Komunikacja gminna w Obornikach nie działa. Warbus zawiesił połączenia.

Komunikacja gminna w Obornikach nie działa. Warbus zawiesił połączenia.

GMINA OBORNIKI. W poprzednim numerze Ziemi Obornickiej informowaliśmy o pogłębiających się problemach spółki Warbus, no i stało się. W czwartek na ulice i drogi gminy Oborniki nie wyjechał żaden autobus. Zaskoczeni tym oborniczanie czekali bezskutecznie na przystankach na kolejne autobusy sądząc, że wypadł któryś z kursów. Nikt wcześniej ich nie uprzedził, bo nikt o sytuacji nie wiedział.
Pierwszą informację o zaprzestaniu działalności spółki otrzymał na prywatny telefon wiceburmistrz Piotr Woszczyk w środę o godzinie 19:52. Prezes spółki przestała odbierać telefony. Udało się jednak połączyć z zastępcą. Piotr Woszczyk poprosił go o kilka dni na przeorganizowanie komunikacji, na co wiceprezes odpowiedział nieco wymijająco, że owszem spróbuje. Tymczasem władze spółki parę minut wcześniej oficjalnie poinformowały gminę mailem o zakończeniu działalności w Obornikach z powodu… kłopotów finansowych w Lublinie.
Jak informuje Warbus, głównym powodem zaprzestania świadczenia usług, a tym samym zawieszenia kursów są kłopoty finansowe wynikające z innych umów zawartych przez spółkę.
Gmina Oborniki poinformowała oborniczan na swojej stronie internetowej, że: Pomimo aktualnej umowy z firmą Warbus, dotyczącej świadczenia usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego została postawiona przed faktem dokonanym, jednak ma plan awaryjny. Procedura jego wdrażania została rozpoczęta dziś wieczorem, jednak zorganizowanie nowego taboru oraz podpisanie umowy z nowym przewoźnikiem może potrwać od 14 do 21 dni.
Władze miasta czynią starania, aby przerwa w świadczeniu usług potrwała jak najkrócej, a nasza gazeta będzie o tym na bieżąco informować.
Warbus ma za sobą długi ciąg kłopotów. Najpierw została zerwana umowa spółki z gminą Jastrzębie Zdrój, potem pojawiły się kłopoty z realizacją umowy w Lublinie i na końcu, z dnia na dzień i tam przestały jeździć autobusy Warbusu. Skończył się kontrakt w Gdańsku, nie wyszedł przetarg w rodzimej Warszawie, skończył się w Elblągu. We Wrocławiu doszło do pożaru autobusów, teraz przeszedł czas na Oborniki.
Spółka Warbus poinformowała oficjalnym pismem, że: Niniejszym informujemy, iż z dniem jutrzejszym, to jest 18 lipca 2019 roku jesteśmy zmuszeni do zaprzestajemy świadczenia usług przewozowych na podstawie Umowy. Przyczyną zaprzestania świadczenia usług przewozowych jest brak zapłaty za wykonane usługi przewozowe w wysokości 6 milionów złotych na terenie miasta Lublina przez gminę Lublin, co doprowadziło do zaburzenia płynności finansowej naszej Spółki i uniemożliwia nam dalsze wykonywanie przewozów. Jest nam niezmiernie przykro, iż z przyczyn, które nie zależały od państwa, a zostały zawinione przez gminę Lublin zmuszeni są państwo ponosić tak uciążliwe konsekwencje. Mając na uwadze powyższe, z winy Gminy Lublin zmuszeni jesteśmy zaprzestać świadczenia usług przewozowych i dniem jutrzejszym, to jest z dniem 18 lipca 2019 roku. Ponadto deklarujemy możliwość przekazania z dnia na dzień wszystkich naszych pracowników oraz całego naszego taboru niezbędnego do wykonywania tych przewozów nowemu przewoźnikowi, tak aby było to jak najmniej uciążliwe dla Państwa oraz naszych Pasażerów.
Starając się dowiedzieć, jak władze Obornik zapatrują się na „prezent” pożegnalny w postaci pracowników, którym należy się na koniec odprawa oraz „zajeżdżonych” ukraińskich autobusów, usłyszeliśmy, iż dziękują, poradzą sobie inaczej.
Burmistrz jest już od pewnego czasu „dogadany z kierowcami autobusów, że w razie kłopotów mogą liczyć na pracę u nowego przewoźnika. Zaskoczenie nie krył Piotr Woszczyk, bo jak rzekł: Autobusy są własnością towarzystwa leasingowego, więc jak mogą nam je oferować?
Co do kierowców, to inna sprawa. Burmistrz Obornik zaproponował im pracę u nowego przewodnika, gdy ten tylko się w Obornikach pojawi. Kierowcy zażądali od razu podwyżek pensji. W Warbusie zarabiali do czwartku 16 zł na godzinę. Jeden z kierowców znalazł zatrudnienie w PGKiM, reszta pracy na dotychczasowych warunkach odmawia.
Tymczasem Piotr Woszczyk umówił się już na czwartkowe popołudnie z szefostwem toruńskiej firmy Arriva prowadzącej przewozy w Polsce i 26 innych krajach, dysponującą ponad tysiącem autobusów.
Oprócz tej firmy, bodaj najpoważniejszej wśród innych propozycji, zainteresowanie przewozami po ziemi obornickiej wyraziły też: PKS Gdynia, PKS Gdańsk, PKS Poznań, Poznański Bus, firma SLA z Dolnego Śląska. Propozycję złożyć chcą przewoźnicy rodzimi, chcący działać w konsorcjum firm Gośliński, Siwicki i Czarnecki.
Skąd tak liczne zainteresowanie? Gmina Oborniki bardzo rzetelnie wywiązuje się ze swych zobowiązań finansowych, więc w światku przewoźników jest to doceniane. Po drugie, Piotr Woszczyk świadom nadchodzących kłopotów z Warbusem od pewnego czasu prowadził niezobowiązujące rozmowy z innymi przewoźnikami. Wreszcie po trzecie, teren Obornik i gminy jest dobrze postrzegany przez branżę, ze względu na dobry układ i jakość dróg oraz liczną rzeszę klientów.
Wybór jest, choć według nieoficjalnych jeszcze wieści duże szanse na przejęciu obornickiego rynku na toruńska Arriva. Dotarliśmy do informacji, iż zostały nawet uzgodnione już warunki brzegowe, więc pozostaje jedynie oczekiwanie do ich przebicia przez konkurentów.
Nie można pominąć przy okazji omawiania tej sytuacji, także wariantu samodzielnego wykonywania przewozów, choć pomysł ten ma więcej przeciwników niż zwolenników. Istnieje bowiem ogromne ryzyko nagłego wzrostu kosztów tego rodzaju działalności. Gdy przewoźnikiem jest podmiot zewnętrzny, można powiedzieć: Mieliście pecha. Gdy podmiotem jest spółka gminna, trzeba ją dofinansowywać, a ta świadoma takiej konieczności nie musi się o wzrost owych kosztów szczególnie martwić.
Jak z tego wynika wybór wśród potencjalnych następców spółki Warbus jest spory, a jedynym poważnym problemem będą oczywiście procedury i pieniądze, bo za te same co brał Warbus już zapewne nikt oborniczan wozić nie będzie.
Jeżeli nic nowego nie pojawi się na negocjacyjnym horyzoncie, w najbliższą środę przewodniczący Paweł Drewicz zwoła sesję nadzwyczajną Rady Miejskiej Obornik, by można było uchwalić przesuniecie środków dla nowego przewoźnika. Potem wystarczy podpisać umowę i o ile będą kierowcy chętni do pracy, to od czwartku przewozy znów ruszą. To scenariusz optymistyczny i wówczas brak przewozów trwałby jedynie tydzień.
To kłopotów nie skończy, ale mieć je będzie spółka Warbus. Zgodnie bowiem z zapisem umowy będzie musiała zapłacić gminie odszkodowanie w kwocie ćwierć miliona złotych.
Umowa, do której dotarła nasza redakcja określana była przez inne tego rodzaju podmioty jako majstersztyk i dlatego aż kilka jej zapisów przewidziało tego rodzaju sytuację.
Wystarczy ten, który mówi, że: Gmina ma prawo do odstąpienia od umowy w trybie natychmiastowym w przypadku gdy Operator z własnej winy nie zrealizował w ciągu trzech kolejnych dni więcej niż 25% zaplanowanej pracy przewozowej. Albo: Operator pomimo pisemnego wezwania przez Organizatora w dalszym ciągu realizuje umowę niezgodnie z jej postanowieniami lub: Brak jest świadczenia usług i nie wykonuje ich przez trzy kolejne dni.
– Odszkodowanie nam się należy, choć nie ma pewności czy Warbus posiadać będzie jeszcze taki majątek, bo było z czego je uzyskać – zastanawiał się wiceburmistrz.
Dla oborniczan najważniejsze jest to, aby przerwa w przewozach nie trwała zbyt długo. Zakłóca to dojazdy do pracy, na szczęście są wakacje, więc skutki zaniechania kursów autobusowych są nieco mniejsze.

Podobne artykuły