Historia i urodziny bloku w Gorzewie

Historia i urodziny bloku w Gorzewie

GORZEWO. – Na fundamentach Gminnego Ośrodka Maszynowego oraz Szkoły Rolniczo-Mechanicznej w Gorzewie powołano do życia Państwowy Ośrodek Maszynowy. Był to początek lat 50 i część załogi stanowili absolwenci owej szkoły, w tym mój ojciec – napisał Jacek Dereżyński, wspominający minione półwiecze.
Około roku 1966 POM Gorzewo stracił jednak swą samodzielność i został przekształcony w filię POM Oborniki. Dyrektorami byli kolejno: panowie Chorzewski i Kajetan Wołyński, który kładł duży nacisk na podnoszenie kwalifikacji przez załogę. Oprócz naprawy maszyn i ciągników wytwarzano tam na dość dużą skalę systemy podziemne do stacji paliw.
Od roku 1947 zaczął się organizować w Gorzewie zalążek dyrekcji kombinatu Państwowe Gospodarstwo Rolne, który w roku 1969 przejął całkowicie majątek po POM.
Część załogi zdecydowała się pracować w lokalnym PGR i pozostała w Gorzewie. Pozostali przeszli do nowo wybudowanej filii POM w Ryczywole. Pięcioro z nich otrzymało mieszkania w przyzakładowym bloku. Pierwszym jego mieszkańcem był Jerzy Węgrzyn, a warto tu dodać, że od połowy sierpnia 1969 prowadzony przez niego zakład uchodził za wzorcowy. Pozostali, czyli Czesław Dereżyński, Józef Rygiel, Alojzy Rosół, Franciszek Stawujak i Jerzy Nowacki objęli przydzielone im lokale w połowie października. W latach późniejszych na miejscu tego ostatniego zamieszkali Marek Kowalski i Bolesław Markwitz.
POM w Obornikach i filia w Ryczywole stały się wkrótce znanymi w kraju. W obornickim POM-ie produkowano pojazdy pogotowia technicznego na bazie samochodu dostawczego Żuk. W Ryczywole wykonywano do nich blacharkę oraz tapicerkę i wszelkie obicia. To co tam wykonano lakierowano, uzbrajano i wyposażano w Obornikach. Wozy techniczne były eksponowany na Międzynarodowych Targach Poznańskich oraz na innych wystawach krajowych i zagranicznych zdobywając wyróżnienia i medale.
We wrześniu 1973 roku majątek POM przekazany został Spółdzielni Kółek Rolniczych. Nowa firma kontynuowała zadania poprzedniczki. W 2001 r. zarząd SKR postanowił sprzedać lokatorom zajmowane przez nich mieszkania. Wkrótce sprzedano resztę zakładu prywatnemu przedsiębiorcy. Tak zamknął się pewien rozdział lokalnej historii.
Zakład od początku swojego istnienia był nie tylko miejscem pracy, ale też bardzo ważnym ośrodkiem edukacji dla mieszkańców regionu. Co roku co najmniej kilku do kilkunastu młodych chłopców podejmowało w nim praktyczną naukę zawodu w kierunkach mechanicznych. Wielu z nich to późniejsi mistrzowie, samodzielnie prowadzący warsztaty naprawcze w pegeerach, spółdzielniach produkcyjnych i innych zakładach na terenie całego powiatu. Jednym z nich był Waldemar Iracki, mistrz sportów motocyklowych, uznany rzemieślnik, a także działacz i współtwórca obornickiego motocrossu, który w końcu zasiadł we władzach sędziowskich i organizacyjnych tego rodzaju sportu.
Piszemy tu o historii ostatnich 50 lat wsi Gorzewo, znajdującego się z nim niegdyś zakładu oraz bloku, w którym zamieszkali jego pracownicy. Dla niejednego była to zmiana cywilizacyjna, bo pojawiły się w mieszkaniach łazienki, ciepła woda, kaloryfery czy kanalizacja.
Wybudowany dla pracowników blok stał się ich domem na długie lata. Zmieniał się blok, zmieniał się otaczający go świat. Można to poznać dzięki kapsule czasu. Została znaleziona w betonowej bryle, która pozostała po rozbiórce fundamentów baraku biurowego SKR w Ryczywole.
Z rozbitej bryły wypadła butelka, a w niej był list z prezentacją ponad stu fotografii z życia podwórka i otoczenia „Bloku” przy ul. Obornickiej. Widoczne na nich zmiany cywilizacyjne zadziwiały czytelników, a zwłaszcza tych najmłodszych. Była tam bowiem mowa o słupkach z lampami naftowymi oświetlającymi przejazd kolejowy, o parowozach, młynie i willi państwa Kulągowskich. Można było przeczytać o lokalnym folwarku na parafii z ciągnikami gąsienicowymi, które zostały okrzyknięte przez dzieci czołgami. To wszystko minęło wraz z latami, a blok jak stanął tak stoi. Mieszkańcy bloku szanując historię postanowili uczcić jego 50 urodziny piknikiem sąsiedzkim.
Ustawili na podwórzy namioty, a pod nimi stoły. Na tych stołach pojawiły się sałatki, słodkości i napoje. Sąsiedzi bawili się przy okazji jubileuszu do białego rana. Była część wspomnieniowa, kabaretowo – zabawowa i taneczna, bo po 50 latach było co wspominać.

Podobne artykuły