Szukają miejsca do życia w Obornikach

Szukają miejsca do życia w Obornikach

GMINA OBORNIKI. Natalia to Ukrainka, której życia nagle się zawaliło. Jej mąż wyprowadził się do najlepszej przyjaciółki Natalii, zostawiając ją z trójką swoich dzieci i oświadczeniem, że się ani nimi ani nią dłużej zajmować nie zamierza.
Pani Natalia w poszukiwaniu nowego życia sprzedała swoje mieszkanko i wyruszyła do Polski. Zamieszkała w Obornikach i wystąpiła o kartę Polaka, bo ma polskie korzenie i prawo do starań o obywatelstwo. W Urzędzie Marszałkowskim usłyszała, że procedury potrwają rok.
Pieniądze za sprzedane mieszkanie szybko się jej kończą, dzieci chodzą do jednej z obornickich szkół, czują się tam dobrze i chciałaby zostać w Obornikach. Marzy o tym, by móc pracować bez ograniczeń, czego jej formalnie jej nie wolno., Choć praca by się znalazła, to trudno uzyskać zatrudnienie bez wizy, a wiza się już skończyła. Na Ukrainę nie ma dokąd wracać, bo ani mieszkania ani pracy tam nie znajdzie.
Tamara jest Rosjanką. Wyszła za mąż za Polaka z ziemi obornickiej i żyło im się dobrze. Urodziła dwoje dzieci, on pracował, ona zajmowała się domem, bo taki podział obowiązków sobie ustalili. Po niemal pięciu latach jej mąż nagle zmarł. Tamara udała się do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, by ustalić swój status jaki formalnie ma w Polsce.
Tam usłyszała, że polskiego obywatelstwa ni zgody na stały pobyt dodać nie może, bo nie była żoną Polaka pełnych pięciu lat, a jedynie była nią przez cztery lata i dziewięć miesięcy.
Nie może pracować, nie ma wizy, ni pozwolenia na pobyt, grozi jej deportacja. Brak jej też środków do życia, a pomoc społeczne nie ma możliwości , aby ją wesprzeć.
Pani Tamara, tak jak i pani Natalia są zawieszone w niebycie. Mieszkają w Obornikach. Choć zgodnie z przepisami ich tu nie ma. Gdzieś tam czasem dorobią, choć formalnie prawa do tego nie mają. Nie mogąc żyć w Polsce i nie mając gdzie i po co wracać, czekają jak na Godota na decyzję wojewody, a ta nie nadchodzi.
Obie zgłosiły się do władz Obornik z prośbą o pomoc. Formalnie mogły liczyć jedynie na współczucie, nieformalnie wiceburmistrz Piotr Woszczyk pośredniczy pomiędzy kobietami a władzami województwa. Skutek jest taki, że Ukrainka może niebawem otrzymać zgodę na pobyt, a i problem Rosjanki zainteresowali się wreszcie urzędnicy wojewody.

Podobne artykuły