Trzeba o nich pamiętać

OBORNIKI. Zbliża się kolejna rocznica społecznego zrywu, który jak nigdy wcześniej w historii naszego kraju połączył miliony ludzi chcących razem i solidarnie przeciwstawić się ówczesnej władzy i żądać poszanowania praw pracowniczych, obywatelskich i ludzkich. Jednym z tych, którzy stanieli w obronie tych praw na samym początku obywatelskiego zrywu był Błażej Stasiak.
Związał się on z Solidarnością na samym początku jej powstania. Był wówczas pracownikiem Zakładów Mięsnych. Do powołanej Komisji Zakładowej dołączali inni, aż do związku zawodowego przystąpiła większość załogi Zakładów Mięsnych. Nie inaczej było wówczas w większości innych obornickich zakładów pracy.
Na terenie Obornik powstało 38 Komisji Zakładowych, które połączyły się w jedną prężną Terenową Komisję Koordynacyjną NSZZ Solidarność. O ile Komisje Zakładowe załatwiały sprawy bieżące związane z problemami swych zakładów pracy, o tyle Komisja Terenowa angażowała się w sprawy dotyczące całej społeczności.
Jedną z takich spraw był wówczas dotkliwie odczuwalny brak przedszkoli. Pracujące matki miały ogromny problem ze zdobyciem miejsca dla swych dzieci, a wolne miejsca były najczęściej załatwiane „po uważaniu” ówczesnych decydentów.
Członkowie Solidarności zaczęli rozglądać się za budynkiem mogącym pomieścić chociażby kilkadziesiąt maluchów. Takim budynkiem mogła być siedziba znienawidzonej wtedy przez społeczeństwo Milicji Obywatelskiej. Tu warto wspomnieć, że pod koniec sierpnia wyremontowano komendę, a milicjanci zostali na ten czas przeniesieni do budynku przy ulicy Sądowej. W obawie o utratę budynku przy obecnej ulicy Piłsudskiego, tempo remontu potrojono, więc ekipy pracowały nawet nocami.
Na przedszkole mógł się nadawać również gmach Komitetu PZPR, zwany popularnie „białym domkiem”. Ówczesny sekretarz Stefan Żurawski przekonywał członków komisji, aby mu nie zabierali komitetu na cele społeczne, obiecując im za to liczne ustępstwa. Inną taktykę przyjęła jego późniejsza następczyni i pierwsza sekretarz Stefania Krzyżaniak. Postanowiła udowodnić, że gmach się po prostu na przedszkole nie nadaje. Na jej polecenie sekretarz Krzysztof Przybylski musiał skakać z biurka na podłogę, by dowieść tezy, że stropy są słabe i zagrożone. Członków Komisji Terenowej Stefania Krzyżaniak pocieszała, że władze błyskawicznie wybudują nowe przedszkole. Siłami RKS Świerkówki w nadspodziewanie szybkim tempie rzeczywiście wybudowały stojącą do dziś dnia Piątkę.
Obornikom brakowało też szkoły, a dzieci musiały się uczyć na dwie zmiany. Tym problemem również zajęła się Komisja Terenowa. Jej członkowie wystąpili do władz Obornik o przekazanie na ten cel budynku szkoły zawodowej, będącego własnością Metalplastu. Dyrektor tej firmy zgodził się gmach przekazać i mimo oporu ówczesnego dyrektora szkoły Kłosowicza, gmach przekazano obornickiej oświacie, której służy jej tak jak i przedszkole do dnia dzisiejszego jako Szkoła Podstawowa nr 3.
Innego gatunku sprawy załatwiała Komisja Zakładowa, której przewodniczył Błażej Stasiak. Jak sam wspomina, dążył zawsze do konsensusu wiedząc, że strajk w Zakładach Mięsnych, wobec ogromnych braków żywności, pogłębiłby katastrofę.
Wreszcie nadszedł dzień 13 grudnia i ogłoszenie stanu wojennego. Związek zawodowy został formalnie zdelegalizowany. Nie zaakceptowali tego jednak tacy działacze jak Błażej Stasiak, Juliusz Kubiak pracujący w Obornickich Fabrykach Mebli czy Zbigniew Piasecki szef Solidarności w Metalplaście.
Ci dwaj ostatni zostali 13 grudnia internowani. B. Stasiaka nie internowano i było to działanie celowe, mające zasiać w szeregach związku nieufność.
W czasie stanu wojennego związek nie przestawał działać. Zbierano składki, w tajemnicy przed władzami kontaktowano się ze sobą i strukturami podziemia.
By się dowiedzieć, co postanowiono w zarządzie regionu, oborniczanie jechali w trójkę pociągiem, ale w oddzielnych przedziałach, niemniej mając się zawsze na oku. Stasiak utrzymywał ciągłą łączność z centralą, przekazywał informacje z terenu, kolportował gazety i publikacje. Trzeba było cały czas zachowywać pełną konspirację.
Na terenie kościoła św. Józefa, dzięki współpracy z księdzem Andrzejem Kościańskim, powstał Klub Inteligencji Katolickiej (KIK). Na spotkania przyjeżdżali tacy działacze, jak Marek Jurek, Jan Siła-Nowicki, prof. Ryszard Ganowicz, prof. Janusz Ziółkowski czy Przemysław Fenrych. Bywał też pan Hasimoto – Japończyk mieszkający w Polsce, działacz na rzecz demokracji, prof. Wojciech Łączkowski, dominikanin Jan Góra oraz wielu innych.
By być lepiej przygotowanym merytorycznie, Błażej Stasiak ukończył Studium Wyższej Społecznej Katechezy Pracujących i to z wynikiem celującym, co potwierdził w jego indeksie swym podpisem metropolita poznański abp Jerzy Stroba. W 1981 roku Błażej Stasiak był delegatem na I Krajowy Zjazd NSZZ w Gdańsku. Zachował na pamiątkę dwa mandaty, bo sztuczką Urzędu Bezpieczeństwa było wówczas podrabianie mandatów delegatów, aby wstawić tam swoich ludzi. Jednak organizatorzy zorientowali się w tym i wystawili nowe mandaty, by łatwiej identyfikować swoich członków.
Stasiak, przebywając w Gdańsku, sąsiadował z księdzem prof. Józefem Tischnerem, z którym spędził wiele godzin na wspólnych dysputach. Prawdopodobnie skutkiem również tych dyskusji był plan zaproszenia do Polski Ojca Świętego Jana Pawła II. Tu warto wspomnieć, że na zaproszeniu, które wysłano do Watykanu, znalazł się również podpis Błażeja Stasiaka, a dla zachowania chronologii zdarzeń przypominamy, że papież przyjechał do Polski rok później.
Przez cały czas swej działalności związkowej Stasiak był inwigilowany. W czasie stanu wojennego nie pozwalano mu wyjść z zakładu, aby mógł załatwić sobie przepustkę na wyjazd do matki. Gdy gdzieś tylko pojawił się na murach jakiś napis antykomunistyczny bywał zaraz przesłuchiwany.
Mimo szykan nie zaprzestawał swej działalności. Dzięki osobistym kontaktom, załatwiał dary od znajomych Francuzów dla mieszkańców Obornik. Gdy goście znad Sekwany odwiedzili go w domu, natychmiast ktoś o tym doniósł i po chwili przybyła milicja, aby przeprowadzić rewizję. Samochody z darami chciano zabrać do rewizji do komendy milicji, jednak wśród Francuzów też był policjant i nie zgodził się na rewizję pojazdów. Milicjanci odstąpili od rewizji dopiero wówczas, gdy Francuzi obdarowali ich suto alkoholem. Dzięki temu dary ocalały i zostały odwiezione do kościoła św. Józefa.
Gdy zakończył się stan wojenny, związek działał dalej, choć nadal konspiracyjnie. Legalnie zaczął działać dopiero po ustaleniach przy Okrągłym Stole. Błażej Stasiak był nadal przewodniczącym Komisji Zakładowej Zakładów Mięsnych, ponownie wybranym przez załogę.
Po pierwszych wyborach samorządowych w III RP został Przewodniczącym Rady Miejskiej Obornik. Współpracując z ówczesnym demokratycznie wybranym burmistrzem Juliuszem Kubiakiem ciężko pracował, aby dla Obornik i oborniczan jak najwięcej zrobić.
To właśnie w Obornikach najszybciej w kraju przejęto szkoły. W gminie powstała delegatura administracji rządowej, co było ewenementem i dało podstawy do późniejszego tworzenia powiatu obornickiego. Działacze wznowili działalność sądu (Roki Sądowe) i Rejonowego Urzędu Pracy – co też było w skali całego kraju pewnym ewenementem. Odbyły się pierwsze konkursy na dyrektorów w oświacie.
W tym czasie przygotowywano się do prywatyzacji Zakładów Mięsnych. Miały się one stać spółką Skarbu Państwa. Nie zgadzał się na to jedynie ich ówczesnych dyrektor Henryk Dykcik. Związki zawodowe wystąpiły przeciw niemu, a że zaczął on szykanować związkowców, ci zażądali jego dymisji. Odwołany przez wojewodę dyrektor Dykcik zamknął się wtedy w swym gabinecie i okupował go przez kilka dni, co i tak nie zmieniło jego sytuacji. Błażej Stasiak przewodniczył związkowi z Zakładach Mięsnych aż do dnia ich rozwiązania.
Po zakończeniu procesu likwidacji zakładu był członkiem Zarządu Regionu, a ze względu na to, że rozwiązany został związek zawodowy, któremu przewodniczył, zakończył i on swą działalność związkową. Nie znaczy to jednak, że o nim zapomniano.
28 czerwca, w związku z 25 rocznicą powstania Solidarności, uchwałą Zarządu Województwa Wielkopolskiego Błażej Stasiak został odznaczony Medalem Za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego. Z okazji rocznicy Komisja Krajowa zaprosiła go do Gdańska na uroczysty 18 zjazd Solidarności i związane z tym obchody w historycznej już hali Oliwii. Podczas uroczystego koncertu Błażej Stasiak siedział obok Jerzego Buzka, niegdyś prowadzącego pierwszy zjazd Solidarności. Choć Stasiak był jedynym oborniczaninem, którego w ten honorowy sposób zaproszono do Gdańska, to warto wspomnieć, że od początku lat 80-tych razem z nim na terenie Obornik działali w Solidarności również inni wspaniali ludzie.
Warto przypomnieć ich nazwiska. A byli to: Irena Netter, Barbara Bieganowska, Bożena Ruszkiewicz, Barbara Gierka, Hanna Lewandowska, Maria Borzymowska, Lucyna Michalik, a także Piotr Runowski, Eugeniusz Kierstan, Jerzy Szymański, Alfons Baumgart, Maciej Kozłowski z Poznania oraz nieżyjący już Zbigniew Piasecki i Juliusz Kubiak oraz wielu, wielu innych, o których nie wolno zapomnieć.
Do nich wszystkich warto skierować serdeczne podziękowania za lata walki o wolną Polskę.

Podobne artykuły