Wiekowa i wciąż pełna młodzieńczej energii szkoła w Pruściach

PRUŚCE. 130 lat istnienia szkoły, to już coś i doskonały powód do świętowania. Szkoła Podstawowa w Pruścach skupiła w sobie 130 lat historii oświaty. Sam jej budynek powstał w roku 1889 i składał się z dwóch sal lekcyjnych oraz dwóch mieszkań. Jedno trzypokojowe dla kierownika i jednopokojowe dla nauczyciela. Przy szkole znalazła się stodoła, nasadzono też sad i urządzono ogród. Trzech uczących kształciło dzieci w minimalnym zakresie i tak aż do roku 1918. Wówczas znowu była w Pruścach Polska, a Jan Kadziszewski stanął na czele lokalnej szkoły. Na początek była tylko jedna klasa z jednym nauczycielem. Przybywało dzieci, nauki i uczących. Szkoła się rozwijała aż do mrocznych dni wybuchu wojny. W budynku szkoły zagościła żandarmeria, a rok później znów była szkoła, ale niemiecka, z dwoma klasami polską i niemiecką.
Ten czas się skończył wraz z dniem, gdy na drodze od Wągrowca pojawił się pierwszy czołg z czerwoną gwiazdą na pancerzu. 23 stycznie 1945 roku historia prusieckiej szkoły zaczęła pisać kolejny rozdział. Kierownictwo szkoły objął Stanisław Dworakowski, a 13 lat później wygaszono lampy naftowe, bo w szkole pojawił się prąd elektryczny, a nawet pierwsze radio.
To była już placówka, jak na tamte lata, całkiem nowoczesna. Prócz nauki rozwijał się w niej sport, a na tle innych szkół piłka ręczna stała na poziomie najwyższym.
Zmieniały się czasy, szkole przybywało nowinek. W roku 1961 raz w miesiącu pojawiał się kinooperator z projektorem, by wyświetlić film dokumentalny. Potem przyszła reforma oświaty, a wraz z nią ósma klasa. Zaczęły się czyny społeczne, oszczędzanie w SKO, towarzystwa przyjaźni polsko-radzieckiej i wykopki ziemniaków. Tak nadszedł rok 1974 i zaczęły powstawać szkoły zbiorcze. Taką stała się też ta w Pruściach, a dzieci z całej okolicy dostarczał do niej specjalny pojazd ciągniony przez konie. Konie pracowały na rzecz oświaty jeszcze przez wiele lat, a sama szkoła z trudem mieściła wyż demograficzny. Jej kondycja też poupadała, myślano o budowie nowej. Brakowało pieniędzy, więc sprzedano przygotowane wcześniej materiały budowalne, a za uzyskane pieniądze zaczęto wymieniać nadgryzione zębem czasu okna. Całą tę historię opowiedziała z wielka swadą była nauczycielka, a potem do dziś dnia dyrektor szkoły w Pruściach – Iwona Lewandowska-Gruszka. Jej opowieść ilustrowały występy dzieci z poszczególnych klas. Wszystko to w ogromnym pawilonie ustawionym specjalnie na jubileusz na szkolnym boisku, w którym pomimo solidnych rozmiarów nie wszyscy się mogli zmieścić. Dzieci recytowały, tańczyły i śpiewały z ogromnym przejęciem, a pani dyrektor dalej snuła opowieść o szkole, której stuknęło 130 lat i której historią można by obdzielić kilka młodszych.
Jej słowom przysłuchiwali się, prócz burmistrza Romana Szuberskiego i przewodniczącego rady Macieja Kutki, też inni samorządowcy, dyrektorzy szkół i goście, wśród których było też kilka dawnych nauczycielek. Postacią dla szkoły wyjątkowa był jej dawny uczeń, dzisiaj poważny mężczyzna Łukasz Zaranek, który był inicjatorem muralu na jej ścianie, przedstawiającego scenę z dawnej szkolnej fotografii. Łukasz Zaranek na tym nie poprzestał i zdobył środki oraz część materiałów do napisania monografii szkoły. Jej autorką jest dyrektor Iwona Lewandowska-Gruszka. Monografię wręczono osobom, które współpracowały przy jej powstawaniu, a pan Łukasz pięknie deklamował okolicznościowy wiersz.
Gdy nadeszła kolej na przemówienie, głos zabrał Roman Szuberski oraz Maciej Kutka, gratulując szkole, życząc jej społeczności samych sukcesów. Obaj zgodzili się ze słowami Łukasza Zaranka, że szkoła to nie budynek lecz dzieci, nauczyciele i historia trwająca od 130 lat. Tę właśnie historię świętowano, a okazją do tego była nie tylko rocznica, ale piknik przy szkole dla całych rodzin. Bawili się na nim dawni uczniowie, dzisiaj rodzice oraz dzieci uczęszczające do jubilatki. Grała Rogozińska Orkiestra Dęta, świeciło słońce, trwały spotkania i rozmowy, a historia szkoły pisała się dalej.

Podobne artykuły