Festiwal food trucków

Festiwal food trucków

OBORNIKI. W sobotni poranek na obornicki Rynek wjechały kolorowe food trucki i to w liczbie dotąd w mieście nie widzianej. Stanęły wokół płyty, a organizatorzy pierwszego w Obornikach Festiwalu Food Trucków zainstalowali miedzy nimi stoły, ławki i rozpoczęło się wielkie gotowanie.
Wyjątkowością food trucków jest wożenie kuchni na pokładzie pojazdu, więc to co się tam przygotowuje jest zawsze bardzo świeże i podawane na bieżąco.
Sobotnie przedpołudnie, to dzień w którym oborniczanie często jeszcze pracują, niemniej pojawiło się na Rynku wiele osób, a czasem całe rodziny. Dla dzieci przygotowano dmuchane zamki, animacje, stoisko „produkcji”: wielkich baniek mydlanych z konkursem na tę największą. Było też kino z siedmioma efektami specjalnymi.
W food truckach przygotowywano nieśmiertelne hamburgery w prze- różnych odsłonach, a każdy z kucharzy starał się prześcignąć konkurencję smakiem, wyglądem i wielkością swoich wytworów.
Była kuchnia amerykańska, dalekowschodnia, włoska i kilka serwujących łakocie z hiszpańskim paluchami włącznie. Można było próbować, konsumować i dobrze się bawić.
Organizatorów Festiwalu wspierała gmina Oborniki, a Krzysztof Sroka z wydziału promocji chwalił wystawców za sprawność i zgranie w czasie.
Wśród gości Festiwalu byli też nasi czytelnicy, którzy wygrali w konkursie na opowieść o wyjątkowych potrawach z kuchni na kołach. Pani Daria wspominała hamburgera tak wielkiego, że jadła go cała rodzina i wszyscy odeszli syci. Pan Krzysztof wspominał wyjątkowy kebab z mięsa jagnięcego. Organizatorzy nagrodzili ich za te opowieści bonami do wybranych food trucków. Wraz z nadchodzącym wieczorem przybywało na Rynek coraz więcej osób. W niedzielę wszystkich powitało pełne słońca i wszechobecne ciepło, więc Festiwal trwał nadal, a ilość gości przerosła chyba wyobrażenie organizatorów. Choć food trucków było wiele, to przed każdym ustawiała się ogromna kolejka. Rekordowa stała do bufetu z krewetkami w paru odsłonach.
Na Rynku zrobiło się tłoczno, a to stało się z kolei okazją do miłych spotkań i nie mniej miłych pogawędek.
Kilku panów wzięło udział w konkursie jedzenia belgijskich frytek na czas, a jeden z nich pochłaniał pełen rożek z ziemniaczanymi chipsami w niewiele ponad dwie minuty.
Powrót lata, dzień wolny od pracy i smaczne jedzenie na świeżym powietrzu, czegóż chcieć więcej?
Oborniczanie chwalili pomysł organizacji Festiwalu Food Trucków, którego patronat medialny objęła nasza redakcja i pytali już o następny. Krzysztof Sroka zapewniał, że ten pierwszy z pewnością ostatnim nie będzie.

Podobne artykuły