Oszukał przeznaczenie

Oszukał przeznaczenie

OCIESZYN. 70-letni mieszkaniec ulicy Słonecznej w Ocieszynie postanowił parę minut po godzinie 6 skrócić sobie drogę do sklepu i skorzystał z formalnie nieczynnego i to od 40 już lat przejazdu kolejowego.
By czytelnik zrozumiał to co zrobił mężczyzna, winien wiedzieć, że jest on niepełnosprawny i ma ogromnie problemy z chodzeniem. Kroki stawia z wielkim trudem, nieco łatwiej mu jest poruszać się przy pomocy roweru. Ulica Słoneczna znajduje się po drugiej stronie toru kolejowego niż wiejski sklepik, więc człowiek, dla którego każdy metr jest wysiłkiem musiałby po zakupy jechać ruchliwą drogą krajową, przejechać przez wiadukt, potem zeń zjechać do wsi i dopiero tak dotrzeć do sklepu. Dla człowieka z poważnymi ograniczeniami to wielki problem.
Przejazdem kolejowym, zamkniętym od roku 1979 przechodzi wiele osób o różnej sprawności. Kolej remontuje go od ponad pół roku, a na remont kwotę 200 tysięcy wykłada gmina Oborniki. Gdy pytaliśmy na początku lata rzecznika kolei o termin zakończenia prac ten zapewniał, że przejazd będzie gotowy już w lipcu. Tymczasem roboty trwają i ich końca nie widać.
Tak więc 70-letni niesprawny mężczyzna ruszył przez remontowany przejazd, mijając jedyne zabezpieczenie, jakim jest karteczka z napisem „przejścia nie ma”.
Zauważył nagle nadjeżdżający pociąg. Prowadziło go dwóch maszynistów, którzy widzieli pieszego już wcześniej i zaczęli ostro hamować.
Pociąg stawał już na przejeździe, gdy mężczyzna go dostrzegł. Zsunął się z roweru na ziemię. Mając nogi wciąż jeszcze na torach i widząc nadjeżdżające koła wagonu siedział na ziemi i odpychając się piętami odsunął się od szyny. Wszystko trwało sekundy i dotyczy niemal centymetrów.
Mężczyzna najwyraźniej oszukał swoje przeznaczenie wychodząc bez szwanku z sytuacji, w której był skazany na ciężkie, a może i tragiczne następstwa. Nic mu się szczęśliwie nie stało, pod wagonem pociągu pozostał jedynie jego rower, także nieuszkodzony.Wezwano policję i służby kolei, bowiem każde hamowanie awaryjne wymaga takich właśnie procedur.
Jako pierwsze przybyły dwie policjantki. Ich podejście do osoby sprawcy zatrzymania pociągu było warte wszelkiego uznania. Po ludzku, cierpliwie i ze spokojem oraz zrozumieniem dla wieku i zdenerwowania człowieka, który przed momentem uciekł z objęć kostuchy wypytały go o jego samopoczucie, a dopiero potem o okoliczności zdarzenia. Zadbały o jego wygodę, dały mu czas na odpowiedzi. Obserwujące to osoby zapewniły nas, że tak sympatyczniej, rzeczowej i pomocnej policji jeszcze nie widziały. Mężczyzna był trzeźwy i został pouczony o stworzonym przez niego niebezpieczeństwie dla samego siebie oraz jadących pociągiem pasażerów. Pociąg został zatrzymany na przejeździe do czasu przybycia służb kolei z komisją.
Mieszkaniec Ocieszyna w chwili zdarzenia był trzeźwy. Policjanci apelują, aby nie skracać sobie drogi do domu i nie korzystać z takiego typu przejść, bo narażamy nie tylko swoje życie, ale również innych osób podróżujących.
Sołtys Ocieszyna, a do tego radny i strażak Błażej Pacholski poproszony przez nas o komentarz do zdarzenia powiedział: Przechodzenie przez nieczynny przejazd kolejowy jest bez wątpieni naganne, ale jeżeli ktoś mieszka za przejazdem i od 40 lat czeka na jego otwarcie, bo inna doga jest dlań zbyt trudna, to trzeba go zrozumieć. Nie ma akceptacji, winno być jednak zrozumienie. Obawiam się podobnych sytuacji już od dawna. Nalegałem jako radny i sołtys, aby gmina dołożyła środki do remontu, aby przejazd został otwarty i był w pełni bezpieczny. Niestety, opieszałość przy jego remoncie wymusza takie sytuacje jak tak i dzieje się to co się stało. Na szczęście skończyło się na strachu i spóźnieniu pociągu. Kolej nie powinna czekać aż dojdzie kiedyś do tragedii.

Podobne artykuły