Próba sił między koalicją a opozycją w czasie ostatniej sesji rady powiatu

Próba sił między koalicją a opozycją w czasie ostatniej sesji rady powiatu

OBORNIKI. Ubiegłotygodniowa sesja rady powiatu obornickiego była wyjątkowa i nieporównywalna do żadnej poprzedniej w obecnej kadencji. Od samego jej początku można było poczuć w powietrzu pewną nerwowość. Szepty na stronie, jakieś znaki, a także i to, że w sali zasiadł cały komplet radnych, co nie zawsze się zdarza.
Radni mieli się zająć sprawą skargi na dyrektor szkoły im. H. Cegielskiego w Rogoźnie, badanej przez komisję skarg, wniosków i petycji rady powiatu obornickiego od września ubiegłego roku.
Przez minione pół roku wszyscy radni, którzy chcieli zapoznali się ze skargą i wszystkimi jej aspektami, mieli taką możliwość. Były rozmowy z dyrektor Romaną Węgrzak, liczne posiedzenia komisji, informacje podczas sesji, o artykułach na naszych łamach nie wspominając. Wydawało się, że zamkniecie tej sprawy głosowaniem jest czystą formalnością. Tymczasem okazało się to być przyczynkiem do próby sił pomiędzy koalicją a opozycją.
Gdy część radnych chciała głosowania nad uchwałą stwierdzającą niewłaściwe postępowanie pani dyrektor, druga część wolałaby to odwieść w czasie i nie chodziło tu bynajmniej o winę czy jej brak, a raczej o sprawdzenie, która ze stron ma więcej szabel.
Bogusław Janus (trochę w koalicji, trochę w opozycji) twierdził, że są błędy formalne związane z terminami i rzecz całą trzeba odłożyć na czas nieokreślony, bo i tak nie trafiono w kalendarz. Poparł go Andrzej Ilski (zdecydowana opozycja w koalicji) i Błażej Cisowski (prawdziwy opozycjonista, przeciwny wszystkim i wszystkiemu), który bardzo źle ocenił prace komisji skarg, wniosków i petycji prowadzoną przez Agatę Pasternak. Zarzuty rozsądzał radca prawny starostwa, który twierdził, że żadnych błędów formalnych nie ma.
Błędów nie było, były jednak emocje, wzajemne animozje, próby sił i ataki czysto personalne.
Błażej Cisowski po krytycznej wypowiedzi, iż Komisja działała wyrywkowo, źle i bez wiedzy oraz tendencyjne, zarzucał przewodniczącej rady powiatu Renacie Tomaszewskiej: Pani widzę przeszkadza to co ja mówię! Nie był mu dłużny wicestarosta Waldemar Cyranek, który zauważył: Skoro radny Cisowski nie brał udziału w pracach komisji, to niewiele wie o jej pracy, zatem skąd te oceny?
No i się zaczęło. Bogusław Janus bronił dyrektorkę: Jakieś żarty sobie robicie. O co tu chodzi? Co mamy z tym zrobić? Twierdził, że nie ma uchwały, tymczasem uchwała już była i czekała na głosowanie. Zanim do tego doszło Błażej Cisowski uznał, że: Afera nikomu krzywdy nie robi, a takie komisje są powołane do poniżania ludzi. To poruszyło Renatą Tomaszewską, która stwierdziła: Skoro pan tak mówi, to po co ustawodawca taką komisję zlecił powołać.
Piotr Desperak też zabrał głos, starając się spór łagodzić: Przysłuchuję się z zaskoczeniem waszym sporom koalicyjnym. Rozumiem, że chcecie zamknąć tę sprawę podczas jednego spotkania. Wyjaśnienia udzieliła starosta Zofia Kotecka: Sprawa toczy się od września, W tym czasie komisja spotykała się często, może nawet zbyt często. Dla osób poddawanych takiemu badaniu jest to sprawa bolesna. Dlatego proszę o zakończenie tej sprawy i nie ciągniecie jej, bo każde kolejne spotkanie i roztrząsanie tej sprawy będzie o jedno za dużo.
Bogusław Janus nie mógł nie uznać argumentów pani starosty, która nie chciała nękania Romany Węgrzak, a jednocześnie jako jej zwierzchnik, nie mogła jej za sześć zarzutów pogłaskać po głowie i zamknąć sprawę bez żadnego echa. Radny zwrócił się w tej sytuacji ku Renacie Tomaszewskiej: Widzę, że pani ma cel, by tę sprawę zamykać. Jaki pani ma cel? Przewodnicząca Tomaszewska nie czekała z odpowiedzią: Moim celem jest prowadzenie obrad. Mój głos jest tylko jednym z 17, pan też będzie się mógł swoim głosem zadecydować.
Andrzej Ilski zasiadając w zarządzie, a jednocześnie będąc przeciwko niemu, wstał… i ostentacyjnie przeniósł na miejsca dla publiczności.
Napięcie w sali sesyjnej rosło. Większość radnych, choć niewielka, przyjęła protokół komisji skarg i wniosków, co kończyło etap badania skargi na dyrektor szkoły (jednej, bo była i druga).
Radni uznali za uzasadnione sześć punktów owej skargi, powstałe odrzucono.
To dodatkowo podniosło ciśnienie obrad. Romana Węgrzak przyznała się do winy, oddała niesłusznie wyciągnięte pieniądze, to i tak można było wyczuć, że chodzi o coś zupełnie innego niż sprawa pani dyrektor.
Kolejnym punktem programu sesji było przegłosowanie protokołu z poprzedniej sesji. Zwykle ów protokół przyjmowano automatycznie i bez zbędnej zwłoki, bo w dobie zapisu video, to już tylko formalność.
Tym razem rozgorzała dyskusja, bo ktoś zauważył, że było w protokole jego nazwisko, a w przypadku kolegi nazwisko i imię.
Zbigniew Nowak i Błażej Cisowski ogłosili, że będą głosować przeciw przyjęciu protokołu. Ostatecznie sześciu radnych opozycji nie przyjęło protokołu z poprzedniej sesji, co i tak nie miało żadnego znaczenia.
Cała ta sytuacja wyglądała na przymiarkę do spróbowania przejęcia władzy w powiecie.
Próba sił zmierzała do policzenia szabel obu stron. Gdy po jednej z nich zasiadali radni: Bartkowiak, Nowak, Okpisz, Janus, Desperak, Cisowski, Bogacz i Ilski, po stronie starosty trwali: Drewicz, Szrama, Neter, Cyranek oraz panie: Biedna, Nowicka, Tomaszewska, Pasternak i Woźniak.
Koalicja wydaje się być nadto niewzruszona i wyciągnięcie z niej kogoś, kto przyłączyłby się do opozycji wydaje się obecnie niemożliwe, choć nie tak rzeczy się już w naszym regionie zdarzały.
Gdy jasnym się stało, że koalicja jest póki co wystarczająco silna, przewodnicząca Renata Tomaszewska przystąpiła do dalszej realizacji programu, przekazując zebranym informacje o swej aktywności w czasie pomiędzy sesjami. Radni: Bogusław Janus, Błażej Cisowski, Piotr Desperak i Andrzej Ilski ostentacyjnie opuścili salę sesyjną.

Podobne artykuły