Oszuści na wypadek

OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu do jednej z mieszkanek powiatu obornickiego zadzwoniła kobieta przedstawiająca się jako sierżant „jakaś” i poinformowała ją, że córka spowodowała wypadek, może mieć poważne kłopoty, ale jest szansa by jej pomóc. Obiecała oddzwonić i odzwoniła, ale jeszcze wcześniej „ktoś” zadzwonił do drugiej córki owej kobiety z podobną informacją.
Matka odebrawszy ponownie telefon wiedziała już od drugiej córki o wypadku jej siostry. Dwie informacje w jednej sprawie wzajemnie się uwiarygadniały. Gdy więc „sierżant” zadzwoniła do kobiety ponownie, ta zapytała jak może pomóc.
Odpowiedź była krótka. 80 tysięcy dla prokuratora i córka wraca do domu, a problem się jakoś załatwi. – Niech pani nie traci czasu tylko liczy pieniądze póki można jeszcze Magdzie pomóc, by nie trafiła do aresztu – miała namawiać „sierżant”, dodając też coś o komendzie głównej i o tym, że zabrali jej telefon i mama nie będzie mogła do córki zadzwonić.
Zdenerwowana kobieta nie skojarzyła jeszcze wówczas, że uczynna „sierżant” na początku mówiła o „córce”, ale gdy w pewnym momencie kobieta użyła imienia córki, zaczęła mówić o niej Magda, co miało oznaczać, że zna ją i jej sprawę, a to było kolejne uwiarygodnienie.
Trudno przewidzieć, co zrobiłaby roztrzęsiona i pogubiona starsza pani, gdyby do jej mieszkania nie wszedł syn. Szybko poinformowała go o kłopotach Magdy, nie przerywając połączenia. Osoba po drugiej stronie linii musiała usłyszeć młody męski głos i szybko się rozłączyła.
Niebawem do domu wróciła rzeczona Magda i wysłuchawszy opowieści matki natychmiast zorientowała się, że była to próba wyłudzenia pieniędzy. Moja mama była roztrzęsiona, płakała. Oszuści działali naprawdę szybko. Kazali mamie wyciągnąć pieniądze i je liczyć. Twierdzili, że ta kwota ma trafić w ręce prokuratora. Od matki wyłudzili też wszystkie dane osobowe – relacjonowała kobieta, składając jeszcze tego samego dnia w komendzie policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Od policjantów dowiedziała się, że to kolejna próba wyłudzenia pieniędzy metodą „na wypadek”.
Oszuści wchodzą na elektroniczną książkę telefoniczną i wybierają imiona osób do których dzwonią i ustalają orientacyjny wiek rozmówcy. Już podczas rozmowy telefonicznej manipulują swoją ofiarą, starając się wyciągnąć od niej jak najwięcej potrzebnych informacji o dzieciach i wnukach.
Funkcjonariusze z obornickiej komendy policji apelują o ostrożność i nieprzekazywanie nikomu swoich oszczędności.

Podobne artykuły