Senator Libicki sugeruje łączenie szpitali, a dyrektor Ludzkowska mówi nie

Senator Libicki sugeruje łączenie szpitali, a dyrektor Ludzkowska mówi nie

RYCZYWÓŁ, OBORNIKI. Obradowała rada społeczna SP ZOZ, a radna Barbara Boch przekazała radnym Ryczywołu jej przebieg oraz ustalenia. Sprawozdanie pani Barbary wywołały burzliwą dyskusję, silnie zabarwiona politycznie obecnością podczas sesji senatora Jana Filipa Libickiego, do której odniosła się zaraz potem dyrektor SP ZOZ Małgorzata Ludzkowska.
Jednak po kolei. Wedle słów Barbary Bloch: Księgowa SP ZOZ omówiła sytuację finansową, przedstawiając stratę za rok 2018 w kwocie ponad dwóch milionów, a pani dyrektor ma przygotować program naprawczy. Jest on podobny do poprzedniego, wykonuje się go na 3 lata i niewiele on zmienia. Obecnie na stratę obornickiej lecznicy wpływa głównie ponad 60% wzrost cen prądu oraz konieczny wzrost płac personelu.
Wypowiedź radnej skomentował radny Leszek Malmur: Nie wyobrażam sobie kwestii zadłużenia, związanej z rozbudową szpitala tak, że nie było rozeznania w finansach. My przez kolejne lata będziemy uwikłani jako gmina w dofinansowywanie szpitala, bo ten pochłonie nasze środki finansowe.
Przewodniczący rady Łukasz Krzysko wyraził obawę: Mam nadzieję, że szpital nie będzie się zwracał się do naszego samorządu o dofinansowanie.
Goszczący w Ryczywole senator Jan Filip Libicki także odniósł się do sprawozdania dotyczącego obornickiego szpitala: Starosta naciska gminy, by utrzymywały szpital. Ważne jest, w jakim zakresie korzysta się z tego szpitala, a szpitale są w Obornikach i Szamotułach i to oddalone od siebie zaledwie 16 km, więc powinny połączyć siły. Starosta boi się strat w wyniku wyborczym, a można wypracować współpracę, by jeden szpital przejął większość zadań, a drugi go wspierał.
– Na szpital łożycie – zwrócił się senator z PSL do ryczywolan, pytając: Ale co wy z tego łożenia macie? Czy jesteście zadowoleni z tego, co wam szpital w Obornikach oferuje?
Odniosła się do tych pytań bardzo rzeczowo radna Barbara Boch: Mieszkańcy nie byliby radzi dojeżdżać do Szamotuł, a szpital obornicki ma lepszy standard. Ma też mniejsze zadłużenie niż szamotulski. Tyleśmy wydali w powiecie na rozbudowę, to trzeba korzystać.
Libicki pytał więc: Kto z gminy korzysta? Pani Barbara odparła: Trudno powiedzieć, bo korzystamy też ze szpitala w Chodzieży, to około 30 km od nas. Na współpracę Szamotuł z Obornikami nalegał Łukasz Krzyśko, licząc wyraźnie na to, że: We współpracy łatwiej byłoby uzyskać kontrakt na paliatyw.
Radny Adam Sobociński dodał: Dopłacamy do sprzętu, do wyposażenia, tymczasem nasi pacjenci są w izbie przyjęć lekceważeni. Często odsyłani są do domu, muszą wzywać pomoc, a nie zawsze chorego można uratować po upływie czasu. Pacjenci nie mogą godzinami czekać na przyjęcie do szpitala, skoro go wspieramy finansowo.
Leszek Malmur podejrzewa, że: Szpitalowi brakuje kadry specjalistów i to dobrych. Bez nich sam szpital niewiele znaczy. Mieszkańcy sądzą, że sprzęt się kupuje, a leczenia właściwego nie ma.
Roman Trzęsimiech zaapelował do planu naprawczego, by go traktować serio, a nie tylko formalnie, bo tylko wtedy będzie postęp.
W tych, nierzadko krytycznych, a czasem mało obiektywnych wypowiedziach, zabrakło głosu osoby najlepiej znającej rzeczywistość szpitala, czyli dyrektor Małgorzaty Ludzkowskiej, więc poprosiliśmy ją o komentarz: Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Obornikach (zwany przez nią dalej szpitalem – dop. red.) pokrywa z posiadanych środków i uzyskiwanych przychodów koszty działalności i reguluje zobowiązania, gospodaruje posiadanym mieniem. Środki finansowe uzyskuje głównie z odpłatnej działalności leczniczej (umowy z NFZ). Może również otrzymywać środki m.in. z darowizn. Nie jest tajemnicą, a wręcz powszechnie wiadomo, że placówki służby zdrowia są niedofinansowane, tzn., że warunki umów narzucone przez NFZ nie odzwierciedlają faktycznych kosztów świadczonych usług medycznych, co przy wzroście stałych kosztów takich jak wynagrodzenia, opłaty za energię, wodę, śmieci itp. pogłębia trudności finansowe tych placówek. Niejednokrotnie szpital na drodze sądowej skutecznie dochodził od NFZ należnych środków finansowych. W żadnym jednak przypadku szpital nie uzyskuje pomocy finansowej na bieżącą działalność, tj. dofinansowania na pokrycie kosztów leczenia, czy też na wynagrodzenia. Nie mieści się to w obowiązujących regulacjach prawnych. Zatem nieuprawnione są próby wywodzenia, jakoby „starosta obornicki naciskał” na gminy, by utrzymywały szpital. Jak już podniesiono, szpital może otrzymywać darowizny na zakup sprzętu medycznego. W przeszłości szpital otrzymywał tego rodzaju pomoc również z fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Apel starosty obornickiego o pomoc dla szpitala może odczytywać jedynie w aspekcie ewentualnej pomocy na zakup sprzętu medycznego, z którego korzysta społeczeństwo powiatu obornickiego. W obowiązującym systemie prawnym, to pacjent decyduje, w którym szpitalu chce się leczyć, niezależnie od miejsca zamieszkania. Mają miejsce zatem przypadki, że pacjenci powiatu obornickiego są leczeni w powiatach sąsiednich i odwrotnie, pacjenci powiatów sąsiednich są leczeni w szpitalu obornickim. Statystyki jednak dowodzą, że szpital obornicki w ramach posiadanych oddziałów ma bardzo duże obłożenie i nie ma żadnych powodów do jego likwidacji poprzez połączenie z innym szpitalem. Każda tego typu decyzja, co dowodzi praktyka, w ostatecznym rachunku skutkować będzie stopniowym wygaszaniem poszczególnych oddziałów, jego niedofinansowaniem i ostateczną likwidacją. Nie możemy dopuścić, aby społeczeństwo powiatu obornickiego było pozbawione dostępu do lecznictwa szpitalnego, mimo bieżących i przemijających trudności. Istnienie szpitala obornickiego jest życiowym priorytetem, nie władz powiatu obornickiego, ale całego jego społeczeństwa.
Trudno nie zgodzić się, zwłaszcza z ostatnim zdaniem pani dyrektor, jak i z jej obawą, że ewentualne połączenie szpitali szamotulskiego z obornickim mogłoby być niekorzystne dla tego ostatniego, a nawet zachwiać jego niezależnością.
Kłopoty finansowe obornickiej lecznicy to „pikuś” wobec zadłużenia innych szpitali wokół powiatu obornickiego. Znana jest też energia i determinacja Małgorzaty Ludzkowskiej w radzeniu sobie z wszelkiego rodzaju problemami, więc przed obornickim SP ZOZ-em widać mimo wszystko „jasną, długą prostą”, którą zagrodzić może jedynie pomysł któregoś z powiatowych urzędników o dalszej rozbudowie lub dobudowie czegoś do obornickiego szpitala.
Co do krytyki dotyczącej obornickiej lecznicy, to Małgorzata Ludzkowska jest na nią otwarta, mówiąc niejednokrotnie, że wszelkie sygnały są dla niej wektorem, w którym kierunku można coś jeszcze poprawić.

Podobne artykuły