Co Stanisław Turno kazał wybudować, odrestaurowano

Co Stanisław Turno kazał wybudować, odrestaurowano

OBJEZIERZE. 10 maja został oficjalnie przekazany do użytku Dom Kultury w Objezierzu, odrestaurowany i przywrócony do pierwotnego blasku.
Budynek podarowany przez Stanisława Turno mieszkańcom Objezierza zużył się przed długie dekady, naprawiany nie zawsze fachowo i choć o niego dbano, przestał funkcjonować, nadgryziony zębem czasu. 10 lat temu była burmistrz zleciła jego remont, ten wykonany jednak został tylko częściowo od zewnątrz i nie do końca udanie.
Budynek niszczał, a radna i późniejszy sołtys Objezierza Edyta Mikołajczak (wspierana przez Irenę Magdziarek) co raz odwiedzała burmistrza, prosząc go o remont. Tomasz Szrama przesuwał pieniądze na mapie potrzeb gminy, szukając jednocześnie wsparcia z zewnątrz. Tu pomocną okazała się jak zwykle Beata Nowak, niezastąpiona w poszukiwaniu środków unijnych, która „znalazła” w kasie niemal 800 tysięcy złotych. Gdy były już środki, potrzebna była jeszcze pomoc architektoniczna i wsparcie ze strony Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Tu bezcennym okazało się działanie Jacka Glapiaka.
Tomasz Szrama, jako gospodarz, zaprosił do Objezierza tych najważniejszych jak i tych, którzy wspierali tych pierwszych oraz tych dla których Dom Kultury został przywrócony do dawnej świetności. Zaprosił posłów Jakuba Rutnickiego oraz Krzysztofa Paszyka, w imieniu którego przybył Kamil Górski, starostę obornickiego Zofię Kotecką wraz z zastępcą, wojewódzkiego konserwatora Jolantę Goszczyńską i jej dwie pracownice opiekujące się renowacją. Była też radna i sołtys Edyta Mikołajczak ze swoim dawnym poprzednikiem Henrykiem Baumgartem, najstarszym objezierzaninem, a z nieodległego kościoła dotarł ks. Zbigniew Szlachetka.
Przyjechała na uroczystość także 93-letnia Wanda Arciszewska, która w 1934 roku towarzyszyła jako „miejscowe dziecko z wiązanką kwiecia” biskupowi Walentemu Dymkowi święcąjącemu nowo wybudowany Dom Kultury. Pani Wanda przybyła w asyście synów Piotra i Joachima, prawnuków zarządcy dóbr obiezierskich i wnuków stangreta Stanisława Turno, i nie kryła wzruszenia, gdy tym razem to ona otrzymała z rąk burmistrza piękny bukiet kwiatów.
Przybył też Mateusz Klepka, dyrektor Biblioteki Publicznej imienia nomen omen objezierzanina Antoniego Małeckiego, który objął swą dyrekcją także Dom Kultury w Objezierzu, nie kryjąc radości z ciekawego wyzwania, jakim będzie zagospodarowanie kulturalne tej wyjątkowej placówki.
Przed objezierską sceną zasiedli mieszkańcy Objezierza, samorządowcy i ci, którzy mieli wpływ na wysoką jakość prac.
Uroczystość otwarcia Domu Kultury poprowadził, ze zwykłą sobie swadą, Krzysztof Sroka, który nie krył wspomnień, gdy występował na owej scenie jeszcze jako uczeń objezierskiej szkoły.
Burmistrz odebrał podziękowania od objezierskiej społeczności, a potem sam wstąpił na scenę, by przedstawić postać fundatora Domu Kultury, Stanisława Turno, którego sylwetkę opisał i dzieje jego skwapliwie spisał inny wspaniały człowiek, znawca rodu Turnów, historii ich domu oraz ich dokonań, Zbigniew Adamczewski. Pozwolimy sobie, za jego zgodą, zacytować kilka z nich, bo historia Turnów herbu „Trzy Kotwice” jest nie tylko ciekawa, ale i pouczająca.
Stanisław Wincenty Witold Erazm, czworga imion, Turno – urodzony 2 czerwca 1866 roku w Objezierzu, był synem Hipolita i Marii z hrabiów Skórzewskich. Wykształcenie ogólne odebrał na początek od guwernera Ludwika Kurtzmanna, bibliotekarza biblioteki Raczyńskich. Kontynuował nauki w gimnazjach w Lesznie i we Wrocławiu, w którym uzyskał maturę. Na uniwersytecie niemieckim w Heidelbergu studiował prawo, ukończył studia w Akademii Rolniczej w Halle, ekonomię zaś poznawał na uniwersytecie w Lipsku. Jako poddany pruski odbył przeszkolenie oficerskie w cesarskiej gwardii kirasjerów w Berlinie.
Około 1890 roku wrócił do Objezierza, aby pod nadzorem ojca, znakomitego i uznanego rolnika i hodowcy, sposobić się do samodzielnego zarządzania majętnością ziemską. W trakcie praktyk w folwarkach wzorcowo administrowanych i zarządzanych przez ordynata Tadeusza Skrzypno Twardowskiego herbu Ogończyk, młody Turno zobowiązany był do uczestnictwa w towarzyskich kręgach okolicznej socjety ziemiańskiej. Poznał tam Marię Barbarę z hrabiów Mańkowskich. z Podola. Była to urodzona w 1870 roku prawnuczka generała Jana Henryka Dąbrowskiego, twórcy Legionów Polskich. Związek małżeński zawarli w 1891 roku. Obowiązujące w rodzie Turnów prawo primogenitury wyznaczało przejęcie dziedzictwa przez pierworodnego syna dopiero po śmierci ojca. Stanisław i Barbara tymczasowo więc pełnili więc obowiązki rezydentów w majątkach należących do domeny objezierskiej. Zarządzali Słomowem koło Rogoźna i dobrami leżącymi w Lulinie.
W 1897 roku, po śmierci ojca, Stanisław objął sukcesję objezierską. Młody dziedzic zarządzał dobrami objezierskimi poprzez wielokierunkową działalność ekonomiczną, operacje finansowe i przestrzeganie żelaznych zasad finansowych.
Dzięki uporczywej i rozważnej realizacji swych racjonalnych zamierzeń,Turno bardzo szybko uzyskał status wszechstronnego znawcy. Jego dochody plasowały go na piątym miejscu czołowych przedstawicieli wielkopolskiej oligarchii ziemiańsko-przemysłowej. Przypisywano mu na znawstwo gorzelnictwa i cukrownictwa oraz bankowości i hotelarstwa, którym się skwapliwie zajął i w które zainwestował. Kupował grunty orne i podupadłe majątki ziemskie, na uprawnych ziemiach stosował pługi parowe. Wybudował wąskotorowa kolejkę polną z Objezierza do stacji Wargowo, inwestował w młyny, gorzelnie i browary. Stworzył też własną gorzelnię w Objezierzu, był współzałożycielem cukrowni w Przeworsku, zasiadał w radach nadzorczych licznych cukrowni. Nabył akcje cukrowni w Kruszwicy i olejarni w Szamotułach, prowadził hodowlę holenderskiego bydła wysokomlecznego opartą o własną mleczarnie i spółkę mleczarską w Objezierzu znaną z „Mleczarni Szwajcarskiej” w Poznaniu. Zasiadał także we władzach warszawskiego Banku Handlowego, był właścicielem hotelu „Continental’ w Poznaniu, gdzie długo mieszkał, przewodząc jednocześnie zarządowi spółki akcyjnej „Hotel Bristol” w Warszawie.
To jedna strona działalności Stanisława Turno. Drugą była kontynuacja tradycji kulturowych, literackich i patriotycznych rodu Turnów. Powiększał pałacowe zbiory biblioteczne. Wzbogacał galerię malarstwa, akcentując treści patriotyczne płócien, pomijając przy tym nieraz wartość pędzla. Publikował uporządkowane dokumenty i fakty dotyczące pobytu Adama Mickiewicza w Objezierzu. Wzorem swych przodków zapraszał do Objezierza pisarzy, malarzy, krytyków i publicystów.
Manifestując polskość i wierność rodowym tradycjom, stanowczo odmawiał cesarzowi niemieckiemu przyjęcia tytułu hrabiego. W 1908 r. mianowany został przez papieża tajnym szambelanem papieskim
Rozbudował i przebudował staraniem architekta Stanisława Boreckiego rezydencję pałacową wraz z jej otoczeniem w stylu charakterystycznym dla francuskiego klasycyzmu. Zrewitalizował też park, nadając mu dwojaki charakter: Przed pałacowym frontem jest to ogród francuski, a za pałacem park krajobrazowy, angielski. Restaurował budynki sakralne, rozbudował świątynię, przebudował plebanię i wybudował tzw. organistówkę. Wreszcie ufundował Katolicki Dom Parafialny, który dziś cieszy swą urodą, będąc przy tym gmachem wielce praktycznym. Wybudował w Objezierzu i Nieczajnie domy mieszkalne dla pracowników rolnych, w Objezierzu wzniósł ochronkę dla dzieci i budynek szkolny, otworzył aptekę.
Wśród tych inwestycji przetrwał jednak Katolicki Dom Parafialny, potem zwany Domem Katolickim, Domem Ludowym i wreszcie dziś Domem Kultury. W roku 1934 przybyli do Objezierza biskupi Walenty Dymek i Antoni Laubitz, by postawiony za namową tego pierwszego w rok budynek obejrzeć i poświęcić. Proboszcz Marian Lesiński podziękował fundatorowi, którego dzieło przetrwało do dzisiaj i jest, cytując burmistrza Tomasza Szramę, perełką ziemi obornickiej.
Tu można zakończyć opowieść o Stanisławie Turno, który obecny Dom Kultury wybudował, jednak z dziennikarskiej staranności wypada choć wspominać o dalszych losach fundatora.
Pod koniec lat trzydziestych meandryczne losy rodziny Turnów zmierzały równolegle z losami Polski ku tragicznym wydarzeniom II wojny światowej. Stanisławowi rozliczne obowiązki nakazały zamieszkać wraz z żoną Barbarą w Poznaniu, we własnej willi przy ulicy Chopina 4. Gdy Barbara (bo właśnie to imię było używane przez jej rodzinę) 3 września 1936 roku zmarła i spoczęła w rodzinnym grobowcu Turnów w podziemiach objezierskiego kościoła, szambelan Turno zamieszkał w swym wytwornym hotelu „Continental”, a do Objezierza zajeżdżał okazjonalnie, spędzając czas w gronie zaproszonej rodziny.
Wojska hitlerowskie wkroczyły do Objezierza 5 września 1939 roku. Dziedzic domeny objezierskiej w uniformie szambelana papieskiego oczekiwał przyjazdu niemieckich żołnierzy. Brutalnie potraktowany, został zmuszony do opuszczenia własnego domu i ostatecznie zamieszkał w Poznaniu u swego pracownika Józefa Mielcarka. Majętność Turnów przejął Arthur Greiser – nazistowski gauleiter Warthegau, a pałac przeznaczył na osobistą rezydencję. Miało to o tyle dobrą stronę, że nie został on splądrowany i rozkradziony.
Samych Turnów, umieszczonych na liście proskrypcyjnej, przetrzymywano w obozie przejściowym na ulicy Głównej w Poznaniu, a następnie wysiedlono do Generalnej Guberni. Z rozkazu niemieckich władz okupacyjnych Stanisławowi Turno pozwolono przebywać w Poznaniu. Żył tam w ubóstwie i osamotnieniu. Biskupi raczyli zapraszać czasami swego byłego dobroczyńcę na obiady. Zmarł 31 sierpnia 1943 roku. Arthur Greiser wyraził zgodę na pochówek Stanisława Turno w rodzinnym grobowcu, także na przyjazd z Generalnego Gubernatorstwa jego córek – Marii Morawskiej i Róży Żółtowskiej.
Ci Turnowie, którzy przetrwali okupację, wrócili do wielkopolskich majątków i siedzib zaraz po roku 1945, aby przekonać się, że dekretem komunistów wyzbyto ich z wszelkich praw do rodzinnych posiadłości ziemskich i licznych nieruchomości.
Gdy nastąpiła parcelacja majątku Turnów, nikt z byłych pracowników nie zgłosił akcesu do przejęcia majętności.
Grunty przepadły, więcej szczęścia miały niektóre budynki. W pałacu powstała szkoła, a sam pałac udało się rodzinie ostatecznie odzyskać i to pomimo wielu starań starosty obornickiego, by do tego nie dopuścić. Część budynków została skomunalizowana i sprzedana z różnym skutkiem.
Najwięcej szczęścia miał obecny Dom Kultury, który po odnowie będzie spełniał dawną rolę. Burmistrz Szrama wręczył Mateuszowi Klepce, dyrektorowi biblioteki i formalnemu opiekunowi Domu Kultury szyld, który zawiśnie na murze i życzył mu powiedzenia. Ten ostatni najpierw zapewnił zebranych, że kalendarz przyszłych imprez i wydarzeń uzgodni z sołtys Objezierza, by Dom był wspólnym domem. Potem podzielił się tym, co mu w duszy gra i co już w części przygotowuje.
Objezierze jest nierozerwalnie wszak zespolone z literaturą i jej twórcami. Nie tylko występowało jako wieś na kartach dzieł wielkich i tych nieco mniejszych, ale gościło też największych luminarzy pióra, a za patronów lokalnych szkół ma Kraszewskiego i Mickiewicza.
Mateusz Klepka planuje tam w czerwcu tego roku zaprosić ubiegłorocznych laureatów literackiej nagrody Nike na Festiwal Literacki, podczas którego będą wystawy, spotkania autorskie i projekcje filmów. Wśród gości będą; reportażysta Wojciech Jagielski, autorka „Wałbrzyskiej trylogii” Joanna Bator, Sylwia Chutnik, kobieta instytucja, pisarka, publicystka, działaczka społeczna, promotorka czytelnictwa, wykładowczyni, laureatka nagród literackich i społecznych, Joanna Jodełka twórczyni powieść sensacyjnych oraz Joanna Kwiatkowska, która przeniosła Objezierze na strony kryminału. Będzie też Katarzyna Bonda i wielu innych.
Zaraz po tym wydarzeniu odbędzie się konferencja dotycząca braci Mickiewiczów, na którą zaproszono wybitnych znawców. To dopiero początek, bo Mateusz Klepka ma wiele pomysłów, a otaczające go osoby podpowiadają kolejne, jak na przykład śluby zawierane w tak zacnym anturażu.
Ze sceny objezierskiego Domu Kultury przemawiali w dniu otwarcia jeszcze parlamentarzyści, starosta Kotecka, a wydarzenie muzycznie ozdobił Mariusz Kozłowski, który zagrał wraz z przyjaciółmi. Na koniec Tomasz Szrama zaprosił całą społeczność Objezierza na koncert obornickiego Brass Bandu, a gości szczególnych na pyszny tort i rozmowy kuluarowe. Te obfitowały w wyrazy zachwytu, komplementy i pochwały. Bo też było co chwalić.

Podobne artykuły