Fotowoltaika na Ziemi Obornickiej

GMINA OBORNIKI. Polsce grożą miliardowe kary ze strony Unii Europejskiej, bo produkuje zbyt mało zielonej energii. Według ekspertów od OZE (odnawialne źródła energii), jedynym sposobem na złagodzenie sankcji jest zwiększenie produkcji prądu ze słońca. Takie inwestycje obarczone są jednak ryzykiem. Polsce zabraknie 3,6 proc. do wypełnienia zobowiązania dotyczącego udziału zielonej energii w miksie energetycznym, co już wyliczył Instytut Energetyki Odnawialnej (IEO). W 2020 r. udział ten wynosić ma 15 proc., a z danych Eurostatu wynika, że w 2016 r. Polska mogła się pochwalić wynikiem na poziomie 11,3 proc. i był on niższy niż w latach 2013-15 (kolejno: 11,4, 11,5 i 11,7 proc.).
Za przyhamowanie rozwoju OZE w Polsce branża wini brak stabilizacji prawnej po wprowadzeniu aukcyjnego systemu sprzedaży zielonej energii, który przełożył się na kłopoty z finansowaniem inwestycji, a do tego cieniem kładą się złe doświadczenia z inwestycjami w farmy wiatrowe.
Burmistrz Obornik Tomasz Szrama nigdy nie krył swego zainteresowania ekologią i dobrostanem tego świata. Chce dołączyć to tych, którzy ratują planetę i szuka zdrowych źródeł energii. Przykładem może być plan budowy półhektarowej farmy fotowoltaicznej w pobliżu obornickiej oczyszczalni ścieków, która może pozyskać prosto ze słońca połowę potrzebnej urządzeniom energii.
Jest już kolejny pomysł, choć dopiero w początkowej fazie tworzenia.
Byłaby to tym razem nawet 100 hektarowa farma fotowoltaiczna o ogromnej mocy, przesyłanej wprost do sieci państwowej. Gmina dysponuje kilkudziesięcioma hektarami gruntów pomiędzy Nowołoskońcem a Bąblinkiem. Przeznaczenie tak znacznego terenu pod farmę fotowoltaiczną zagwarantowałoby coroczny wpływ do gminnej kasy prawie miliona złotych, a gmina mogłaby zyskać do tego, w związku z uwolnieniem cen energii, znacznie tańszy prąd na własne potrzeby.
Ponadto mogłaby liczyć na wsparcie państwa na utrzymanie powierzchni pod urządzeniami. Taka farma nie emituje żądnych szkodliwych efektów. Skorzystaliby na niej wszyscy. Gdyby do wspomnianego areału dołączyć grunty prywatne i spółdzielcze, których rentowność dziś jest symboliczna, poziom satysfakcji dodatkowo by wzrósł.
Burmistrzowi udało się doprowadzić do pierwszych rozmów na temat farm fotowoltaicznych opartych o polską firmę i chiński kapitał. Są to rozmowy na razie jeszcze bardzo wstępne, ale kierunek wydaje się być właściwy.

Podobne artykuły