Premier radzi oszczędzać, a samorządy?

POWIAT OBORNICKI. Problemy z płacą minimalną i skokowy wzrost płac urzędników oraz osób zatrudnianych przez samorządy przerasta budżety owych samorządów.
Dla wielu gmin, a także powiatów, to zbyt duże obciążenie dla skromnych budżetów.
W swym expose premier Mateusz Morawiecki powiedział: Cięcie wydatków i walka z biurokracją ma dotyczyć też samorządów. Premier zaapelował do samorządowców, aby skontrolowali czy w podlegających im instytucjach nie ma przerostu zatrudnienia.
Rozpoczęło się liczenie etatów. W mającym 20 tys. mieszkańców Tomaszowie Lubelskim, gdzie niepodzielnie rządzi Prawo i Sprawiedliwość, planowane jest cięcie etatów do 3/4. Burmistrz tej gminy Wojciech Żukowski podkreśla, że nie krytykuje podwyżki płacy minimalnej, ale dla jego miasta to: Finansowe tąpnięcie.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak na apel premiera zareagowali samorządowcy powiatu obornickiego.
Wójt gminy Ryczywół Henryk Szrama powiedział: Ja takich planów nie mam. Zadań jest wiele, a kadra jest szczupła. Urzędniczy mają pełne ręce roboty.
Przyznał, że rosnące obciążenia już i tak bardzo okroiły skromny budżet gminy. – Do samej oświaty dokładamy krocie, a państwo oddaje nam z tego co gminie należne zaledwie ochłapy. Wójt zaryzykował nawet podejrzenie, że jak tak dalej pójdzie, samorządy upadną i nastąpi centrale rządzenie w gminach i powiatach jak za czasów dawno i słusznie minionych, a próbujących najwyraźniej powrócić.
O ewentualne przerosty zatrudnienia zapytaliśmy też wicestarostę obornickiego Waldemara Cyranka, który stwierdził: My takich przerostów nie mamy, a i oszczędzać nie ma na kim. Niektórzy naczelnicy zgłaszają nam nawet, że ich pracownicy nie nadążają z pracą. Mamy ten komfort, że na niektórych stanowiskach, jak w budownictwie, architekturze czy geodezji posiadamy pracowników z właściwym wykształceniem i odpowiedniki kwalifikacjami. Wiele powiatów ma z tym wielki problem, my nie.
Gdy zwróciliśmy staroście uwagę na to, że jego urząd to nie tylko te dwa lub trzy wydziały, stwierdził: Wiem, że w niektórych samorządach ograniczono część mniej obleganych przez petentów stanowisk do ¾ a nawet połowy etatu. Cokolwiek to oznacza, w starostwie nie należy się raczej spodziewać redukcji etatów, choć uwagę starosty warto potraktować całkiem serio.
Burmistrz Obornik Tomasz Szrama stwierdził: Gdybym wsłuchał się w apel premiera i kogoś zwolnił z pracy, to musiałby zaraz kogoś zatrudnić, by wykonał jego zadanie, to nie ma sensu. W wielu wydziałach pracy jest bardzo dużo i urzędnicy mają co robić przez cały dzień pracy. Nie znaczy to, że nie będę się bacznie przyglądał wydziałom, w których zadań jest nieco mniej.
Była burmistrz Rogoźna Renata Tomaszewska powiedziała: W naszym urzędzie już od pewnego czasu trwa redukcja eterów. Na miejsce urzędników odchodzących na emeryturę nie zatrudniamy nowych, a ich zadania rozdzielamy na innych pracowników, by każdy był właściwie dociążony pracą. Zrezygnowaliśmy też z jednego strażnika miejskiego, wyliczając, że trzech w zupełności wystarczy. Żadnych dodatkowych cięć etatów nie przewidujemy, choć faktycznie nakładane na nas przez państwo zadania i niedofinansowana oświata zubożają nasz budżet.

Podobne artykuły