inny termin.
Radca prawny gminy Rogoźno, nie kryjąc zaskoczenia stwierdził: Z taką sytuacja się jeszcze nie spotkałem. Takiej sytuacji jeszcze w Polsce nie było. Nikt prócz członków prezydium prowadzić sesji nie może, bo takiej sytuacji prawodawca nie przewidział. Jeżeli przewodniczący w ciągu 30 dni sesji nie zwoła, to zastąpi go w ciągu dni 7 wojewoda, wyznaczając następcę. Kontaktowałem się z nadzorem wojewódzkim i tam też takiego przypadku jeszcze nie spotkali, a zapewne i w kraju go jeszcze nie było.
Kolejnymi przewodniczącymi rady miejskiej Rogoźna byli: Gustaw Wańkowicz, potem przez ponad dwie kadencje Zdzisław Hinz, po nim Roman Szuberski (prowadzący zawsze obrady na stojąco, co doskonale wpływało na dyscyplinę) a po nim Henryk Janus. Podczas dwóch kadencji dokonano zmiany przewodniczącego i wówczas zamieniali się miejscami Szuberski z Hinzem.
Kolejne podejście do odwołania prezydium będzie miało miejsce w poniedziałeka. O tym, czy do niego dojdzie i jak się zakończy oraz kto zostanie przewodniczącym rady napiszemy jednak dopiero w następnym wydaniu Ziemi Obornickiej.

Podobne artykuły