Komisja w sprawie dyrektor Węgrzak

OBORNIKI, ROGOŹNO. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o skardze, jaka wpłynęła na działalność dyrektor Zespołu Szkół im H. Cegielskiego w Rogoźnie Romany Węgrzak.
W ubiegłym tygodniu komisja skarg, wniosków i postulatów rady powiatu pod przewodnictwem Agaty Pasternak – w składzie: Wiesław Bartkowiak, Kasia Woźniak, Renata Tomaszewska i Andrzej Okpisz – zaprosiła skarżące się nauczycielki oraz starostę obornickiego Zofię Kotecką, aby zadać im pytania i ustalić szczegóły dotyczące spraw poruszonych w skardze. Zaproszona została też Romana Węgrzak, jednak nie przybyła.
Jako pierwsza przekazała swą wiedzę o sprawie skargi Zofia Kotecka: Była rozmowa z Romaną Węgrzak o zawartych w skardze zarzutach. W rozmowie uczestniczyła skarbnik i wicestarosta. Część z nich dotyczyła obozu wojskowego, który ona organizowała. Do zarzutów ustosunkował się na moją prośbę naczelnik oświaty Paweł Drewicz. – Mnie zainteresowała sprawa organizacji obozu. Nie starałam się rozstrzygać spraw związanych z nadzorem pedagogicznym, zostawiając to kuratorium. Prosiłam dyrektor, by przybyła do starostwa i odpowiedziała na moje pytania. Ona chciała się ustosunkować do wszystkich zarzutów, choć mnie interesował tylko jeden punkt i trwała z tego powody istna przepychanka.
Pani starosta odczytała zebranym notatkę z rozmowy. Wynikało z niej to, że umowę wadliwie podpisaną samej ze sobą należy uznać za nieważną i należy oddać wynikające z niej wynagrodzenie. Kotecka raz jeszcze podkreśliła, ze: Skoro umowa została uznana za nieważną, to wszystko co było jej skutkiem trzeba było uznać za nieważne. Do tego doszła kara porządkowa za nieprzestrzeganie ustalonych zasad i przepisów za co pracodawca miał prawo nałożyć karę nagany. W tym przypadku była to kara upomnienia.
Romana Węgrzak miała twierdzić, że wzorowała się na umowach z lat poprzednich. – Za dowód tej tezy posłużyły przedłożone przez panią dyrektor dwie umowy, obie wadliwe i bez mocy prawnej. W tym przypadku też musiała zwrócić pieniądze i za te umowy – dodała Zofia Kotecka.
Zdaniem Andrzeja Okpisza rzecz jest bardziej poważna, niż o niej się mówi. – Ona brała pieniądze za usługę, której nie wykonała i to trzeba też rozpoznać. Trzeba też sprawdzić, czy nauczyciele, z którymi zawarła umowy, wykonali świadczenia. Skoro osoby, które nie wykonały usług biorą pieniądze starosta będzie musiała coś z tym zrobić. Okpisza poparła Katarzyna Woźniak: Trzeba się cofnąć do lat poprzednich i zbadać umowy.
Gdy zgromadzeni spojrzeli na radcę prawnego, ten potwierdził: Jeżeli są uzasadnione przesłanki do dokonania sprawdzenia umów, to zapewne tak.
Trzeba jednak pamiętać, że umowy zostały sformułowane bardzo ogólne. Co do cofania się wstecz, to nie ma ograniczeń czasowych i można kontrolować wiele lat wstecz. Co do wyciągania konsekwencji, ograniczenie wynosi do 3 lat.
Andrzej Okpisz chciał wiedzieć od starosty, jak ta się zachowa: Skoro dowiedziała się pani o kolejnym przekroczeniu uprawnień przez dyrektor szkoły? Zeznając przed komisją jako urzędnik, bo jest urzędnikiem, najnormalniej kłamała wprowadzając komisję w błąd.
Prawnik zastanawiał się: Czy wystarczą w tym przypadku kary administracyjne, pracownicze? Przecież w swym zarzucie skarżące się napisały, że pieniądze pobierano podczas organizowanych „obozów”. Zofia Kotecka przypomniała: Romana Wegrzak postąpiła fatalnie. Skłamała też mówiąc o mojej reakcji. Jej kadencja kończy się jednak za 5 miesięcy i będzie nowy konkurs. Może się wtedy wszystko samo rozstrzygnie.
Według naszych informacji Renacie Węgrzak brakuje jeszcze do emerytury kilku lat. Ma zamiar nadal starać się o stanowisko dyrektora szkoły. Ze słów starosty Zofii Koteckiej, znanej raczej z łagodności, może wynikać, że od zainteresowania sprawą organów ścigania, wolałaby rozstanie z dyrektor Węgrzak, jako wyjście ostateczne, a dla niej mniej bolesne. To jednak jedynie nasz domysł, a tymczasem to nie jedyny problem Romany Wegrzak.
Trzy byłe już nauczycielki Zespołu Szkół im. Cegielskiego w Rogoźnie mają kilka dodatkowych zarzutów: Pani dyrektor ujawniła nasze dane, jako autorek skargi, podczas posiedzenia rady pedagogicznej. Nie jesteśmy już pracownicami tej szkoły. Według prawnika: O ile dane pań nie były wcześniej znane, to teraz je wszyscy poznali i to nie powinno mieć miejsca.
Nauczycielki skarżyły się na nadgodziny pani dyrektor. Tu Paweł Drewicz wyjaśniał: Dyrektor szkoły nie powinien mieć formalnie nadgodzin, choć organ prowadzący może mu pewne godziny zlecić. Kolejnym zarzutem było oskarżenie o domniemany mobbing pani Romany w stosunku do pracowników szkoły.
Według skarżących dyrektor miała ponoć okazywać publicznie niechęć wobec władz gminy. Dowodem na to miało być jej przemówienie na początku roku, w którym mówiła do pierwszoklasistów krytycznie o burmistrzu Romanie Szuberskim i jego zastępczyni. Była też mowa o nadgodzinach i zastępstwach doraźnych, choć ich mieć nie powinna, niewłaściwym traktowaniu części grona nauczycielskiego i wydarzeniach, do których dochodziło – choć ocena tego może być różna, zależna od punktu widzenia. Dalece idącą ostrożność w tego rodzaju ocenach zalecali prawnik powiatu i naczelnik oświaty Paweł Drewicz.

Podobne artykuły