Problem z kopciuchami

BOGDANOWO. Blok nr 11 w Bogdanowie, stojący blisko przedszkola, zieje spalinami i straszy dymem przy każdym rozpalaniu kotła. Sołtys Mariusz Kozłowski skarży się w imieniu mieszkańców osiedla, że: Kotłownia zadymia bloki nauczycielskie. Policję nawet wzywano, a ci twierdzą, że nie są upoważnieni. Ludzie pokupowali sobie mierniki czadu oraz dymu, a te im co rano szaleją. Straż miejska pracuje od 7, a palacz zaczyna od 4 rano, więc nie ma gdzie zgłosić problemu.
Jak się okazało, straż miejska też wstaje wczesnym rankiem, a jej komendant Jacek Klawiter zapewniał: Była kontrola w 11 przy przedszkolu, znaleźliśmy tam deski, nie znaleźliśmy niczego podejrzanego. Tam komin jest zbyt niski i dlatego zadymia. Powiatowy nadzór budowlany występował już o podniesienie komina, ale go nie podnieśli.
Burmistrz Tomasz Szrama pocieszał sołtysa: Można sprawdzić czym w tej kotłowni palą, choć to sporo kosztuje. Taki pomiar można też zrobić nawet parę godzin po rozpaleniu. Podobnie jest w budynku przy ulicy Czarnkowskiej, tam dym też jest straszny. Arleta Gaertner sprowadzała powód, ale okazało się, że palą tylko węglem i drewnem.
Arleta Gaertner w PGKiM przyznała, że faktycznie zna problem: Sprawa Bogdanowa trwa od paru lat. Właściciel obiektu miał podnieść komin, lecz tego nie zrobił. Teraz ma problemy finansowe i komornik chce sprzedać tę nieruchomość, to może nowy właściciel komin podniesie?
Przy Czarkowskiej owszem dymią, ale nie stać ich na kocioł gazowy. Będzie za to kocioł gazowy w innym budynku. W sprawach dymowych są też i sukcesy. Tomasz Szrama ogłosił: Mamy sukces. Był dym w bloku za budynkiem sądu, jest gaz i mamy spokój. Oby takich sukcesów było więcej, bo zima się jeszcze dobrze nie zaczęła, a już dymowe alarmy coraz częściej słychać.

Podobne artykuły