Starania o opiekę paliatywną bez powodzenia, a na inną opiekę nie ma co liczyć

Starania o opiekę paliatywną bez powodzenia, a na inną opiekę nie ma co liczyć

OBORNIKI. Rozmowa starosty obornickiego z dyrektor NFZ Agnieszką Pachciarz była długa, rzeczowa, przyjazna i nie wnosząca niczego. Tak określiła Zofia Kotecka swoje spotkanie w Narodowym Funduszu Zdrowia, a dotyczące utworzenia w obornickim szpitalu oddziały paliatywnego.
Starosta obornicki wyjechała na spotkanie do Poznania w asyście swojego zastępcy Waldemara Cyranka, wiceburmistrza Obornik Piotra Woszczyka oraz Gustawa Wańkowicza, zasiadającego w Społecznej Radzie SP ZOZ w Obornikach. Szefowa NFZ przyjęła ich po czwartym podejścia do spotkania, wysłuchała racji i powtórzyła swoje stanowcze „nie”.
Na nic zdały się argumenty i pięknie przygotowana przez Waldemara Cyranka mapka wyraźnie dowodząca ubogiej oferty opieki paliatywnej w szpitalach na terenie północno-zachodniej Polski w porównaniu ze wschodnią częścią kraju.
Choć argumenty wobec odmowy były zawsze takie same, to Zofia Kotecka doszukała się w brzmieniu poszczególnych wypowiedzi Agnieszki Pachciarz pretensji dotyczącej procesu, który wytoczyła wielkopolskiemu oddziałowi NFZ dyrektor obornickiego szpitala Małgorzata Ludzkowska.
Sprawa dotyczy tzw. wieczorynek. NFZ kilka lat temu zlecił przyjmowanie pacjentów po godzinie 18 oraz w dni wolne od pracy innemu podmiotowi niż obornicki szpital. Zdaniem Małgorzaty Ludzkowskiej, mimo iż zadanie takiej opieki miał realizować zakład opieki medycznej prowadzony przez Artura Obsta, to wielu pacjentów zgłaszało się do szpitalnej poradni lub do izby przyjęć, co było skrzętnie notowane w specjalnym zeszycie. Z zapisów w nim wynika, że obornicki SP ZOZ poniósł w ten sposób koszy różne kwocie 950 tysięcy, co z odsetkami za minione lata daje kwotę ponad miliona złotych. Takiej właśnie kwoty od NFZ domaga się obornicki szpital, mając nadzieję, że proces wygra. NFZ musiał taką kwotę w swym budżecie zamrozić, co dyrektor Agnieszki Pachciarz nie nastraja przyjaźnie do obornickiej służby zdrowia.
Starosta Zofia Kotecka nie nakazała zaprzestać procesu w nadziei wygranej, a sam proces toczy się od sześciu lat i zapewne drugie sześć lat się potoczy, bo NFZ nie jest skłonny płacić. Wyroki sądów są nieprzewidywalne, a możliwości odwoławczych od każdego z wyroków jest wiele.
Tymczasem piętro szpitala, przygotowane na oddział opieki paliatywnej zionie pustką i przynosi wymierne straty. Kotecka w nadziei na wygrany proces, liczy na pokrycie owej straty, mogącej sięgnąć kwoty 340 tysięcy złotych, z wypłaconego szpitalowi przez NFZ odszkodowania.
O tym, czy owa kalkulacja wytrzyma próbę czasu napiszemy zapewne nie prędzej niż za kilka lat. Teraz ważniejsze jest jednak to, co dalej z opieką dla przewlekle, długoterminowa a często i nieuleczalnie chorych oborniczan?
Obornicka Rada Seniorów liczy na utworzenie w Obornikach Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego (ZOL). Tymczasem starosta Zofia Kotecka mówi szczerze i otwarcie: To się nam najzupełniej w świecie nie opłaca. Taki zakład rodzi ogromne koszty, których nie mamy z czego pokryć.
W Poznaniu powstał kolejny, trzykondygnacyjny ZOL o powierzchni prawie 4 tys. metrów, we wszystkich większych miastach Wielkopolski są ZOL-e znacznie mniejsze, jednak powiat obornicki nie ma na taki obiekt pieniędzy, bo wszystkie możliwe środki wydawał latami na rozbudowę szpitala.
Szpital jest piękny, długotrwale chorzy muszą szukać pomocy w innych powiatach, a Waldemar Cyranek zauważą, że lekko nie mają, bo terminy przyjęć do tych placówek są bardzo odległe.
Czy coś się w tej materii zmieni? Zofia Kotecka zaprosiła Agnieszkę Pachciarz do Obornik w lipcu tego roku, ta przyjazdu nie potwierdziła, starosta obornicki na jednak nadzieję.

Podobne artykuły