Rajd masakra i wkracza policja

POWIAT OBORNICKI. Niedawny rajd o nazwie Barwy Dakaru miał być widowiskową miłą imprezką, a stał się katem gminnych dróg gruntowych i powodem wielkiego niezadowolenia.
Organizatorzy rajdu okazali się nie tylko niekompetentni, ale i samowolni.
Najwięcej strat spowodowano na drogach gminy Ryczywół, choć pojazdy ryjące w drogach głębokie na pół metra rowy i wyrywające potężne dziury widywano od Białężyna przez Wełnę po Objezierze.
Na drodze gruntowej z Wiardunek, w kierunku Dżonka pojawiły się informacje z ostrzeżeniem o szybkich przejazdach i ograniczeniu w poruszaniu się tą drogą, grożące grzywną w razie korzystania z owej drogi. Mieszkańcy okolic poinformowali o tym radnego Romana Trzęsimiecha, a ten zapytał wójta o to, kto wydał na takie coś zgodę. Wójt zapewnił, że nie on, a organizator miał twierdzić, że zgodę miał od starosty i burmistrza Obornik, choć to droga gminy Ryczywół.
Bardzo szybko okazała się, że burmistrz Obornik nie miał z tym nic wspólnego. Co do zgody starosty zapytaliśmy u samego źródła.
Starosta Waldemar Cyranek poinformował nas, że organizator owszem zgłosił się do niego po zgodę na korzystania z dróg powiatowych, a on mu jej odmówił. – Nie wydałem też zgody na korzystanie z pozostałych dróg gruntowych, zamykania ich i organizacji na ich rajdu – wyjaśnił Cyranek.
Mimo zakazu starosty, w miniona sobotę pojawiło się na drogach gruntowych kilkadziesiąt ciężkich quadów i innych pojazdów terenowych. Ryk maszyn płoszył zwierzęta i ludzi, wiele dróg zostało doszczętnie rozjechanych, a głębokość wielu kolein sięgała pół metra. Co prawda na niektóre ze zrytych dróg wjechała jakaś koparka, ale równanie nią nie odniosło żadnego skutku.
Wójt Henryk Szrama oświadczył. – Gdy się o tym dowiedziałem, zaraz w poniedziałek zgłosiłem ten incydent policji. Nikt w gminie nie zgłosił tego rodzaju rajdu, to poważne naruszenie. Przewodniczący rady gminy Łukasz Krzyśko dodał: W gminie musimy dbać o nasze mienie. Przejazd rowerem był niemożliwy. Drogę próbowano poprawić, ale to trudne i kosztowne.
Nie ma wątpliwości, że potrzebny będzie remont zniszczonych dróg, a to są koszty i to całkiem znaczące.

Gdy organy ścigania wyjaśnią sprawę rajdu, poszkodowane gminy zechcą dochodzić swych roszczeń związanych z koniecznością naprawy tych dróg.
Nie może być tak, że grupa entuzjastów jazdy terenowej przyjeżdża na teren powiatu obornickiego, by sobie poszaleć, nie dbając o jego mieszkańców oraz ich mienie.

Podobne artykuły