Długi spór o drogi

Długi spór o drogi

ROGOŹNO. O ile nikt z władz powiatu nie gościł na sesji rady Obornik, o tyle podczas sesji rady w Rogoźnie urodzaj był imponujący. Przy stole dla gości z powiatu obornickiego zasiadło aż pięciu radnych, z przewodniczącą rady Renatą Tomaszewską włącznie.
Była więc okazja do zadawania pytań i było z kim porozmawiać na temat współfinansowania inwestycji na drogach powiatowych przebiegających przez gminę Rogoźno.
Padały pytania o pulę środków przeznaczonych na owe drogi i o to, czy pula ta wzrośnie, jeżeli nie będzie rozbudowy szkoły im. Kutrzeby?
Renata Tomaszewska wyjaśniała, że: Wolne środki na budowę dróg są, a będzie ich więcej, jeżeli samorządy dołożą. W kwestii szkoły, sytuacja jest bez zmian i władze powiatu cały czas czekają na decyzję wojewody, czy i ile do tej inwestycji dołoży.
Radni najwyraźniej nie wierzą jednak w pomoc finansową ze strony wojewody, więc liczą na wzrost środków drogowych.
Studził ich obecny w sali RCK dyrektor zarządu dróg powiatowych Bogdan Jeran: Sam nie jestem w stanie nic powiedzieć o inwestycjach, bo to rada powiatu o nich decyduje, jednak wiem ile kosztuje samo utrzymanie dróg powiatu. Potrzebuje na to 5,5 mln, a mam tylko 2 miliony, więc wykonuje niecałe 40 % tego, co należy zrobić.
Jeszcze w roku 2012 Bogdan Jeran ustalił listę niezbędnych inwestycji. – Potrzebuje na nie ponad 100 mln złotych, a mosty się walą. Rada powiatu ma problem jak finansować naprawy dróg, a tu jeszcze te mosty.
Jeran mówił wiele o przepustach, o rowach przydrożnych i namawiał radnych na wspólne działanie z radą powiatu.
Radni, słuchając wyliczeń dyrektora Jerana, wskazali na bardzo skromne potrzeby, nie liczone bynajmniej w milionach, a w setkach, no może tysiącach.
Adam Nadolny prosił o wycinkę suchych drzew przydrożnych. – W Słomowie są częste stłuczki przy rozjeździe na Pacholewa. Radny zaproponował światła spowalniające, czymkolwiek one są, by nie doszło tam do jakiejś tragedii.
Henryk Janus zgłosił potrzebę wycinki drzew przy drodze powiatowej do Karolewa. – Wiszą tam konary nad samą drogę i zagrażają przejeżdżającym. Potrzebne jest też utwardzanie poboczy, bo bez tego droga się jeszcze bardziej niszczy.
Bogdan Jeran wyjaśniał: Pobocza czy drzewa to jest właśnie te 60% działań, na które nie ma pieniędzy. Powinienem co roku wyciąć 2000 drzew, ale nie mam na to pieniędzy. Ponadto są procedury, specjaliści w gminach się tym zajmują i opiniują, a potem te opnie opiniuje województwo. Jak wytniemy 34 jesion, to musimy posadzić 437 jesionów, bo tak zdecydowali nadzorujący. Rocznie wymieniam 800 do 900 zniszczonych znaków drogowych. Wypada mi dwa znaki dziennie. To ważniejsze niż podcinanie gałęzi.
W kuluarach jeden z radnych powiedział: Ten Jeran to ma fajną robotę, na to nie ma, na to nie ma, a na pierwszego jest osiem tysiaków.
Odpowiedzialny za drogi gminne Paweł Andrzejczak, także wysłuchiwał zgłaszanych przez radnych problemów związanych z mankamentami różnych dróg i chodników.
Paweł Wojciechowski proponował, by zarządca dróg wojewódzkich przebudował chodniki przy ulicy Wojska Polskiego. – Powinny być asfaltowe, bo obecne są w złym stanie, kawałek nawet brakuje, ale nie chcą tego skończyć. Więcej chodników już w mieście nie będzie.
W rozmów z marszałkiem Wojciechem Jankowiakiem wynika, że za pół miliona chodniki zostaną wybudowane w Marlewie. Potem powstanie nowy chodnik przy drodze wojewódzkiej w Pruściach za cały milion złotych.
Paweł Andrzejczak usłyszał, że kostka brukowa po obu stronach, tam gdzie kładziono światłowody się pozapadała. Zapewnił:–Będzie to naprawione w ramach gwarancji tych, który kładli kabel energetyczny. Dodał: W Gościejewie będzie chodnik ok. 100 m, a projekt mamy na 200 m. W czerwcu nastąpi realizacja. W Gościejewie dwie dogi mają spękaną nawierzchnię, naprawimy. Gorsze drogi są w Cieślach i Józefinowie. Droga w Jaraczu prowadząca do Markotu wykonana i nie remontowana od lat 80-tych się nam już rozpada. Będzie wzmacnianie pobocza przy drodze w Budziszewku.
Tu warto dodać, że burmistrz Roman Szuberski zastanawia się nad przejęciem jednej z dróg gminnych w Budziszewku przez powiat, a gmina weźmie za to drogę gruntową od powiatu i ją przebuduje. Sam powiedział: Dowiem się, które drogi pod względem dokumentacyjnym są już gotowe do wnioskowania o wsparcie. Droga do Studzieńca może jest ważniejsza niż ta Za Jeziorem. Z tą ostatnią może być problem, bo spotyka się ona z drogą wojewódzką, więc może z marszałkiem trzeba będzie się porozumieć, a ponadto jest tam problem z odwodnieniem. Gmina ma szanse uzyskać dofinansowanie na dwie drogi, więc trzeba korzystać.
Radny Zbigniew Nowak z Budziszewka oświadczył: Jestem radnym opozycyjnym, ale też uważam, że trzeba poczekać, bo powiat na inwestycje drogowe ma milion. Warto się starać o pieniądze na drogi gminy Rogoźno, bo ostatnio najwięcej pieniędzy na drogi dostaje Ryczywół.
Ryczywół może liczyć na dofinansowanie w wysokości 60%, Oborniki i Rogoźno 50%, ale powiat obornicki ma zagwarantowane 80% dotacji państwowych.
Dyskusja na temat remontów dróg najwyraźniej się rozkręcała, a coraz więcej radnych okazywało się ekspertami drogowymi. Na salą sesyjna przelatywały hasła – Za Jeziorem, sygnalizacja w Studzieńcu, chodnik przy Boguniewskiej.
Tych właśnie inwestycji chciały dwa kluby radnych w ramach współpracy z powiatem w najbliższych latach.
Burmistrz obiecał: Spotykam się z Cyrankiem, aby to omówić, ale w pierwszej kolejności zajmiemy się tymi drogami, na które można pozyskać środki i to aż 80%.
Henryk Janus wiedział lepiej i wyliczał: Za Jeziorem trzeba robić pierwszą, bo tam jest dofinansowanie. 3,5 mln jest z kosztorysu Jerana, czyli po 360 tys. powiat i gmina, bo reszta dopłata. Gmina ma na tego typu inwestycje 500 tysięcy, więc nam jeszcze zostanie.
Roman Szuberski studził: Obawiam się, że Cyranek ani pani starosta na razie nie wiedzą w co zainwestują.
Renata Tomaszewska dodała: Będzie 80%, co jest ogromnym dofinansowanie, więc nie można działać pochopnie, trzeba poczekać, aby nie zablokować sobie możliwości. Trzeba mieć komplet dokumentów, wszystkie pozwolenia. Trzeba się wstrzymać, aby nie być szkodnikami gminy.
Moglibyśmy komentować tę sesję jeszcze długo, cytować radnych, pisać o ich sporach, a tych przybywało.
Dość rzec, że ta sesja rozpoczęta o godzinie 16-tej zakończyła się dopiero koło pierwszej w nocy, a najgorsza jest jej jałowość, bo nic w tym czasie gminie nie przybyło.

Podobne artykuły