Burzliwa dyskusja o nazwach obornickich rond i ulic

Burzliwa dyskusja o nazwach obornickich rond i ulic

OBORNIKI. Wiosną i latem tego roku informowaliśmy na naszych łamach o inicjatywie stowarzyszeń takich jak: „Miłośnicy Ziemi Obornickiej”, „Towarzystwa Historycznego Rekonstrukcyjnego” czy stowarzyszenia wodniackiego Aplaga, by nadać budowanym w Obornikach nowym rondom imiona ważnych postaci z historii Obornik, byłego burmistrza Michała Maćkowiaka i powstańca majora Anastazego Stepki. Potem dyskusja dotyczyła już tylko tego, które rondo będzie nosiło imię którego z oborniczan.
Wreszcie w minionym tygodniu, podczas sesji rady miejskiej, nadszedł czas sformalizowania nazw rond. Choć wydawało się to tylko formalnością, radni klubu PiS wyrazili swój protest, proponując wycofanie tego punktu obrad, bowiem ich zdaniem: Te nazwy winny proponować szerokie grupy społeczne. Cokolwiek znaczą „szerokie grupy społeczne” radni nie podali jednak sposobu, w jaki owe grupy należy wyłonić i co one mogłyby zaproponować.
Radny Marek Lemański przypomniał okres: Gdy wojewodowie, nie pytając obywateli o zdanie, narzucali ulicom i placom nazwy imienia Kaczyńskich, co spowodowało bunt społeczny. Propozycja patronów rond dotyczy osób z ziemi obornickiej. Radny Tomasz Kamiński odparł ostro: Skoro się panu nie podobają decyzje wojewodów i chce przywracania ulicom imienia zbrodniarzy komunistycznych no to tak. Lemański nie pozostał mu dłużny: Pan mnie obraził, bo nigdy nie byłem za przywracaniem zbrodniarzy komunistycznych. To wyście komunistę Piotrowicza… ale zdania nie dokończył, bo przewodniczący Paweł Drewicz mu przewał, słusznie przypominając, że: To sesja rady miejskiej i na politykę nie ma tu miejsca.
Radny Krzysztof Piotrowski, współautor nadania innemu rondu nazwy rotmistrza Pileckiego pochwalił się: Zebrałem 780 podpisów z różnych środowisk. Była też ponad godzinna prelekcja o Pileckim. Ci z rond są nasi, ale kto ich zna? Jadącym te postacie nic nie powiedzą. Lepiej nazwać ronda imieniem znanych postaci. Nie zgadzam się, by stowarzyszenia wybierały, ale wszyscy mieszkańcy, a radni z tych propozycji wybiorą. Tutaj znów włączył się Marek Lemański ze zdaniem przeciwnym, twierdząc: Powinniśmy promować działaczy lokalnych. Tak robią na Śląsku i inni. Jeśli ktoś ich nie zna, a będzie miał ochotę poznać, to pozna.
Do wniosku radnych PiS dołączył wiceprzewodniczący Henryk Brodniewicz z koalicji rządzącej: To czas decyzji, a nie dyskusji i zaproponował wycofać na jakiś czas uchwałę, dodając: Trzeba wybrać zespół radnych do opracowywania propozycji, a dopiero potem uchwała.
Po przeciwnej stronie stanął radny Jarosław Paulus przypominając: Nazwy tych rond zaistniały na początku ich budowy. Było wiele miesięcy na propozycje innych nazw. Nikt prócz trzech stowarzyszeń nic nie proponował. Komisja radnych owszem, ale w przyszłości.
Do sprawy nazw odniosła się także Barbara Bacic-Gaertner: Te trzy stowarzyszenia to kilkadziesiąt osób i to co zrobili i ustalili trzeba uszanować. Paweł Drewicz zarzucił brak elegancji tym, którzy chcą wycofać punkt z porządku obrad i przypomniał: Już raz uszanowano bojownika Stepkę podczas uroczystej sesji rady miejskiej, gdzie padła już propozycja nazwania jego imieniem ronda.
Głos zabrał też sekretarz gminy, a jednocześnie miłośnik lokalnej historii Krzysztof Nowacki: Informacja o nazwie ronda była przekazana radzie podczas sesji uroczystej także podczas wystawy dokonań Anastazego Stepki. Paweł Drewicz, starając się ustalić metodologię wyboru podobnego bohatera na przyszłość, zapytał: Co będzie, gdy propozycji nazw padnie 15, a potem co dalej, znów referendum z wyborem tego jednego? Nadawać nazwy możemy sami, bo jesteśmy reprezentantami społeczeństwa. A Krzysztof Nowacki zauważył: To wy będziecie odpowiedzialni za to, czy nasi następcy będą znali naszą historię.
Wreszcie głos zabrał także burmistrz Tomasz Szrama ostrzegając: Jest wielki problemem z konsultacjami. Bo czasem dochodzi do absurdów. W jednym z nich mieszkańcy wybierali ulicę, najwięcej głosów dostała propozycja, by dać jej nazwę Misia Uszatka. Gdy my robiliśmy referendum, to we wsi mającej 200 mieszkańców zagłosowało, podając prawdziwe pesele, prawie 6 tys. osób. Gdy będą listy, to stowarzyszenia przyniosą setki, tysiące podpisów i to wy na końcu będziecie wybierać. Nadajemy imiona szkołom i nikt nie chciał tych nazw konsultować. Bohaterami narodowymi można uhonorować nasze skwery, a kilka ich mamy.
Paweł Drewicz zaproponował utworzenie czegoś w rodzaju banku nazw ulic. Będzie można w razie potrzeby do tego banku sięgać. Wszelkim plebiscytom był stanowczo przeciwny.
Radni zmarnotrawili niemal godzinę, bijąc nikomu niepotrzebną pianę, a na koniec ostatecznie przyjęli zaproponowanych patronów rond Michał Maćkowiaka na Czarnkowskiej i Anastazego Stepkę na 11 Listopada, a jeżeli jakiś przejezdny zdoła tę nazwę przeczytać, bo na rondach o to bardzo trudno, a zechce do tego wiedzieć kto to był zacz, to sobie sprawdzi i będzie wiedział o tym jak wielkimi byli ci oborniczanie.

Podobne artykuły