Cena śmieci poszybowała w górę i braw z tego powodu nie będzie

Cena śmieci poszybowała w górę i braw z tego powodu nie będzie

GMINA RYCZYWÓŁ. Stawki za wywóz śmieci w gminie Rogoźno poszybowały w górę niczym rakieta, lecz zanim radni podnieśli za ich wzrostem ręce wysłuchali goszczącego podczas ostatniej sesji prezesa Międzygminnego Składowiska Odpadów w Wągrowcu (MSO) Waldemara Szigendę (lat 63), który zapoznał ich z kosztami cząstkowymi, wpływającymi bezpośrednio na koszt ogólny utylizacji odpadów stałych.
Zapoznał z działaniem spółki oraz jej zasobami i finansami, bowiem w przypadku problemów finansowych spółki wszelkie straty muszą pokryć wspólnicy, a takim wspólnikiem staje się gmina Ryczywół.
Jaka jest więc sytuacja finansowa MSO w Wągrowcu? Ano zyski spadały co roku, a na rok bieżący będzie raczej strata. Jaka? Tego prezes jeszcze nie wiedział.
Spółka szuka dofinansowania. Wystąpiła do funduszu krajowego, trafili na dwie pozycje, z których by można skorzystać, ale według prezesa: Urzędnicy krajowi z Funduszu Ochrony Środowiska odrzucili to twierdząc, że wniosek, jak i sama organizacja, nie spełniła wymogów.
Radnych zapewnił, że w MSO chcą selekcjonować odpady w nowy sposób. – Mamy linię do odpadów zmieszanych, jednak szwankuje nam linia do segregowania. Gdyby gmina podjęła uchwałę o przystąpieniu do spółki, to nie będzie to miało znaczenia dla działania gminy, a im pomoże. Czy tak? Można mieć wątpliwości.
Po przedstawieniu problemów samej spółki prezes Szigenda przeszedł do samych wyższych stawek, wyjaśniając: Na nową stawkę składają się trzy element: koszt odbioru, podmiot zagospodarowujący odpadami i trzeci, to opłaty marszałkowskie, jako koszt ochrony środowiska. W jego mniemaniu gmina ma bardzo niskie stawki, choć można o tym dyskutować. Tu prezes wymienił gminy, w których stawki przekroczyły 20 złotych. Spółki przywożące z tych gmin odpady pod Wągrowiec nieźle zarabiają, a oni nie, bo mogą zarobić jedynie do 6%,
Koszt składowanej tony odpadów wzrósł od 35 złotych w roku 2017 do 270 złotych planowanych na rok przyszły. Stawka może być ograniczona do ¼, jeżeli śmieci będą miały mniejszą wartość energetyczną niż 6 KJ. Potem odpady przesegregowane trafią do cementowni, o ile się do tego będą nadawać. Cementownie spalają tylko część odpadów, a reszta w ogromnych ilościach milionów ton jest magazynowana. Tu warto dodać, że do owej puli gmina Ryczywół dodaje ponad 100 ton śmieci rocznie. Odpady z wągrowieckiej spółki odbierają dwie firmy, na razie mają umowę na 12 miesięcy i biorą po czterysta kilkadziesiąt złotych za tonę, ale połowę śmieci oddają innym odbiorcom po 545 złotych. Jak z tego wynika, obrót śmieciami stał się intratnym interesem, a na końcu łańcuszka odbiorców śmieci lądują „gdzieś”, gdzie bardzo szybko wybucha tajemniczy pożar.
Wśród odpadów są i nadgabarytowe. Spółka ma z nimi problem, bo plac składowy jest już zawalony po brzegi. W tej sytuacji chcą za nadgabaryty 1100 zł za tonę, czyli dwa razy więcej niż dotąd.
Spółka MSO zatrudnia 54 pracowników, więc zaplanowany przez rząd wzrost stawki minimalnej podniesie im koszty o ponad 20%. – Musimy płacić za obietnice obecnego rządu. Do tego dochodzi wzrost cen energii i coraz to nowe obowiązki. Po serii pożarów musimy wpłacić ok 2 mln złotych depozytu do Urzędu Marszałkowskiego na pokrycie ewentualnych kosztów, a mamy tylko kilkanaście milionów obrotu. – skarżył się prezes, uzasadniając wzrost stawek.
Wysłuchawszy argumentów prezesa przewodniczący Łukasz Krzyśko stwierdził: Stawki trzeba będzie podnieść z 12 na 21 złotych.
Wójt Henryk Szrama tłumaczył: Mieliśmy kilka wariantów stawek bilansujących koszty wywozu i utylizacji odpadów. W powiecie dzierżoniowskim widziałem lepszy i tańszy sposób utylizacji śmieci przy wykorzystaniu spalarni. Na razie jest jak jest.
Prezes Waldemar Szigenda zapewnił: Myślimy też o własnej spalarni. To obniżyłoby koszty i je ustabilizowało. Chcieliśmy spalać śmieci w kotłowni w Wągrowcu, ale zablokowali to ekolodzy. Koszt własnej spalarni jest ogromny, a do tego wymaga to wielu decyzji środowiskowych, których i tak nie dostaniemy. Optymalnie byłoby wrócić do tego projektu. Byłoby dobrze wybudować lokalne kotłownie do spalania odpadów i taka na przykład mogłaby powstać w Ryczywole. Na razie nie ma z kim rozmawiać, bo jest nowy minister od środowiska, jest też nowy wojewoda wielkopolski i nie ma z kim gadać.
Wiele pytań mieli radni. Marian Głów pytał: Co zrobić z lodówką ze zdemontowanym agregatem? Prezes wyjaśnił: Operatorowi wywożącemu bez agregatu brać ją się nie opłaca. Najlepiej wywozić takie coś na PSZOKi.
Roman Trzęsimiech chciał wiedzieć: Dlaczego jest tak lawinowy wzrost opłat marszałkowskich i gdzie one idą. Prezes tego nie wiedział, choć domyślał się, że: Część trafia do gminy, w której jest składowisko.
Roman Trzęsimiech znów pytał: Jak płace minimalne wzrosną do 4 tysięcy, to znów stawki poszybują w górę? Waldemar Szigenda odpowiedział: Wzrost płac, energii i opłat środowiskowych mogą w roku 2020 stawki znów podwoić.
Na razie stawki za wywóz śmieci poszybowały w Ryczywole z 12 złotych na 21, a za odpady niesegregowane nawet do 63 zł. Można uzyskać zwolnienie za kompostowanie odpadów zielonych o jedną złotówkę, czyli do 20 złotych, ale tu wójt ostrzegł: Gdy ktoś zdeklaruje kompostowanie na swojej posesji, to nie może wyrzucać odpadów zielonych do brązowych worków.
Warto też wiedzieć, że jeżeli deklarujący segregowanie raz nie posegreguje, to zapłaci karę równą kosztom za 6 miesięcy.
Roman Trzęsimiech w poszukiwaniu pomysłu na obniżenie stawek zaproponował, aby śmieci z gminy Ryczywół wywoził własny zakład komunalny. Lepiej wydawać na własną spółkę niż na obcych. Henryk Szrama zapewnił, że: Trwa na ten temat rozmowa. W przyszłym roku zaczynamy od wywozu nieczystości płynnych. Potem pomyślimy co dalej, choć koszty inwestycji będzie musiała pokryć gmina, jako właściciel spółki.
Trwają rozmowy, mnożą się pomysły, a do mieszkańców gminy i tak dotrze to jedno, że rok po ostatnich wyborach samorządowych cena śmieci się podwoiła i nie ma co oczekiwać braw.

Podobne artykuły