Zagrali dla Martynki

Zagrali dla Martynki

RYCZYWÓŁ. Rodzice siedmiomiesięcznej Martynki mówią: Ona urodziła się w świecie, który okazał się nie być kolorowy jak w wymarzonej bajce.
W kruchej dziewczynce pomieściło się tyle defektów, że aż trudno to sobie wyobrazić. Pomimo to, potrafi uśmiechem rozkochać w sobie każdego.
Martynka Kubiś urodziła się 21 stycznia 2019 r. Jej rodzice dowiedzieli się podczas badań prenatalnych, że dziecko ma wadę serduszka. Po narodzinach okazało się, że nie tylko ma chore serce, ale też zespół wad wrodzonych. Między innymi ubytek przegrody międzyprzedsionkowej i ubytek przegrody międzykomorowej, mikrodelecję chromosomu drugiej pary i rozszczep podniebienia twardego i miękkiego. Jednostronne i szczątkowe przemieszczenie małżowiny usznej, ubytek części skóry powieki lewego oka, owrzodzenie rogówki oka lewego, niewydolność oddechową noworodka.
Mimo to wszystko jest dzielna, walczy. Chce żyć.
Lekarze robili co można, została wypisana ze szpitala i przekazana pod opiekę hospicjum domowego.
Trudno nam pisać o przebytych kilometrach w poszukiwaniu ratunku, o wylanych łzach, o iskrach nadziei, które krótko płonęły i równie szybko gasły.
Aby te iskry mogły mimo wszystko płonąć pomagają ludzie dobrej woli. Powstało formalne stowarzyszenie pomocy i konto dla Martynki, by zebrać niezbędne środki na jej rehabilitację. Dobrzy ludzie znaleźli się nawet w północnobelgijskim Riemst, licytując pobyt u siebie w zamian za wsparcie dla dziecka. Odzew był ogromny, wiele innych osób też ogłosiło licytację i tam także był dobry odbiór.
Dowodząca Gminnym Ośrodkiem Kultury Anna Nowicka wraz z grupą znajomych i przyjaciół oraz z pełnym wsparciem przewodniczącego rady gminy Łukaszem Krzyśko, zorganizowała w ubiegły piątek imprezę charytatywną z cyklu Summer Night Party, podczas której zbierano pieniądze dla Martynki. Tu także ryczywolanie nie zawiedli. Wystąpiły dla nich utalentowane dzieci, dla których przygotowano wiele atrakcji i animacji. W części dla starszych zagrali DJ: Kosti, Arod, Archy i Mauro oraz Ray V. Na scenie pojawiła się Obornicka Orkiestra Dęta i dał się usłyszeć czarodziejski saksofon Krzysztofa Warguły. Były przekąski i coś do picia. Muzyka zachęciła do tańca, bawiono się wspaniale do później nocy rozświetlanej laserami, a wszystko to po to, by zapełnić puszki dla Martynki noszone przez sympatyczne wolontariuszki.
Wielkie serce pokazała nie tylko pani Anna czy pan Łukasz, ale wszyscy przybyli, a było ich wielu.
Wszystkim im Martynka wynagrodzi to swoim uśmiechem i tym, że wciąż żyje i to na przekór wszystkiemu.

Podobne artykuły