W ryczywolskiej oświacie wrze

GMINA RYCZYWÓŁ. Swego czasu relacjonowaliśmy na naszych łamach sprawę anonimu przesłanemu do ryczywolskiego magistratu w sprawie dyrektor przedszkola.
Gdy Adam Sobociński radził, by skargę wrzucić do niszczarki, bowiem z zasady nikt nie analizuje skarg anonimowych, Łukasz Krzyśko był zdania odmiennego, twierdząc: Anonimowe skargi też powinny być rozpatrywane. Powstał spór, bo nie było wiadomo komu na skargę odpowiedzieć. – Napisać o tym na płocie urzędu, czy bębnić na rynku – żartował wówczas jeden z radnych. Nikt w sali nie miał wątpliwości, kim była autorka anonimu, ale jak nie ma podpisu, to nie ma.
– Najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci, a nie podpis – stwierdziła wówczas radna Bogumiła Figiel, bardzo krytyczna wobec dyrektor przedszkola. Roman Trzęsimiech zauważył: Skoro już ustaliliśmy, że bezpieczeństwie dzieci jest najważniejsze, to dbające o nie osoby nie mogą dążyć do niego anonimowo. Może te osoby nie miały odwagi się podpisać, może chcą „czyimiś” rękoma „coś” załatwić. Trzęsimiech znał najlepiej niechęć pani Bogumiły wobec dyrektorki przedszkola, bo w poprzedniej kadencji przewodniczył komisji oświaty i opowiadał: Była ona częstym gościem naszej komisji skarżącym się na to, że kwiatka nie dostała, że pożegnanie jej było nie takie i inne w podobnym tembrze.
Pisaliśmy wówczas o tym, iż podłożem niechęci były prawdopodobnie przegrane wybory na dyrektorkę przedszkola, Bogumiła Figiel oświadczyła, że nigdy do takiego konkursu nie przestąpiła i zapewne tak było, więc wycofujemy ówczesną informację. Nie zmiana to faktu, że pani Bogumiłą od dnia, gdy została radną najwyraźniej nie zamierza pani dyrektor odpuścić. Przedszkole zostało poddane rzetelnej kontroli, choć jej wyniki nie są nam znane.
W innym konflikcie okołooświatowym uczestniczy sam wójt Henryk Szrama, będący w kontrze wobec rodziców dzieci ze szkoły w Ludomach, którzy nie godzą się na łączenie dwóch klas i trzech roczników w jedną klasę i występowali z tym oficjalnie podczas sesji. Ten fakt też relacjonowaliśmy w jednym z numerów gazety.
Rodzice nie kryją obaw co do reperkusji takiego połączenia i kolejny raz przybyli na sesje rady gminy. Wójt uważa, że ich nie będzie i wylicza koszty niepołączenia dwóch klas mniejszych w jedną większą. Obie strony konfliktu najwyraźniej okopały się na swoich pozycjach.

Podobne artykuły