Teatr uliczny porwał publikę

Teatr uliczny porwał publikę

RYCZYWÓŁ. Gdy wydawało się, że ryczywolski Teatr na Holu przeszedł już do przeszłości, po kulturalnej stronie Ryczywołu pojawiła się zupełnie nowa inicjatywa – teatr uliczny.
Forma wydawać by się mogło, dawno już zapomniana, powróciła w niedzielny wieczór na plac 1 Maja w bardzo dobrym stylu. Stanęły ławeczki dla widzów, wygodnie leżaki, a środek placu był sceną z realnymi rekwizytami.
Na co dzień uczące w ryczywolskiej szkole Anna Suszek i Joanna Stanisławska tym razem wzięły na warsztat molierowską komedię „Chory z urojenia”. Choć zdaniem krytyków ostatnia sztuka komediopisarza „Chory z urojenia” nie należała do jego najlepszych komedii, to obie panie reżyserki przerobiły ją w interesujący pastisz na lekarzy, a młodzi aktorzy świetnie to odegrali.
Aktorzy przebrani w kostiumy z epoki, w wiernej czasom Moliera charakteryzacji, z charakterystycznymi białymi licami, o które zadbały panie Natalia Koch i Adriana Wilczyńska, robili ogromne wrażenie.
Zapewne nie byłoby tak barwnie i z taką oprawą, gdyby nie wsparcie finansowe, jakie zapewniły spektaklowi panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Pasjonatki”, zdobywając na ten cel środki z grantowego programu „Wielkopolska Wiara”. Projekt napisała Renata Gembiak-Binkiewicz, która nie szczędziła wsparcia tej inicjatywie.
Sam spektakl poprzedziła wesoła parada kuglarzy i przebierańców. Były popisy akrobatyczne szczudlarzy, muzyka w tle i pewna nieprzewidywalność, którą w sobie niesie każdy teatr uliczny.
Wraz z wybiciem godziny 21:00 zabrakło miejsc na ławeczkach i w leżakach, a na widowni zrobiło się tłumnie, podczas gdy już przybywali następni widzowie. Zza kulisy wyszli aktorzy i zagrali.
Jak? Wystarczy jedno słowo – świetnie. Uczniowie Szkoły Podstawowej oraz gościnnie Aleksandra Skrzypczak gardeł nie żałowali, dzięki czemu słyszalna była ich każda kwestia. Po zabawniejszej scenie widownia biła brawo, na widowni gościł też często śmiech, bo to przecież była komedia.
Z boku przyglądał się były dyrektor szkoły Witold Korbanek, do którego przed spektaklem podeszli bodaj wszyscy aktorzy, a czasem podchodzili z powitaniem i inni dawni uczniowie. Było to bez wątpienia uhonorowanie jego 40 letniego trudu wychowawczego.
Współpraca Gospodyń „Pasjonatek”, a szczególnie Ireny Kukla, przewodniczącej KGW z osobami tak twórczymi i prospołecznymi jak Anna Suszek i Joanna Stanisławska dała doskonały efekt. Czy będzie ciąg dalszy? Zapewne tak, bo brawa były głośne i długie, a komentarze miłe dla ucha.
Pani Urszula z KGW „Pasjonatki” powiedziała: Jest u nas w Kole 10 pań i każda z nich ma już w głowie 10 kolejnych pomysłów. Można zatem powiedzieć, że w kulturalnej części Ryczywołu będzie się działo i to zapewne nie raz.

Podobne artykuły