Udane dożynki z małym incydentem

Udane dożynki z małym incydentem

KAROLEWO. Tegorocznej zwieńczenie święta plonów odbyło się w Karolewie. Dotarcie tam łatwym nie było, bo droga wąska, a do tego ogrodzona słupkami ze wstęgami. Jednak każdy kto ową drogę pokonał, bez przetarcia z jadącym z naprzeciwka, zasłużył na odznakę „szczupłego kierowcy”. Pod wieczór strażacy zdjęli część owych wstęg i można już było jechać polem, co znacznie poprawiło komunikację.
Wieś pięknie przystrojono tradycyjnymi, często bardzo pomysłowymi i żartobliwymi atrybutami wsi i rolnictwa. Były wozy z końmi, zwierzęta hodowlane, scenki rodzajowe, a to wszystko ze słomy, wstążek, ziół i kwiecia. W centrum wsi można było ich znaleźć najwięcej, choć mimo ogromnych starań organizatorów nie udało się ukryć złuszczonych tynków na stojących wzdłuż drogi budynkach. Pogoda dopisała, dożynki zaczęły się od przejazdu ciągników i maszyn rolniczych, więc nikt na brzydkie mury nie spoglądał, bo były ładniejsze widoki.
Jako pierwszy jechał swym zabytkowy bombajem Grzegorz Kołodziejczak i jest to już tradycja dożynek na ziemi rogozińskiej. Za nim cała grupa przystrojonych fantazyjne i pomysłowo maszyn, a wszystkich oceniała specjalna komisja, która potem nagrodziła najładniejsze ciągniki.
Zdobywcą Gran Prix został Sławomir Rybak, który ucharakteryzował swoją maszynę na modłę husarską. Drugą nagrodę odebrał Marek Kempa z Karolewa, a trzecią Nikolas Rode z Gościejewa.
Bartosz Szejner z Laskowa, Waldemar Wilhelm z Kaziopola i wspomniany już Sławomir Rybak odebrali z rąk komisji nagrody pocieszenia. Odbierali je na specjalnie przygotowanej scenie, której postawę stanowiła ekspozycja wieńców żniwnych, tak pięknych, że warto by poświęcić im osobny artykuł.
Zaraz po mszy polowej do rolników przemówił burmistrz Roman Szuberski, dziękując im za trud, niełatwą pracę w niepewnych warunkach i za to, że trwają i są solą tej ziemi. Równie pięknie o pracy rolnika mówił poseł Krzysztof Paszyk, gratulując zbiorów, choć nie takich jakie planowali, ale bardzo wszystkim potrzebne. Prowadzący imprezę: Marcin Matuszewski i Ryszard Dworzański odczytali przesłane rolnikom okolicznościowe adresy od władz kraju i województwa.
Karolewo odwiedzili liczni goście i było to doskonałą okazją do nagrodzenia za ogromny trud i wielkie poświęcenie na rzecz potrzebujących osoby uznanej za Rogozińskiego Wolontariusza Roku.
W minioną sobotę tytuł ten odebrała (nie kryjąc wzruszenia) z rąk Renaty Tomaszewskiej i Krystyny Gromanowskiej zawsze dobra i ofiarna Katarzyna Erenc-Szpek.
Następnie uhonorowano i nagrodzono twórców najładniejszych dekoracji i na scenie pojawiali się mieszkańcy wspólnot 2 i 3 z Zenonem Mertin i Joanną Buszkiewicz oraz wieloma innymi.
Odebrali praktyczne nagrody, pozowali do zdjęcia, a potem rozpoczęła się część artystyczna i to od razu od wysokiego „C”. Przed sceną, na specjalnie przygotowanej podłodze, pojawił się zespół Szamotulanie, doskonale znany, wiele razy nagradzany i wyróżniany, którzy objechał niemal świat, by w minioną sobotę stanąć na deskach w Karolewie. Dziewczęta wyjątkowej urody, w przepięknych kurpiowskich strojach i młodzieńcy w czerwonych ubraniach tańczyli i śpiewali, zbierając co raz gromkie brawa. Ledwie przycichły oklaski, a już można było usłyszeć kolejne, dla młodego, ale już świetnego zespołu Angel Voice, dla Łucji Dobrogowskiej, Goślińskich Chabrów, czy zespołu Pa- Mar-Sze oraz RCK Bandu, Grupy Tu-My z Doliny Warty.
Uczestniczący w dożynkach skorzystali z poczęstunku, a był on nie tylko suty, ale i pyszny. Dość rzec, że do kotła z wyborną grochówką stała długa kolejka. Pomyślano także o najmłodszych, dla których przygotowano liczne atrakcje z dmuchanymi zamkami i trampolinami. Na gości dożynkowych czekały też liczne stragany, w tym gastronomiczne. Byłoby bardzo miło, gdyby nie drobny incydent.
Kapele grały, ludzie słuchali, aż tu nagle z jednego z domów wybiegł najwyraźniej wstawiony „dżentelmen” i zaatakował butelką od piwa przechodzącego drogą mężczyznę.
Zatrudniona na czas dożynek ochotna zupełnie się nie spisała. Zamiast cokolwiek ochraniać, ochroniarze stali w kupie za sceną, tam gdzie do kolejnych wyjść szykowały się artystki. W tej sytuacji incydent gasili sami mieszkańcy, co także łatwe nie było. Jeden ze świadków zdarzenia dzwonił po pomoc na policję aż siedem razy i choć patrol przybył, to po długim czasie. Zdenerwowany mężczyzna pytał: Po co komu taka policja?
Na szczęście reszta imprezy przebiegała spokojnie. Jej finałem był oczekiwany poprzez wszystkich występ boysbandu Weekend ze znanymi szlagierami jak: „Jesteś zajebista”, „Najarana Anka” czy nieśmiertelny przebój „Ona tańczy dla mnie”. Bawili się wszyscy, jedni lepiej, drudzy… jeszcze lepiej i zabawa trwała do samego rana.

Podobne artykuły