Szkole w Objezierzu przybył kolejny Przyjaciel, o oponach już nie wspominając

Szkole w Objezierzu przybył kolejny Przyjaciel, o oponach już nie wspominając

OBJEZIERZE. Zespół Szkół w Objezierzu ma swoje wąskie grono przyjaciół. Może i niewielkie to grono, ale za to bardzo chętne do niesienia wszelkiej pomocy. Tu należy wymienić nazwisko Jerzego Kani, od lat wspierającego objezierską szkołę.
Gdy swego czasu złodzieje skradli części do składanego przez uczniów ciągnika, Jerzy Kania przywiózł im i podarował taki sam ze swojej kolekcji.
Objezierski Zespół Szkół może się pochwalić tym, że obok nowoczesnego ciągnika posiada też prawdziwą perełkę – ciągnik Ursus C-45, remontowany obecnie w ramach projektu realizowanego przez nauczycieli zawodu oraz uczniów branżowej szkoły I stopnia, uczących się w zawodzie mechanik operator pojazdów i maszyn rolniczych.
To prawdziwy rarytas produkowany w latach 1947-1954 przez zakłady Zakłady Mechaniczne Ursus w Warszawie. Gdy na początku 1946 roku podjęto decyzję o rozpoczęciu produkcji w Polsce ciągników rolniczych, powstała konieczność szybkiego wdrożenia do produkcji tego typu pojazdu, więc zdecydowano o skopiowaniu konstrukcji niemieckiego ciągnika Lanz Bulldog D9506, którego wiele egzemplarzy zostało w granicach Polski, pozostawionych przez Niemców po II wojnie światowej. Jego zaletami była stosunkowo duża moc, przy prostej budowie i obsłudze. Dość oryginalny był sposób uruchamiania ciągnika. Odbywało się ono przez podgrzewanie znajdującej się z przodu gruszki żarowej ręczną lampą lutowniczą. Po podgrzaniu należało wyjąć koło kierownicy wraz z kolumną i wsunąć w jedno z bocznych kół zamachowych. Następnie, przez przekręcenie kierownicy, można było uruchomić silnik. Wymagało to sporej siły fizycznej i wprawy.
Ciągnik ten produkowany był początkowo tylko w wersji na kołach stalowych, później na ogumionych. Taki właśnie ciągnik znalazł się w Objezierzu i byłby kompletny, gdyby nie brak opon, od lat już w Polsce nie produkowanych.
Szkoła miała problem, więc z pomocą znów przyszedł Jerzy Kania. Znalazł odpowiednie opony dopiero w …Indiach. Zakupił je wraz z odpowiednimi dętkami, sprowadził stamtąd do Polski i podarował opony szkole. Prezent wart ponad 10 000 złotych dotarł do Objezierza w czwartek 20 lutego i został przyjęty tam z wielką radością.
Dyrektor szkoły Roman Ostrowski serdecznie podziękował darczyńcy, a pana Jerzego uhonorował szczególnym wyróżnieniem, jakim jest tytuł „Przyjaciel Szkoły”.
Kameralnej uroczystości asystował inny „Przyjaciel Szkoły”, Leszek Dąbrowski z Uścikowa, który swego czasu podarował też szkole ciągnik. Przybył Andrzej Mysiak, nie mogło zabraknąć wicedyrektor Edyty Mikołajczak.
Rozmowa przy kawie i obowiązkowym pączku, bo to były zapusty, zeszła w męskim gronie szybko na ciągniki, a warto wiedzieć, że posiadaczem jednej z największych w kraju kolekcji tych pojazdów jest właśnie Jerzy Kania.

Podobne artykuły