Dysputa nad anonimem

Dysputa nad anonimem

RYCZYWÓŁ. Do komisji skarg, wniosków i petycji przy radzie gminy w Ryczywole wpłynęła skarga na dyrektor ryczywolskiego przedszkola. Nie możemy poinformować od kogo wpłynęła, bo skarga była anonimowa. Adam Sobociński radził, by wrzucić ją do niszczarki, bowiem z zasady nikt nie analizuje skarg anonimowych, jednak w Ryczywole obowiązuje inna praktyka, więc komisja pochyliła się nad skarga, by ją dogłębnie przeanalizować.
Łukasz Krzyśko zauważył, że: Anonimowa czy nie, skoro trafiła do urzędu, to trzeba nadać jej obieg, bo skargi anonimowe też powinny być rozpatrywane.
Powstał jednak problem, bo skoro skargę napisał anonim, to jak powiadomić go o wyniku ustaleń? Napisać o tym na płocie urzędu, czy bębnić na rynku?
Na pomysł wpadł Łukasz Krzysko: To się umieści na stronie internetowej i autor sobie przeczyta.
Roman Trzęsimiech nie mógł wyjść ze zdumienia twierdząc, że: Skarżące się same się wykluczyły z wyjaśnienia swych racji. Tak nigdy nie było. Rzucanie w przestrzeń pytań i odpowiedzi nie ma sensu.
Przewodniczący komisji skarg, wniosków i petycji, Szymon Chmielewski, zaproponował ułożenie regulaminu, który określi, jakie skargi mogą wpłynąć do rady, a jakie nie. Radni propozycje pana Szymona zignorowali, a radna Bogumiła Figiel, jakby właśnie przybyła z innego bytu, oświadczyła: Najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci, a nie podpis. Potem, jakby jedyna świadoma czego dotyczy skarga, dodała: Nie było dostępu do klucza, bo są świadkowie, że kluczy do tych drzwi nie było.
Radna podejrzewała też, że została w przedszkolu zmieniona specjalnie dla tej sytuacji instrukcja przeciwpożarowa. Namawiała, aby przeprowadzić w tej sprawie śledztwo. Łukasz Krzyśko powstrzymał jej zapędy słowami: Ta komisja nie ma kompetencji, by to badać. Genowefa Nędza była kolejną radna, która „coś” o „czymś” wiedziała: Ci, co składali skargę, do dziś to odczuwają, więc składają anonimowo.
Roman Trzęsimiech zauważył: Skoro już ustaliliśmy, że bezpieczeństwie dzieci jest najważniejsze, to dbające o nie osoby nie mogą dążyć do niego anonimowo. Może te osoby nie miały odwagi się podpisać, może chcą „czyimiś” rękoma „coś” załatwić.
– Czy te osoby szukały wsparcia z zewnątrz? – pytał pan Roman, dodając: Rada nie zajmuje się problemami pracowniczymi w placówce oświatowej. Tak być nie może. Z kim mamy rozmawiać? Bogusława Figiel oświadczyła, że w przedszkolu już nie pracuje, jednak ma „garść informacji”.
Wreszcie podenerwowana też się poskarżyła: Byłam atakowana i przez radnych, przez sekretarz gminy i ustawiana do pionu przez radcę prawnego. Ja reprezentuję wyborców i mam prawo być wyrazicielem ich opinii. Tymczasem radca mi czerwonym długopisem podkreśla błędy gramatyczne. Jestem masowo atakowana. W przedszkolu nie byłam, ale wiem, że jest tam zagrożenie, a problem drzwi został rozdmuchany.
Po chwili konsternacji Roman Trzęsimiech poprosił koleżankę z rady: Proszę nie rozpowszechniać informacji o tym, że w naszym przedszkolu jest niebezpiecznie. To niczemu dobremu nie posłuży.
Wreszcie przewodniczący Szymon Chmielewski oświadczył: Skarga jest bezzasadna. Łukasz Krzyśko dodał: Skoro nie mamy z kim rozmawiać, to trzeba taką skargę odrzucić.
Reszta rady (przy 2 głosach sprzeciwu) uznała także skargę za bezzasadną i konia z rzędem temu, co rozumie o co w tym wszystkim chodziło?

Podobne artykuły