Opozycja uratowała 
ryczywolanom portfele

Opozycja uratowała 
ryczywolanom portfele

RYCZYWÓŁ. Jeszcze niedawno koszt wywozu odpadów posortowanych wynosił w gminie Ryczywół 8 złotych i mieszkańcy okolicznych gmin ryczywolanom zazdrościli. Po wyborach samorządowych już tak miło nie było, bo stawka skoczyła na 12 złotych. Teraz rządzący zaproponowali 17 złotych za wywóz śmieci segregowanych oraz 34 za niesegregowane.
Zdenerwowało to radnego Adama Sobocińskiego. Kierując pretensje w stronę przewodniczącego rady gminy przypomniał: Po ostatniej podwyżce pytałem na początku roku czy stawka będzie już stała na cały rok. Twierdziliście, że tak.
Łukasz Krzyśko tłumaczył się podczas ostatniej sesji rady gminy ze zmiany decyzji: To rzecz wyższego rzędu, rząd nagle zmienił przepisy i musimy zwiększyć stawki, bo 12 złotych już nie wystarczy. Jak stawek nie podniesiemy, to nie nazbieramy pieniędzy na zapłacenie Siwickiemu za wywóz. Obiecywałem, przyznaję się do błędu, ale nie sądziłem, że rząd zmieni przepisy w ciągu roku.
Wedle słów Adama Sobocińskiego: Podnoszenie stawek opłat aż o 40% znów mocno uderzy w mieszkańców gminy. Jak już trzeba podnieść, to te niesegregowane.
Sobociński pytał też: Co gmina robi w kierunku segregowana przez mieszkańców? Samo podnoszenie stawek za segregowanie karze tych mieszkańców, którzy dbają o stan czystości gminy. Może podnieść stawki i to czterokrotnie dla tych drugich, to może zaczną segregować. Potrzebne są kontrole i wydawanie decyzji administracyjnych.
Radna Genowefa Nędza zauważyła, że: 100% mieszkańców musi dziś segregować. Bo gdy ustawa nakłada na nas obowiązek segregacji, to wszyscy muszą segregować. Stawki muszą być takie, aby się zbilansowało. Jeśli ktoś nie będzie segregował, to będzie przez urząd karany.
Jeżeli radna ma rację, że wszyscy muszą segregować i posegregują, to 7 tys. mieszkańców gminy wpłaci na ten cel ponad 1,4 miliona, podczas, gdy śmieci są wywożone za nieco ponad 1,2 mln. Po co ta nadwyżka?
Łukasz Krzyśko miał jeszcze inny pomysł: Koszt miesięczny za wywóz śmieci wynosi 106 tys. Można by tę kwotę podzielić przez mieszkańców i taka byłaby stawka na jednego mieszkańca.
W tej sytuacji nietrudno wyliczyć, że cena śmieci wyniosłaby 15,14 złotych na każdego mieszkańca, pod warunkiem, że wszyscy by śmieci segregowali. Niestety, realia są inne. Według złożonych przez mieszkańców gminy deklaracji 4571 osób segreguje śmieci, 1663 ich nie segreguje.
Henryk Szrama przypomniał: Mamy osoby, które nie płacą za czynsz i śmieci. Podnieść im cztery razy stawkę nic nie da, bo nadal płacić nie będą znajdując zawsze jakieś wytłumaczenie, że nie mają pieniędzy i co z nimi zrobić? Do końca roku zostawmy dwukrotność stawki za niesegregowane, bo jak zrobimy wyżej, to przestaną płacić w ogóle.
Adam Sobociński ostrzegł: Ci, którzy segregowali, też mogą przestać płacić. Ceny rosną, płace nie i ludzie mogą tego nie wytrzymać.
Bogumiła Szychta pytała o tych, którzy z góry płacą za śmieci i teraz muszą dopłacać. – Nowe stawki mają wszak obowiązywać od pierwszego października. Dla tych, którzy kompostują odpady zielone jest przewidziana premia w postaci niższych stawek, ale nikt na razie o tym nie chce rozmawiać. Radna proponowała, aby gmina jak najszybciej ogłosiła przetarg na wywóz śmieci. Potem, gdy wyjdzie drogo, nie będzie czasu na drugi przetarg. W ten sposób tworzą się monopole i płacimy drogo.
Dyskusja była długa i zahaczała o wiele wyliczeń i przeliczeń oraz kalkulacji typu, co by było, gdyby podnieść opłaty jednym albo drugim śmieciotwórcom.
Głosem rozsądku okazał się być radny Roman Trzęsimiech, który powiedział: Nie można się tu zasłaniać tylko kalkulacjami. Ci obywatele, którzy od lat segregują odpady, dbają o pojemniki, mają dostać w nagrodę teraz wielką podwyżkę? Skoro w założeniu nowelizacji ustawy wielokrotność stawki ma być batem na tych, którzy nie chcą segregować, to trzeba tę wielokrotność zastosować, choćby i czterokrotność. Taki jest wydźwięk tej nowelizacji. Jestem za tym, żeby zostawić te 12 złotych dla tych, którzy od lat segregują. Mieszkańców nasze kalkulacje nie interesują. Oni segregując odpady liczą na to, że stawki nie wzrosną.
Propozycja Romana Trzęsimiecha była dobrze przemyślana. Tego dnia podczas sesji koalicja rządząca w gminie nie miała dotychczasowej większości. Urlopy spowodowały równowagę, a potem, gdy radna Karolina Boch wyszła w połowie sesji, nawet mniejszość. Zarządzone przez przewodniczącego głosowanie było więc remisem z sześcioma głosami podnoszącymi stawkę za śmieci do 17 złotych i sześcioma głosami utrzymującymi stawkę na dotychczasowym poziomie 12 złotych, a podniesieniem do maksimum stawki za śmieci niesegregowane.
W tej sytuacji uchwała zmianująca stawki nie została uchwalona, a mieszkańcy gminy uratowani od słonych podwyżek.
Podczas przerwy i rozmów kuluarowych przewodniczący Łukasz Krzysko poprosił radnych opozycji o ich propozycje. Roman Trzęsimiech w imieniu koleżanek i kolegów z opozycji powiedział: Może faktycznie trzeba stawkę podnieść, ale tylko minimalnie do najwyżej 14 złotych. Za to stawkę za niesortowanie nawet trzykrotnie – do 42 złotych, wtedy całość się zbilansuje.
Taka zmiana wymagała jednak przygotowania zmian w budżecie i wywołania nowej uchwały.
Podczas tej sesji stałoby się to trudne, więc Łukasz Krzyśko zaproponował zrobienie tego na specjalnie zwołanej sesji nadzwyczajnej.

Podobne artykuły