Jechał pociąg z daleka, lecz maszynista nie doczekał, czyli blamaż kolei

Jechał pociąg z daleka, lecz maszynista nie doczekał, czyli blamaż kolei

ROGOŹNO. Pasażerowie wieczornego pociągu Intercity relacji Przemyśl- Poznań- Koszalin mieli w ubiegłym tygodniu powód do wielkiego bólu głowy.
Ich kłopoty zaczęły się jeszcze w Poznaniu, skąd pociąg wyjechał we wtorek 23 kwietnia z dwugodzinnym opóźnieniem. Powodem postoju miała być: Awaria systemu sterowania ruchem w Obornikach – jak tłumaczył rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec.
Niestety, niedługo po starcie pociąg znowu stanął i stał sobie ponad godzinę. – Tym razem powodem był uszkodzony światłowód, służący do transmisji danych – wyjaśniał rzecznik dodając: Zapewniliśmy dodatkową obsługę, która kieruje ruchem, ale tutaj jest jeden tor, dlatego wszystkie czynności się przedłużały. Służby serwisowe naprawiały cały czas awarię. Najważniejsze było, by ruch pociągów odbywał się maksymalnie bezpiecznie.
Wreszcie pociąg ruszył i dotarł aż do… Rogoźna. Tam stanął na dobre, bo właśnie skończył się czas pracy maszynisty.
Maszynista zabrał teczkę i pojemnik na kanapki, a następnie nie żegnając się z nikim ruszył w miejsce odpoczynku. Dłużej niż określony przepisami czas pracować mu nie było wolno, więc cóż innego mógł zrobić?
Maszynistę miał zmienić kolega ze Szczecinka, który nerwowo czekał na szczecinieckim dworcu, ale pociąg tam nie dojechał. W porozumieniu z dyrekcją wynajął więc taksówkę i pomknął nią do Rogoźna.
Tu dla odmiany, rzecznik prasowy PKP Intercity Agnieszka Serbeńska wyjaśniała, że: Tej sytuacji nie można było wcześniej przewidzieć. Dlatego maszynista, oczekujący na swoją zmianę w Szczecinku, przejechał taksówką do Rogoźna, gdzie przejął prowadzenie składu. Podjęte działanie miało na celu zminimalizowanie opóźnień wynikających z utrudnień na tym odcinku.
Trudno powiedzieć co bardziej złościło pasażerów, wieczne przestoje, czy głupie ich tłumaczenie. Gdy zawiodły systemy można było bez trudu wyliczyć, że maszynista nie dotrze już do Szczecinka i „zorganizować” mu zastępstwo znacznie wcześniej. Nikt na kolei jednak na to nie wpadł.
Z czysto reporterskiego obowiązku zebraliśmy kilka opinii na temat PKP, ale z wiadomych przyczyn nie możemy ich tu zacytować.

Podobne artykuły