Gorzki bilans otwarcia gminnej spółki komunalnej

Gorzki bilans otwarcia gminnej spółki komunalnej

RYCZYWÓŁ. Nowy prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego w Ryczywole, Krzysztof Garnetz rozpoczął swoje rządy od bilansu otwarcia. – W marcu zacząłem pracę i na początek zrobiłem bilans. Aktywa firmy wynoszą ponad 20 mln, a dług około 4 mln, to bardzo dobra pozycja startowa.
Spółka zamyka właśnie duży projekt Gorzewo i Ludomy. Potrzebne jest jeszcze odtworzenie drogi w Lipie. Rozmawiałem o tym z Jeranem. Jest planowany pomiar jej nośności i wtedy zapadnie decyzja, jaka to klasa odtworzenia. To ważne, bo koszt będzie się wahał pomiędzy kwotami 200 a 600 tysięcy. Tu warto się jednak na chwilę zatrzymać, bo problem jest wielki i wielce kosztowny.
Gminna spółka rozliczyła się już z wykonawcą inwestycji kanalizacyjnej, bo goniły ją terminy, od których to dotrzymania zależało finansowe wsparcie zewnętrzne. Teraz problem pozostał na barkach spółki (czytaj prezesa Krzysztofa Garnetza), a ta nie ma takich pieniędzy, by drogę przebudować chociażby w wersji najtańszej. Pewnym pomysłem jest przejęcie drogi przez gminę, która przebuduje ją za własne środki. Te będą jednak potrzebne dość duże, bo samo ułożenie nowego asfaltu w Lipie problemu nie rozwiązuje. Najkosztowniejszym będzie odwodnienie lipskiej drogi. Radna Barbara Boch potwierdza: Odwodnienie drogi musi być priorytetem. Są dwa punkty szczególnie newralgiczne. Przy sklepie i przy straży. Już od czterech lat walczymy z powiatem o to odwodnienie bez żadnego skutku. Szansą jest przejęcie drogi przez gminę.
Według Michała Bogacza, którego można śmiało nazwać ekspertem, przy dobrej praktyce można to zrobić stosunkowo tanio, bo wystarczy zadbać o wspomniane przez radną dwa miejsca, by problem zniknął, ale tak czy inaczej odwodnić Lipę trzeba.
Jest jeszcze sprawa zniszczeń w budynku byłej szkoły, spowodowanych pracami kanalizacyjnymi. Badanie nośności drogi, zapowiedziane przez zarząd dróg powiatowych na czerwiec tego roku pozwoli ostatecznie rozstrzygnąć, czy to prace przy układaniu sieci kanalizacyjnej wpłynęły na destabilizację gruntu pod szkołą, czy miały na to wpływ inne czynniki, niezależne od wykonawcy.
Według prezesa Garnetza: Firma ATA Technik z Budzynia, wykonawca prac, miała ubezpieczenie. Jeżeli będzie orzeczenie o naprawie szkód, to zostaną one wykonane.
Prawdziwym problemem jest niedostateczna ilość podłączeń mieszkańców do sieci, bo zalewie 40%. Spółka, budując sieć kanalizacyjną, pozyskała pieniądze z zewnątrz. Jeżeli ilość podłączeń nie wzrośnie, spodziewanego i zaplanowanego efektu ekologicznego nie będzie, to konicznym się stanie zwrot 900 tys. złotych. – My już rozmawialiśmy z mieszkańcami o tej sprawie i więcej zrobić nie możemy. Jak trzeba będzie oddać pieniądze, to Lipa Bagna, Lipa Azja nie mogą już liczyć na kanalizację, bo nie będzie za co jej wybudować – powiedział prezes Krzysztof Garnetz.
Proponuje władzom gminy, by te mieszkańców zmusiły do podłączeń, bo będzie problem z remontem oczyszczalni ścieków, która jest w bardzo złym stanie i innymi inwestycjami.
Modernizację wspomnianej oczyszczalni mimo wszystko trzeba już zacząć, bo niedługo nie będzie czego modernizować. Według Krzysztofa Garnetza: Niestety, nie ma na ten cel pieniędzy zewnętrznych. Projekt jest gotów, można wykonanie inwestycji etapować, ale czekać nie można, bo urządzenia się zdekapitalizowały, a spółka z własnych środków tego nie wykona, zatem konieczna jest pomoc właściciela, czyli gminy.
Wójt Henryk Szrama nie udawał zaskoczonego i podszedł do sprawy rzeczowo: My te problemy znaliśmy wcześniej. Chciałem, aby radni usłyszeli o nich. Byłem w oczyszczalni i popieram potrzebę modernizacji.
Henryk Szrama odniósł się też do kwestii ulokowania spółki, która jeżeli ma się rozwijać, to musi mieć bazę techniczną. – Przeniesienie biura i siedziby spółki do byłej szkoły, to niedobre rozwiązanie. Spółka potrzebuje bazy i musi ona być razem z biurami, skoro ma realizować inne zadania, jak wywóz śmieci. Teraz pracownicy spółki mają złe warunki pracy. Szukamy działkę na bazę spółki. Musi być duży teren na maszyny i urządzenia. Jak będzie teren, to musimy wybudować potrzebne pomieszczenia. Musimy się przymierzyć do modernizacji wielu urządzeń, bo się wszystko zużywa. Musimy współpracować ze spółką, by zmusić mieszkańców do podłączania, by uzyskać efekt ekologiczny.

Przewodniczący rady gminy Łukasz Krzyśko zauważył, że: Ilość dostarczanych ścieków powoduje utratę sprawności urządzeń. W poprzedniej kadencji spółka nic nie zrobiła z oczyszczalnią. Tu trzeba przypomnieć, że pan Łukasz był przeciwny jej powstaniu, a gdyby nie powstała, to nadal nie udałoby się oczyszczalni zmodernizować, bo spółka z Czarnkowa, poprzedniczka spółki gminnej jakoś się do tego nie kwapiła.
Prezes PK podliczył: Modernizacja kanalizacji miała wtedy kosztować 2,700 mln, ale było to liczone w roku 2016, teraz kosztować będzie około 4 mln złotych. Lipski radny Szymon Chmielewski oświadczył, że: Mieszańcy Lipy czekają na dokończenie kanalizacji zwłaszcza, że teraz wiosna i może padać. O braku podłączeń do istniejącej sieci kanalizacyjnej radny nawet się nie zająknął a to problem kluczowy.
Przypomniał o tym prezes Krzysztof Garnetz. – Jeżeli Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska trzeba będzie zwrócić wsparcie, a to 900 tys. złotych, to więcej nie sieci kanalizacyjnej już wybudujemy.
Szymonowi Chmielewskiemu Łukasz Krzyśko zaproponował: Trzeba namawiać mieszkańców do podłączania Miało być 100 % jeżeli nawet 10% się nie podłączy będzie konieczny zwrot i to nas raczej nie minie.
Tomasz Kaczmarek zajmujący się na co dzień wywozem nieczystości, więc znający problem od podszewki powiedział: Trzeba kontrolować i karać tych, którzy się nie podłączyli. Ubyło mi z Lipy i okolic klientów 80% klientów, a skoro nie podłączyło się do sieci 40% mieszkańców, to gdzie pozbywa się e nieczystości reszta? Tu odpowiedź jest prosta i wystarczy tylko wieczorem przejść się po Lipie, bo ją poznać.
Prezes uprzedził: My kontrolować mieszkańców nie możemy. Kaczmarek zaproponował: To trzeba powołać komisję połączoną z policją i chodzić na kontrole, by sprawdzić, gdzie trafiają nieczystości.
Radny Leszek Malmur dodał: Zapraszam na komisje rolnictwa i ochrony środowiska. Tam omówimy problemy. Jesteśmy w nieciekawym miejscu, bo cztery sołectwa zostały skanalizowane, a 50 % dalej ma szamba. Reszta nie ma już na co liczyć. Ta cała gospodarka ściekowa jest w wielkim bałaganie. Każde gospodarstwo domowe podchodzi do gospodarki ściekowej ekonomicznie, więc jak nie musi się płacić to się nie płaci. Trzeba by podnieś ceny wywozów wozem asenizacyjnym o 100 % to ludzi zachęci do podłączania, ale może też taki nie wywieźć i nie zapłacić. Prezes musi się przyjrzeć szambom.
Roman Trzęsimiech wie, gdzie gminna spółka ponosi straty. – Problem jest w szczelności szamb. Pieniądze gminie uciekają właśnie tamtędy. Szamb nie wywożą i trzeba coś z tym zrobić. Według wyliczeń tylko 20% szamb jest opróżnianych. On także zaproponował prezesowi PK kontrole, choć ten ostatni już informował, że nie ma do tego uprawnień.
Adam Sobociński przypomniał, że: Mieszkańcy w czasie budowy deklarowali przyłączanie do kanalizacji a potem zrezygnowali. Podłączenia takie niestety kosztują, bo domy w głębi maja długie przyłącza i kto pokryje im koszt dodatkowej przepompowni.Problem nie w kosztach. Koszt przyłącza w jednym przypadku rozłożyliśmy nawet na 12 lat, więc każdy może wnioskować i raty a my się w uzasadnianych przypadkach przychylamy.
Prezes Krzysztof Garnetz wyjaśnił: Problem nie w kosztach. Koszt przyłącza w jednym przypadku rozłożyliśmy nawet na 12 lat, więc każdy może wnioskować i raty a my się w uzasadnianych przypadkach przychylamy.
Bilans otwarcia nowego prezesa Przedsiębiorstwa Komunalnego podsumował ostatecznie Łukasz Krzyśko i to bez optymizmu: Cztery miliony na modernizację, plus milion na drogę i milion zwrot za kanalizację to leżymy.

Podobne artykuły