Niepunktualnie, ale pociągi jadą i to jest najważniejsze

Niepunktualnie, ale pociągi jadą i to jest najważniejsze

OBORNIKI. Pociągi Poznańskiej Kolei Metropolitalnej (PKM) śmigają od tygodnia po torach linii Rogoźno, Oborniki, Poznań. Jednocześnie nadal trwają prace przy dostosowaniu do potrzeb podróżnych kolejowej infrastruktury. Są już barierki przy podejściu na peron w Bogdanowie, zamontowano tam też wiatę peronową.
Niebawem taka wiata stanie i w Obornikach. Zastąpi obecną budkę obliczoną na cztery osoby i małego psa. Będzie trzyelementowa, znacznie większa od tego co dziś mają do dyspozycji pasażerowie odwiedzający peron Oborniki Miasto. Zegar na peronie chodzi z dokładnością do paru godzin i wielu zastanawia się, czemu ma on służyć? Inni pytają o sens wywieszenia rozkładu jazdy, skoro kolej go i tak nie przestrzega. Pociągi jeżdżą tak jak chodzą kolejowe zegary, czyli jak wyjdzie, tak będzie.
Trudno nawet mieć o to pretensje do maszynistów, którzy muszą kombinować na odcinkach z pojedynczym torem, gdzie trzeba robić mijanki, a do tego na kolei, jak to na kolei, co rusz występują awarie. Ostatnia z nich miała miejsce w ubiegłym tygodniu w podpoznańskich Złotnikach. – Na stacji Złotniki około 12:15 doszło do awarii urządzeń sterowania ruchem – poinformował naszą redakcję Radosław Śledziński z PKP PLK, który obiecał: Ruch pociągów jest obecnie wstrzymany. Na miejscu jest nasza ekipa, która pracuje nad uruchomieniem systemu. Nie mamy jeszcze uruchomionej komunikacji zastępczej. Jeśli naprawa będzie się przedłużać, taka komunikacja zostanie uruchomiona.
Kolejną awarię na zmodernizowanej za kilkaset milionów linii znów udało się usunąć i choć pociąg przybył do Obornik z kilkuminutowym opóźnieniem, to już stres związany z oczekiwaniem na pociąg zniwelowała miła konduktorka z uśmiechem dla każdego pasażera. Jazda trwała krótko, pociąg miał wszelkiej wygody, a pasażer z grupy starszaków starszych przejechał się do Poznania za niecałe sześć złotych i za tyleż samo wrócił.
Długo oczekiwaną PKM-kę już mamy, pociągi jako się rzekło na wstępie od tygodnia śmigają. Czas na krok po stronie gminy. Wiele osób cieszy się z pierwszej w historii wsi Bogdanowo stacyjki, jedyny problem w tym, że kolej zrobiła co mogła i czas na władze Obornik.
Jak napisał do nas pan Marian, najpierw dziękując za naszym pośrednictwem włodarzom gminy i dodając: Jest jednak mały drobny mankament, otóż pasażerowie kierujący się na peron, jak i wysiadający z pociągu, po wyjściu z peronu wchodzą w strefę ,,egipskich ciemności” za mostem kolejowy od strony cmentarza. Na poziomie parkingu przed cmentarzem jest tak ciemno, że szczególnie w obecnych warunkach jesienno-zimowych jest to poważny problem dla podróżujących.
Od burmistrza Tomasza Szramy już się dowiedzieliśmy, że po zakończeniu prac wykonywanych przez kolej, planuje on zadbać o parking w Bogdanowie. Można zatem powiedzieć, byle do wiosny.

Podobne artykuły