Cmentarz komunalny na cenzurowanym

Cmentarz komunalny na cenzurowanym

OBORNIKI. Była radna powiatowa Grażyna Sak złożyła oficjalną skargę na działalność burmistrza Obornik oraz zarząd i radę nadzorczą spółki gminnej PGKiM.
7 czerwca pochowała na cmentarzu komunalnym mamę, a już następnego dnia grób okradziono. Jakaś hiena cmentarna skradła kwiaty i ładny znicz. Zajście zgłosiła, bo na cmentarzu jest monitoring. Ten okazał się niestety niedoskonały. W głąb zasięg alejek kamery nie sięgają, więc sprawca kradzieży nie został zidentyfikowany.
Zajście na cmentarzu stało się jednak okazją do ogólnego podsumowania stanu gminnej nekropolii.
W czasie pogrzebu w kaplicy było strasznie brudno, na posadce walał się piach, a wszędzie leżał kurz. Toalety były pozamykane, potrzebującym skorzystać pozostawał bieg w krzaki. Pani Grażyna opisała też stan trawnika, samej kaplicy i ogólny nieład panujący na całym cmentarzu.
Pomniki ustawione jak się komuś podobało, bez ładu i składu, przy grobowcach śmietniki, z których wykipiały śmieci, można pobrać na miejscu owszem gratis konewkę, ale z wielką dziurą w dnie, więc po co? Brudne lampy świecą się tylko 1 listopada, a w inne jesienne dni nietrudno rozbić sobie głowę na pofałdowanym asfalcie głównej alei, bo na bocznych żadnego utwardzenia nie ma. Do tego wali się płot, wala się pod nogami siano, a ciemną odzież oblepiają rzepy.
Ten katastroficzny obraz miejsca szacunku dla zmarłych i żywych, jest niestety aż do bólu prawdziwy. Na szczęście pani Grażyna osłodziła ów obraz spostrzeżeniem, że miejsce jest mimo wszystko piękne- i znów miała rację.
Rozmawialiśmy o tym wszystkim z prezesem PGKiM Sławomirem Harajem, który zgodził się z tym, że stan cmentarza chluby spółce gminnej nie przynosi, ale ma się to szybko zmienić.
Spotkaliśmy się też i to na świeżo wykoszonym cmentarzu z kierownikiem odpowiedzialnym Radosławem Kasperkiem. Kierownik bił się w piersi aż dudniło. Zgodził się z tym, że cmentarz urąga temu, co zowie się ładem. Po tym incydencie będzie teraz regularnie koszony. Śmieci będą wywożone na czas, a kubły na odpady przestaną parkować przy grobowcach. Zamówił już nową konewkę, a sprzątaczka dwa, a może i trzy razy w tygodniu przetrze dom pogrzebowy na mokro i zamiecie na sucho, by wnętrze zaczęło przypominać wiek XXI i przestało odpychać żałobników.
Radosław Kasperek obiecał też, że toalety będą teraz czyste i czynne, a sam dom pogrzebowy zostanie domyty i z czasem odmalowany, tym bardziej, że to jedynie kwestia jednego lub dwóch wiaderek farby, bo PGKiM ma własną ekipę remontową, więc koszt spółka udźwignie, podobnie z naprawą bramy czy płotu. Palić światła latarń całą noc nie ma sensu ni potrzeby, ale czujniki ruchu rozwiązałyby niedrogo problem egipskich ciemności.
Do kogo należy rozpatrzenie skargi pani Grażyny, nie do końca wiadomo. PGKiM jest spółką prawa handlowego z zarządem, prezesem i radą nadzorczą. Spółka jest formalnie własnością gminy, a za gminę odpowiada burmistrz, więc pewne jemu przyjdzie się tłumaczyć. Aby pani Grażyna nie czekała zbyt długo, burmistrz natychmiast zażądał od prezesa Haraja wyjaśnień i jak udało się naszej redakcji dowiedzieć, odpowiedź jest już na biurku burmistrza.
Co odpowie Tomasz Szrama nie jest tak jednak istotne, jak zapewnienie Radosława Kasperka, że na cmentarzu będzie czysto i godnie. To człowiek wielkiej energii i pasjonat swej pracy, więc jak powiedział tak będzie.
Grażyna Sak kwiatów czy znicza zapewne już nie odzyska, ale pozostanie jej satysfakcja, że cmentarz komunalny dzięki jej interwencji zmieni się, a to bardzo dużo.

Podobne artykuły