Kolej Metropolitalna coraz bliżej Obornik i Rogoźna. 
W Bogdanowie jest peron, brak drogi

Kolej Metropolitalna coraz bliżej Obornik i Rogoźna. 
W Bogdanowie jest peron, brak drogi

BOGDANOWO. W miniony czwartek burmistrz Tomasz Szrama oraz burmistrz Roman Szuberski wraz ze starostą Zofią Kotecką i wicestarostą Waldemarem Cyrankiem udali się do Poznania, by podpisać stosowne umowy dotyczące przystąpienia powiatu obornickiego do systemu Poznańskiej Kolej Metropolitalnej (PKM).
Poznańska Kolej Metropolitalna działa obecnie na sześciu z dziewięciu zaplanowanych linii prowadzących z Poznania i do Poznania. Pociągi w ramach PKM jeżdżą w stronę Grodziska Wielkopolskiego, Jarocina, Nowego Tomyśla, Wągrowca i Kostrzyna. Od grudnia dołączą do nich Rogoźno z Obornikami i Września, pod warunkiem, że radni z wymienionych samorządów wyrażą zgodę na partycypację w kosztach utrzymania „swoich” odcinków linii. Na włączenie do PKM czekają jeszcze trasy w kierunku Wronek, Gniezna i Kościana.
PKM ma rozwiązać problem zatłoczonych dróg i ułatwić dojazd do stolicy Wielkopolski.
Połączeń z Rogoźna przez Oborniki z Poznaniem będzie od początku nowego roku 16.
Pociągi PKM ruszą z Rogoźna i dalej z Obornik w połowie grudnia na razie w nieco mniejszej ilości par, ale najważniejsze, że ruszą bo jest jeszcze nieco do zrobienia.
Chodzi tu o peron w Bogdanowie, który choć „niemal gotowy”, wciąż nie ma dojazdu.
Na samym peronie zostało już niewiele rzeczy do dokończenia. Brakuje tam wiaty i tablic informacyjnych. Choćby peron dokończono, a są na to jeszcze dwa miesiące, to i tak nie ma do niego dojścia, chyba że karkołomną drogą z płyt betonowych wyjeżdżoną wcześniej przez ciężarówki.
W pobliżu owej niepotrzebnie tak stromej „drogi” ulokowano wiele pryzm z materiałami budowlanymi. Jest kamień, gruz, są płytki chodnikowe i elementy obrzeży z betonu. Samo się jednak nic nie zbuduje i nie ułoży. Na budowie koło peronu można dostrzec jednego pracownika, który miota się nerwowo pomiędzy owymi pryzmami, jakby od dawna już szukał drogi do domu.
Czasem obok bogdanowskiego peronu przejedzie pociąg lub choćby jakaś zabłąkana lokomotywa, jednak nic tu się nie zatrzyma, dopóki nie będzie dojścia.
O ile dojście to jedno, potrzebny jest także parking dla pojazdów, którymi mieszkańcy Bogdanowa dotrą do punktu przesiadkowego. Parkingu nie ma, ani jego chociażby zarysu. Nie ma też pewności, czy za dwa miesiące będzie czym pasażerów wozić, bo bydgoska Pessa nie do końca wywiązała się z zamówienia. Bez dłuższych zestawów o określonych godzinach w pociągach bywa bardzo tłocznie.
Wicemarszałek województwa Wojciech Jankowiak twierdzi, że problem, zna i już przeciwdziała: Docierają do nas słowa krytyczne, że w określonych porach pociągi są przepełnione. Stopniowo próbujemy to poprawiać, dokonujemy zakupów nowoczesnego taboru. Na terenie Wielkopolski mamy już pięć nowych dłuższych zestawów, a kolejne pięć jest w drodze. To zdecydowanie poprawi jakość naszych usług.
Poprawa ruchu pociągów nie pozostanie bez wpływu na ruch samochodów, zwłaszcza w miejscu styku drogi żelaznej z asfaltową. Przejazdy kolejowe mają działać automatycznie, skracając czas zamknięcia przejazdów. Podczas pobytu burmistrza w Poznaniu nie można było uniknąć rozmowy z kolejarzami o przejeździe w Ocieszynie.
Aby przejazd był bezpieczny, gmina dokłada do jego przebudowy własne środki. Gdy zapytaliśmy Tomasza Szramę, czy aby 200 tysięcy za dzwonek i światełka to nie niezbyt wiele, odparł: Przebudowa przejazdu będzie znacznie droższa, przy czym my dokładamy jedynie część pieniędzy. Ponadto, jeżeli nasza dopłata ma się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa naszych mieszkańców, to żadna kwota nie będzie nazbyt wysoka.

Podobne artykuły