Problem strefy ciszy na jeziorze może rozwiązać się sam

Problem strefy ciszy na jeziorze może rozwiązać się sam

ROGOŹNO. Problem strefy ciszy na akwenie jezioro Rogoźno stał się przedmiotem sporu wielu lokalnych środowisk.
Gdy wydawało się, że trudno będzie ten spór rozwiązać, prokurator Konrad Frąckowiak wysłał do władz powiatu pismo, w którym zarzuca staroście powiatu obornickiego z lat 2003 i 2004, gdy był nim Antoni Żuromski, iż wprowadził on uchwałą rady strefę ciszy na jeziorze Rogoźno bez uprzedniego badania natężenia hałasu.
Taki tryb bez badań na podstawie jednego wniosku wprowadził nie tylko strefę ciszy, ale i wiele zamieszania, praktycznie uśmiercając niemal całe życie sportowe na wodach jeziora.
Teraz może się okazać, że uchwała ma poważną wadę i trzeba będzie ją usunąć. Sekretarz powiatu Piotr Sitek przyznał: Nie mamy co kombinować, trzeba się przyznać. Najlepiej będzie naszą uchwałę uchylić.
Przewodnicząca rady Renata Tomaszewska dodała: Uchylenie tej uchwały zbiegnie się z porozumieniem stowarzyszeń rozmawiających o problemie ciszy. Tylko jedno z nich mówi „nie”, a reszta oraz osoby prywatne są za dopuszczeniem do ruchu wodnych jednostek motorowych i są bliskie porozumienia. Ten ma rację, kto ma większość, więc łatwo zgadnąć wynik.
W ten sposób cały spór może trafić do kosza razem z nieopatrznie podjętą, a szkodliwą uchwałą.

Podobne artykuły