Czy i jak motorówka w Rogoźnie wpłynie na jakość wody w obornickich kranach?

Czy i jak motorówka w Rogoźnie wpłynie na jakość wody w obornickich kranach?

ROGOŹNO, OBORNIKI. W roku 1960 niejaki Edward Lorenz pracował nad komputerowym prognozowaniem pogody. Stworzył do tego celu układ 12 równań wyrażających relacje między temperaturą, ciśnieniem, prędkością wiatru itd. Sądził, jak większość ówczesnych naukowców, że prawie dokładne dane wejściowe dają prawie dokładne wyliczenia. To przekonanie okazało się jednak błędne. Kiedy Lorenz wprowadził do komputera dwie liczby wejściowe, pełną i skróconą do trzech miejsc po przecinku otrzymał w rezultacie dwa wykresy coraz bardziej różniące się od siebie w miarę upływu symulowanego czasu. Niedługo potem powstało zjawisko zwane efektem motyla (ang. butterfly effect). Zakłada on, najprościej rzecz ujmując, że wrażliwa zależność od warunków początkowych, anegdotyczne wprowadzi chaos deterministyczny i na przykład trzepot skrzydeł motyla w Obornikach może po trzech dniach spowodować w Tokio trzęsienie ziemi.
Na szczęście to jedynie anegdota, choć w ubiegłym tygodniu była szansa ją sprawdzić, bo nagle ożyła niczym nocny upiór.
Podczas sesji rady powiatu dyskutowano nad zniesieniem strefy ciszy, chyba nie do końca legalnie wprowadzonej na terenie jezior Rogoźno i Budziszewko. Głos w tej sprawie zabrał mieszkaniec Jaracza Przemysław Bentz, który obawia się, iż skutkiem pływania motorówkami po wodzie osady denne podrywane śrubami i spowodują katastrofę ekologiczną i odcięcie od wody 30 tysiącom mieszkańców gminy Oborniki. Ponadto taka łódź może wystraszyć nagle ptaka i uszkodzić śrubą rybkę.
Bentz poruszył też problem bezpieczeństwa na wodzie. Kwestionował sposób rekultywacji jeziora zaproponowany przez profesorów Poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. Twierdził, że system rekultywacji jeziora uwolni odłożone w mule przez lata toksyny do wody a łodzie je rozniosą trując wszystko wokół. Obawiał się, że będą teraz pływać motorowodniacy bez żadnych uprawnień i kontroli. Mogą oni zagrozić bezpieczeństwu kajakarzy i żeglarzy a policji wodnej w mieście nie ma. Podejrzewał, że zagrożone może być ujęcie wody w Obornikach. Podniósł też fakt, że jezioro Rogoźno nie jest własnością powiatu, ale Wód Polskich. Martwiła go cała ta jakaś ochrona przyrody i w ogóle.
Przewodnicząca Renata Tomaszewska usiłowała dociec jakie kompetencje ma Przemysław Bentz i skąd czerpie on swoją wiedzę. Te pytania zostały bez odpowiedzi, po za tą, że interesuje się on ochroną przyrody, choć nie jest związany z nią zawodowo, ani nie jest fachowcem.
Tomaszewska zapoznała radnych z założeniami nowej uchwały. Zakaz korzystania z łodzi motorowych będzie obowiązywał przy brzegach i tylko w określonych przypadkach będzie można z nich tam pływać. Jednocześnie dopuszcza się ich tranzyt na jezioro Rogoźno i Budziszowskie oraz pływanie po wyznaczonych strefach.
Prezes rogozińskiego WOPR, Sławomir Biskupski wyjaśniał, to co było dotąd niejasne lub przejaskrawione. – Policja wodna nie jest w Rogoźnie potrzebna, a ta która jest ma wszelkie uprawnienia do kontroli patentów motorowodniaków i czyni to korzystając z naszych łodzi. Nasz WOPR poparł jedynie wnioski i prośby mieszkańców, by strefę ciszy już znieść. Co do bezpieczeństwa, to budowa dróg też stwarza niebezpieczeństwa wypadków, ale nie sposób ich nie budować. Uchwała o strefie ciszy była obarczona błędem braku badań poziomu hałasu. Przypomniał też, że: Gdy w roku 2006 nie było w wodzie dość tlenu i trwała groźna dla życia w jeziorze przyducha, to myśmy napowietrzali tę wodę śrubami. Pływanie środkiem jeziora działa jak areator i pomaga w jego natlenieniu. Skutery wodne nie podnoszą mułów bo mają inny napęd.
Prezes Stowarzyszenia Natura Budziszewko wnioskował także o koniec ciszy. – Poziom mułów się podnosi, martwica postępuje, poprzyjcie zwolnienie jezior od zakazów. Radny Wiesław Bartkowiak poparł jako pierwszy to, aby jezioro służyło wszystkim. – Łodzie nie pływają tam szybko by komuś zaszkodzić.
Renata Tomaszewska też była za, dodając, że: Nie ma już spływu ścieków do jeziora, spływy po opadach trafiają do separatorów i tam są oczyszczane. Wszystko odbiera Aquabellis i odbiera kilka razy więcej niż wcześniej. Zapewniła też, że: Wizja katastrofy ekologicznej, to wielka przesada. Jeżeli motorówki uczyniłyby jakieś zło, to możemy zawsze je powstrzymać zmieniając uchwałę.
Wszelkie próby zaciemniania obrazu starał się uciąć z miejsca starosta Waldemar Cyranek oświadczając: Mam twarde dane i nie mogę pozwolić na przedstawianie nieprawdy w trybie przypuszczającym. Pisanie w mediach społecznościowych, że „otrzymaliśmy niepokojącą informację o zamknięcu wydziału ochrony środowiska, co wiąże się z likwidacją strefy ciszy” jest pisaniem nieprawdy. Proszę nie rozwijać tego wątku, bo mówi on nieprawdę.
Po drugiej stronie dyskusji stanął Michał Bogacz, który wyliczył: Studnie z których czerpiemy wodę mają 20 metrówgłebokości. Wydobywamy 420 metrów kwadratowych na godzinę i 500 metrów do zbiornika zapasowego. Jezioro ma 125 ha powierzchni i określona ma pojemność, tak że w ciągu dwóch spompujemy całe Jezioro Rogozińskie. Byłoby to groźne, gdyby było prawdziwe. PWiK nie czerpie wody z jeziora Rogoźno, więc obawy są zdecydowanie płonne.
Radny Andrzej Ilski podszedł do problemu z przeogromną ostrożnością. – Trzeba się zabezpieczyć przed wszelką szkodliwością. Mam wątpliwości, więc nie wezmę udziału w głosowaniu. Radny Błażej Cisowski wyraził obawę, co do bezpieczeństwa na jeziorach. – Nie mam pewności, czy strefa będzie przestrzegana, nie ma takich gwarancji, że skuter nie wpadnie nagle na pływaka lub łódkę. Skontrował go sekretarz Piotr Sitek: Nie ma też żadnej pewności czy na drodze Oborniki – Gołaszyn do czegoś kiedyś nie dojdzie. Prawo używania łodzi jest prawem miejscowym i od tego jest policja, by go przestrzegano. Katarzyna Woźniak dała się przekonać Cisowskiemu by lepiej nie głosować i nie popełnić jakiegoś błędu.
Głosem rozsądku w tej dyspucie okazał się radny Wiesław Bartkowiak. – Każda umowa społeczna polega na przestrzeganiu prawa, a wszyscy muszą go przestrzegać. Nie dajmy się zwariować!
Ostatecznie za zniesieniem strefy ciszy na rogozińskich jeziorach głosowało 11 radnych, Michał Bogacz był przeciw, Błażej Cisowski i Katarzyna Woźniak się wstrzymali od głosu a Andrzej Ilski po prostu wyszedł z sali.

Podobne artykuły