Bąblinieckie dożynki

Bąblinieckie dożynki

BĄBLINIEC. Co roku o tej porze odbywają się w Bąblińcu dożynki i choć święto plonów jest wciąż takie samo, to jednak za każdym razem też inne.
Zaraz po mszy polowej głos zabrał sołtys Andrzej Ilski, pozdrowił gości, podziękował za przybycie. W swoim wystąpieniu uciekł do wspomnień, a z racji ogromnego doświadczenia ma co wspominać. – Pamiętam jak niegdyś zbieraliśmy zawsze sześć snopów, a dziś już tylko cztery. Zmieniają się maszyny, mniejszy jest sam trud zbiorów, ale i plon znacznie mniejszy. Nawet, gdy zebraliśmy w tym roku tak niewiele owsa, to i tam nikt nie chce go od nas kupić dla przemysłu spożywczego na płatki zostawiając nas z plonem.
Oprócz zadumy nad mijającym czasem i zmianami w rolnictwie na gorsze, sołtys miał też i radosną wiadomość. Dotyczyła młodego mieszkańca Bąblińca Macieja Koniecznego, który odniósł duży drużynowy sukces w piłce ręcznej młodzików i znaczący awans. Macieja nie było, bo wyjechał na zgrupowanie, zastąpili go rodzice Ewa i Przemysław Konieczni.
Głos też zabrała starosta obornicki Zofia Kotecka, która nawiązała do owych czterech snopów, o których wspomniał pan sołtys, przypominając: Pamiętam, bo jestem przecież ze wsi, że ich kłosy niegdyś zwieszały się ciężkie o ziarna. Dziś są lekkie i nie ciążą w dół. Zbiory są w tym roku skromne, za to żniwo zbiera powszechna susza i tragiczny brak wody. Mimo to jeszcze bardziej smucą mnie obrazy terenów, gdzie spadł grad i poczynił niewyobrażalne spustoszenie.
Pani starosta podziękowała rolnikom za trud, pogratulowała tego, co mimo wszystko zebrali, na koniec zauważyła, że dożynki są świętem radosnym i trzeba się bawić i cieszyć. Na koniec przesłała pozdrowienia od burmistrza Tomasza Szramy, który z ważnych powodów osobistych (piszemy o tym w innym miejscu) nie mógł wyjątkowo przybyć na dożynki.
Słów kilka powiedział także poseł Krzysztof Paszyk oraz najmłodsza radna Małgorzata Witek.
Potem sołtys podzielił równo bochen chleba upieczony z tegorocznych ziaren i częstował nim z pomocą Zofii Koteckiej wszystkich przybyłych. Nastepnie była część artystyczna i trzeba podkreślić, że bardzo dobrze przygotowana oraz wykonana przez zespół „inCanto” z Murowanej Gośliny, który przy wsparciu Krzysztofa Warguły i jego orkiestry zaśpiewał kilka dożynkowych przebojów oraz tych mniej dożynkowych, ale nie mniej znanych.
Bąblinieckie dożynki są okazją do spotkań, na które przy innych okazjach nie ma zwykle czasu. Nie inaczej było i tym razem. Jeżeli do tego dodamy specjały Koła Gospodyń Wiejskich ze swojskim smalczykiem i małosolnym ogóreczkiem, to o dożynkach można rzec krótko – były bardzo udane.

Podobne artykuły