Toast noworoczny PSL z udziałem kandydata na prezydenta

Toast noworoczny PSL z udziałem kandydata na prezydenta

OBORNIKI. Poseł Krzysztof Paszyk wraz z senatorem Janem Filipem Libickim zaprosili swe koleżanki i kolegów z PSL, samorządowców, dyrektorów lokalnych instytucji oraz osoby działające na rzecz społeczeństwa na doroczny toast noworoczny. Przybyłych było tak wielu, że szybko wypełnili hol szkoły przy ul Obrzyckiej. Wśród zebranych był prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, poseł, a przedtem europoseł Andrzej Grzyb, wicemarszałek województwa Wojciech Jankowiak, generał pożarnictwa Ryszard Kamiński, starostowie, burmistrzowie i wiele innych osób.
Zanim zaczęły się pierwsze wystąpienia, prowadzący spotkanie: asystentka Krzysztofa Paszyka Katarzyna Ciołek i asystent Filipa Libickiego Wojciech Wośkowiak zapowiedzieli trzcianecki kwartet o nazwie Chili Band i można rzec, że całe spotkanie zaczęło się śpiewająco. Potem głos zabrał senator Jan Filip Libicki sugerujący swym wszystkim następcom przy mikrofonie konwencję „spotkania rodzinnego”. Wspomniał o ogromnym dorobku ostatnich 30 lat tworzenia i pracy samorządów, kończąc to słowami: Zróbmy wszystko, aby nam nikt naszego dorobku nie zniszczył. Zaraz potem przesłał pozdrowienia dla burmistrza Tomasza Szramy, o którym powiedział: Jest on ofiarą ataku na niepokorne samorządy. Kończąc głośnym: Tomek trzymaj się, jesteśmy z tobą!
Występujący po nim Krzysztof Paszyk, wspomniał o trasie wronieckiej, o kolei metropolitalnej czy skrzydle hospicjum Grażyny Stachowiak przy parafii Miłosierdzia Bożego, które pojawiły się – jak mówił – dzięki porozumieniu, dialogowi i współpracy różnych samorządów i osób. Podziękował wszystkim zgromadzonym za wsparcie, wspomniał o swej drodze, którą rozpoczął w murach właśnie tej szkoły, w której teraz przemawia. On także wyraził wolę wsparcia dla Tomasza Szramy.
Zaraz po nim wystąpił ten, na którego słowa chyba wszyscy czekali, Władysław Kosiniak Kamysz, a trzeba przyznać, że jest wyśmienitym mówcą. Zaczął od podsumowania wyników wyborów, które kolejny raz dały PSL-owi stabilne miejsce w sejmie i senacie. Nie mógł pominąć przypomnienia o zbliżających się wyborach prezydenckich: Polska potrzebuje zmiany prezydenta na niezależnego od szefa partii, która go wybrała. Potem dodał: Trzeba zająć miejsce po Wielkiej Brytanii zasiadając przy głównym stole i nie dać się wypychać do kąta. Potrzebujemy ożywienia i zadbania o polskie sprawy. Jeszcze bardziej emocjonalnie mówił o tym, co nieść potrafi nienawiść, co czynią podziały, nawiązując do zmarłego tragicznie prezydenta Pawła Adamowicza, by skończyć ten wątek słowami o: Upodleniu relacji międzyludzkich. Obiecał zadbać o strażaków z OSP, by mogli dowolnie obracać swoimi środkami finansowymi. Gwarantował w przypadku wygranej, że: Nikt nie wybuduje domów na ogrodach należących do działkowców. Wyraził chęć: Promowania budowy trasy S-11, a przede wszystkim obwodnicy Obornik, która znalazła się kolejny raz poza planem finansowym i wykonawczym. Chce się też upomnieć: O szpitale powiatowe. A żaden z tych w Wielkopolsce nie miał od dawna zysku, zaś wszystkie odnotowują ogromne straty. Chce się upomnieć także o nauczycieli: By zarabiali więcej, ale nie kosztem samorządów. Tu wyraził krytykę dla systemu subwencji: Bo nie wpływa ona w całości do samorządów, a winno tam trafiać 100% środków za zlecone przez państwo działania. Wyraził na koniec sprzeciw: Wobec planowanego podatku od mięsa, bo zabije to polskie rolnictwo. Jako kandydat na prezydenta chce upominać się też: O skuteczne działania rządu wobec choroby ASF, sprzeciwia się: Ogromnemu importowi rosyjskiego węgla, podczas gdy Rosja nałożyła embargo na polskie jabłka. Po każdej z tych kwestii otrzymywał od zebranych oklaski.
Gdy skończył, jego miejsce zajął były europoseł, a dziś poseł Andrzej Grzyb. Zaczął od podziękowania za wsparcie, jakie otrzymał w wyborach z naszego regionu. Wspomniał o swym pobycie w europarlamencie i o tym, że odwiedziło go ponad 6,5 tysiąca osób. Wspomniał też o licznej rzeszy asystentów, którzy odbyli w jego biurze staż. Nawiązał do silnych samorządów, które nie zawsze podobają się władzy krajowej, mówiąc: Samorządy są przecież częścią naszego społeczeństwa. Przypomniał, że: W ostatnim rozdaniu unijnym polska wieś wiele zyskała, wiele zyskało polskie społeczeństwo zdobywając środki na budowę dróg, autostrad, rozwój kolei i innej niezbędnej infrastruktury. Unia Europejska na rozwój Polski przeznaczyła w swoim budżecie spójności i rozwoju niemal co czwarte euro, przekazując Polsce ponad 106 miliardów euro. W kolejnym rozdaniu Polska może liczyć na niecałe 75 mld euro i to jak dobrze pójdzie, czyli o wiele, wiele mniej.
Występujący w imieniu władz wojewódzkich marszałek Wojciech Jankowiak powiedział: Kiedyś burmistrz Anna Rydzewska zawiozła mnie w miejsce, w którym rosły same krzaki i powiedziała, tu musi powstać obwodnica, która odciąży centrum miasta. Nie wiedziałem gdzie jestem. Owszem, minęło wiele czasu, ale powstała tam obwodnica i służy. Rozmawiamy też z burmistrzem Romanem Szuberskim o obwodnicy Rogoźna. Jak nie dziś, to jutro, ale i ona powstanie.
Ostatnim mówcą był były poseł aż siedmiu kadencji i minister Stanisław Kalemba. Jak ma w zwyczaju, przebiegł w swym wystąpieniu przez historię wsi polskiej i niepodległości narodu. Zahaczył o takie postaci jak Wincenty Witos, Stanisław Mikołajczyk, czy Stanisława Staszic. Wyraził swój niepokój, jak to nazwał: Budzącym się „duchem wyłączności”, który cofa Polskę do czasów PRL, gdzie również obowiązywała jedna partia i jej jedynie słuszna polityka. Ci, którzy to czynią muszą ponieść za to odpowiedzialność i nie cofną tego obietnice 13, 14 czy15-tej emerytury. Z jego ust padło wiele krytycznych słów o obecnie rządzących i ich poczynaniach.
W dłoniach uczestników spotkania pojawiły się kieliszki z musującą zawartością i wszyscy wznieśli toast za nowy rok i to co on przyniesie. Na stołach pojawiły się drobne przekąski, najczęściej swojskie wyroby masarskie, wyborne sałatki i smaczny placek. Można było przy kawie w miłym nastroju porozmawiać w grupach i indywidualnie. Był czas na dyskusje, oceny i zwykłe pogaduszki, na które codziennie zwykle nie ma czasu.

Podobne artykuły