Problemy kolejnego dewelopera: czy powstaną w Obornikach nowe bloki?

OBORNIKI. Grzegorz Gawroński jest obornickim deweloperem, znanym choćby z projektu Bergamo. Jego koleiną inwestycją ma być kompleks budynków pomiędzy ulicami Haliny Czerny-Stefańskiej, Emilii Plater, Kubiaka i Wybudowanie. Chciałby tam wybudować 10 budynków szeregowych oraz cztery budynki wielorodzinne.
Część mieszkańców okolicznych domów jest przeciw. Przeciw była też komisja Gospodarki i Bezpieczeństwa rady miejskiej Obornik. Pan Grzegorz zmodyfikował swój projekt, zmniejszając ilość mieszkań i miejsc postojowych, wskazał na dodatkowe miejsca gromadzenia odpadów. Następnie wniósł o zmianę w planie zagospodarowanie przestrzennego, aby móc zrealizować to co zaprojektowano. W zasadzie na tym terenie istnieje plan zagospodarowania dopuszczający także budowę bloków mieszkalnych, Gawroński chce ów plan urealnić.
Odpowiedzialna za zagospodarowanie terenu urzędniczka przyznała: Według planu jest tam dopuszczona zabudowa jednorodzinna i szeregowa. Może być też wielorodzinna.
Planom Gawrońskiego sprzeciwia się w imieniu siedmiu mieszkańców okolicznych działek pani Małgorzata. Pan Robert wyjaśniał: Jak budowaliśmy tu swoje domy, to teren był podzielony na działki pod zabudowę jednorodzinną i rzemieślniczą. W jakimś momencie wróciliśmy do planu budowy bloków pod Klempicz. Urzędniczka przypomniała, że: Od pewnego czasu działa specustawa, która pozwala na takie zmiany. Pan Robert zagroził w odpowiedzi sądem.
Grzegorz Gawroński odniósł się do planu z roku 2013: Rada wprowadziła ów plan, pozwalając na budynki wielorodzinne i to pozwoliło deweloperom na budowę takich budynków wielorodzinnych. Marek Lemański cofnął się jeszcze dalej stwierdzając: W roku 2010 zauważyłem, że w planie zagospodarowania przestrzennego widnieją bloki. Nie spodobało mu się to, bo dominowały budynki jednorodzinne. Plan zmieniono 2011. dalszych zmian nie pamiętam. Protestów nie było, więc plan został zatwierdzony. W 2015 był wniosek o zabudowę wielorodzinną. Mieszkańcy protestowali, bo nie chcieli żyć pośród bloków. Na ich wniosek plan odrzucono i powrócono do planu poprzedniego. Nadal winny tam stawiać budynki jednorodzinne, bo mieszkańcy kupowali domy znając ów plan.
Tymczasem było porozumienie między deweloperem a częścią mieszkańców. Ustawa lex-deweloper nie ma na celu burzenia istniejących planów, ale na pozyskiwanie nowych działek od kolei, agencji rolnej czy skarbu państwa a przy okazji korzystają z niej deweloperzy chcący budować to na co wcześniej zgody nie było. Tak jest w przypadku opisywanej tu sytuacji.
Tak się niestety w gminie Oborniki składa, że o planach zagospodarowania przestrzennego decyduje komisja składająca się z radnych bez żadnych kompetencji w tej materii, a nie uprawniona do tego komisja urbanistyczna. Jak się to zakończyło w sprawie zmian a planach w Kowanówku przy ulicy Miłowody, niedawno informowaliśmy.
W tym przypadku słychać czwórgłos. Deweloper sobie, bo ma plan i zapędy; mieszkańcy sobie, bo wolą dotychczasowy status quo; urzędnicy biegli w przepisach sobie, a i radni też sobie.
Tych ostatnich skrytykował podczas spotkania protestujących mieszkańców radny Marek Lemański: Radni się na tym nie znając zmiany akceptowali. Pan Marek jest wyjątkiem wśród radnych bo zna się na wszystkim i jest wszechstronnym autorytetem sprawa wszelakich.
Co innego mieszkający w pobliży przyszłej budowy pan Robert, który ekspertem nie jest jednak oskarża dewelopera: On nas od lat robi w jajo, konsekwentnie dąży do wysiedlenia nas wszystkich a gmina mu idzie w tym na rękę. Inny z protestujących, który się z tego terenu już wyprowadził ostrzegł na odchodne: W blokach zamieszkają osoby patologiczne.
Na wszelki wypadek komisja złożona z radnych odrzuciła wniosek dewelopera. W przyszłym tygodniu zostanie zwołana sesja nadzwyczajna, podczas której nad wnioskiem o zmiany w planie rozbudowy pochyli się cała rada miejska.

Podobne artykuły