Kościół pełen muzyki

Kościół pełen muzyki

OBORNIKI. II Festiwal Muzyki Organowej był kontynuacją projektu stworzonego i koordynowanego przez maestro Krzysztofa Wargułę. Jego kolejna edycja zaczęła się w sobotni wieczór.
Choć na samym wstępnie frekwencja nie mogła satysfakcjonować organizatorów, jednak wraz z pierwszymi akordami muzyki stworzonej na organy przez Antoniego Rydza wnętrze kościoła farnego jęło się szybko wypełniać chętnymi do wysłuchania koncertu, a było czego słuchać w ten wieczór.
Był to koncert muzyki klasycznej oraz filmowej, choć taki twórca jak 90-letni Enrico Morricone, który napisał muzykę do ponad pięciuset filmów, jest już zapewne także klasykiem.
Pomiędzy kolejne dzieła Sylwia Fiołek (tym razem na czarno), zgrabnie wplatała słowa, wprowadzające słuchaczy w tematykę utworu lub przybliżając im postać twórcy i odtwórcy.
Można było usłyszeć młodziutkiego Filipa Nowaka, ucznia szkoły muzycznej, grającego na akordeonie utwór Krzesimira Dębskiego, będący leitmotivem serialu „Złotopolscy”, czy utwór przewodni z „Ojca Chrzestnego”, wspominanego już Enrico Morricone. Filip usłyszał wielkie brawa, a oborniczanie usłyszą o nim zapewne jeszcze nie raz.
Nie mniejsze brawa otrzymał znakomity obornicki chór Pro Musica za Ave Werum Mozarta czy Gabriels Oboe – znów Morriconego. Prawdziwą wisienką na tym torcie było wykonanie przez dyrygentkę chóru Renatę Wrzeszcz bachowskiego Ave Maryja głosem tak pięknym, czystym i dźwięcznym, że słuchaczy przyprawił o dreszcze. Antoni Rydz wystąpił raz jeszcze w ciągu sobotniego koncertu grając Largo Hendla i warto tu dodać, że jego ojciec także gra na organach i także w Obornikach, ale w Śląskich. Tam też odbył się Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej, co dodatkowo łączy obydwa miasta.
Angelika Małecka zagrała na flecie poprzecznym kolejny utwór z przebogatej kolekcji dzieł Enrico Morricone, a Michał Dąbrowski uraczył słuchaczy najpierw doskonale znaną wszystkim Toccatą i Fugą J.S. Bacha, a potem mniej znanym Bolerem XIX wiecznego kompozytora Lafebura Weley, w którym dość wyraźnie pobrzmiewały dźwięki jakby polskiego mazura.
Co by nie rzec, była to prawdziwa uczta muzyczna, do wysłuchania której zachęcał sam „gospodarz” Fary ks. dziekan Józef Kamzol. Przypomniał on, że kościół posiada wyremontowane organy i warto ich słuchać, toteż słuchano i nagradzano muzyków brawami, a ksiądz Kamzol dodatkowo kwiatami. Nie mniej udany był kolejny dzień festiwalu, a słuchacze już czekają na trzecią edycję.

Podobne artykuły