Strzelnicy w Kowanówku nie będzie

KOWANÓWKO. Mieszkańcy Kowanówka wyraźnie cenią sobie spokój, ład i poczucie bezpieczeństwa. Na wieść, że odrodzone Bractwo Kurkowe oraz czarnoprochowcy chcą urządzić we wsi strzelnicę zaprotestowali z nie mniejszą energią, jak podczas próby ulokowania nieopodal Kowanówka i Jaracza potężnej żwirowni.
Sprawą ulokowania strzelnicy w części Kowanówka, nieopodal szpitala, zajęła się komisja gospodarki i bezpieczeństwa rady miejskiej. Zaprosiła sołtys i część mieszkańców wsi, którym towarzyszyła radna Barbara Bacic-Gaertner.
W imieniu braci kurkowych przybył członek zarządu, zwany drugim starszym, Wiesław Bartkowiak, a towarzyszył mu kolega czarnoprochowiec.
Pan Wiesław przedstawił krótko historię Bractwa Kurkoweg, a warto wiedzieć, że sięga ona roku 1824. Dziś liczy sobie 130 członków i jest największym, zaraz po poznańskim, Bractwem Kurkowym. Mimo tradycji i liczby nie posiada strzelnicy, na której Bracia mogliby ćwiczyć rękę i oko. Jest owszem strzelnica, ale nie sportowa, lecz myśliwska, w Dąbrówce Leśnej na dodatek, według zapewnień Wiesława Bartkowiaka, całkiem nielegalna i niebawem zostanie zamknięta. W czasie II RP strzelcy kurkowi korzystali ze strzelnicy na terenie obecnego OCS. Zbudowali ją Niemcy, potem przekazali Niemcowi o nazwisku Ber, a on założył tam związek strzelecki. Niemiecka organizacja bardzo szybko stała się polską i zanim wybuchło powstanie tam właśnie jego późniejsi uczestnicy trenowali celność. W czasie II wojny światowej powstała strzelnica także w Kowanówku, bo była potrzebna słuchaczom szkoły Wermachtu. Po wyzwoleniu strzelnicę na terenie OCS ówczesne władze przekazały miastu i społeczeństwu, a ta w Kowanówku przestała działać, tym bardziej, że była niedoskonała i szybko uległa degradacji.
Dziś sprawa wróciła i Bractwo Kurkowe, szukając miejsca do spotkań i ćwiczeń, stara się ją pozyskać wraz z półhektarową działką. Teren znajduje się kilkaset metrów od bramy szpitala i kilkadziesiąt metrów od najbliższych zabudowań.
Wypowiadający się w imieniu mieszkańców członek rady sołeckiej Kazimierz Drożdż zauważył: Kowanówko to wieś ładnie położona, strzelnica tam owszem była, bo trwała wojna. Jest tam teraz ujęcie wody, a woda jest cenna. Blisko jest szpital, obok mieszkają ludzie, których kiedyś tam nie było. Nie chcemy hałasu i kłopotów związanych ze strzelnicą.
Wiesław Bartkowiak wyjaśniał: Strzelać będziemy cicho, bo z broni z bocznym zapłonem jak znane kabekaesy. Ołów będzie utylizowany, a strzelać będziemy głównie w weekendy. – Wtedy właśnie odpoczywamy w naszych domach – zauważyła jedna z mieszkanek Kowanówka.
Karina Wojdanowicz dopytywała: Czy myśleliście o innym gruncie pod strzelnicę, daleko od domów? Wiesław Bartkowiak odparł: Owszem, ale w Kowanówku będzie najtaniej.
Pani Agnieszka mieszkająca od 34 lat w Kowanówku powiedziała: Jestem matką, nie chcę obok mego domu broni, hałasu, stresów. Jest obok szpital, pacjenci tam spacerują. Chodzą tam zwierzęta, które też wypłoszycie. Porozumcie się z Rogoźnem, tam jest Bractwo Kurkowe, to razem postrzelacie. Karabinek emituje 144 decybele, a prawo dopuszcza jedynie 44 decybele. Strzelając we wsi i nieopodal rezerwatu, dalibyście zły przykład, a nam odebralibyście poczucie bezpieczeństwa.
Marek Lemański przypomniał, że: Broń czarnoprochowa jest najgłośniejszą ze wszystkich, a na dodatek zanieczyszcza też środowisko. Strzelnice powinny powstawać z dala od ludzkich siedzib. Dzieci patrzą, a militaryzowanie naszego społeczeństwa jest złe. Skoro chcecie mieć majątek, to go trzeba kupić lub pozyskać.
Wiesław Bartkowiak oponował: Część dzieci jest stworzona do broni. Kazimierz Drożdż oświadczył: Mieszkańcy naszej wsi wystosowali do władz gminy sprzeciw, podpisało go kilkadziesiąt osób oraz jedno poważne i proekologiczne stowarzyszenie.
Prowadzący spotkanie Paweł Dreger wyjaśnił: Jeżeliby strzelnica miała powstać, to gmina musi zmienić na tym terenie plan zagospodarowania. Gmina może przekazać stowarzyszeniu teren pod strzelnicę, ale widzę, że mieszkańcy Kowanówka strzelnicy nie chcą. Wiesław Bartkowiak wyraźnie poirytowany powiedział: Jeśli wam szkodzi hałas, to trzeba zamknąć tor crossowy i lotnisko.
Barbara Bacic-Gaertner podjęła kwestię hałasu i zaproponowała: Mamy tereny z hałasem, za zakładem RUUKKI. Mamy tereny i tak już skażone, tam strzelajcie. Dariusz Szrama dodał: Proponuję przygotować taki dokument, który będzie uniwersalny dla powstawania strzelnic. Ten rodzaj rekreacji też jest potrzebny, ale nie w takim miejscu, jak Kowanówko. Wasz wybór miejsca nie wpisuje się w to otoczenie. Musicie przygotować audyt. Trzeba uwzględnić wpływ strzelnicy na środowisko i ludzi. Wiesław Bartkowiak odparł: Najpierw muszę wiedzieć, gdzie będzie strzelnica.
Tu padło kilka szczegółów i powstał kolejny problem. Na terenie strzelnicy nie przewidziano sanitariatów. Przy130-osobowym stanie Bractwa, aż strach wyobrazić sobie przyległy teren wsi po jakichś zawodach. Do tego nie bardzo wiadomo, gdzie by zaparkowano setkę pojazdów, kto posprzątałby teren po obecności tak licznej grupy, a każdy ze strzelców może coś przekąsić i to popić.
Paweł Dreger oświadczył: Jeżeli bractwo chce mieć strzelnicę, to rada miasta się nie sprzeciwi, ale gdy się mieszkańcy sprzeciwiają, to inna sprawa i rada miasta będzie bronić ich interesów. Nasza komisja zadecyduje i przedstawi opinię burmistrzowi.
Karina Wojdanowicz odczytała sprzeciw mieszkańców Kowanówka podpisany przez 67 osób oraz uchwałę Stowarzyszenia Włóczykije podpisaną przez nie mniejszą grupę osób.
Tu Wiesław Bartkowiak, jako człowiek zdolny do ugody, wykazał się pragmatyzmem i zaproponował inny teren pod strzelnicę. Marek Lemański zaproponował: Czasami można tereny po wyrobiskami nabyć za małe pieniądze, więc warto ich szukać. Karina Wojdanowicz zaprosiła Braci Kurkowych do Kowanówka, ale na sprzątanie lasów wokół wsi.
Spotkanie skończyło się uściskiem dłoni pani Kariny przez pana Wiesława. Podkreślamy to, bo oboje dali przykład rozwiazywania sporu w sposób cywilizowany i oparty na dyskusji.
Ostatnim akordem spotkania było głosownie komisji. Radna Renata Małyszek podkreśliła: Strzelnica nigdy nie powinna być w pobliżu domów. Będę temu przeciwna, jednak w innej odległej lokalizacji, gdzie nikomu ona nie przeszkadza, może powstać. Paweł Dreger dodał: Sprawa się wyklarowała, też jestem przeciw strzelnicy.
Ostatecznie pełen skład komisji głosował jednogłośnie przeciw powstaniu w Kowanówku strzelnicy. Podczas rozmów kuluarowych proponowano inną lokalizację, w głębokich lasach i z dala od ludzkich siedzib, gdzie ani hałas nie zakłóci ani brak toalety nikogo nie urazi, a i z zaparkowaniem problemu nie będzie.

Podobne artykuły