Wesprą szpital, ale w połowie

Wesprą szpital, ale w połowie

RYCZYWÓŁ, ROGOŹNO. Do władz Ryczywołu wpłynął list od dyrektor obornickiego szpitala, Małgorzaty Ludzkowskiej, z prośbą o wsparcie finansowe dla lecznicy. Oprócz prośby w liście było też wskazanie, jaka ma to być kwota, a chodzi o 40 tysięcy. Pani dyrektor chce pieniędzy na zakup łóżka porodowego, na gastroskop, bo ten w szpitalu jest stary, na laparoskop za ok. 300 tys., bo zostanie kupiony na raty i na aparat RTG, który jeszcze działa, ale może przestać, a nowy kosztuje 500 tysięcy. Razem zbierze się kilkaset tysięcy, choć kontrybucja nałożona na gminę Ryczywół to jedynie 40 tysięcy, bo w tym roku zostanie zakupiona jedynie część sprzętu o wartości 225 tysięcy.
Łukasz Krzyśko przypomniał radnym: Z naszej gminy przyjęto w szpitalu 612 osób. Tomasz Kaczmarek zauważył: Gdy nasi mieszkańcy jeżdżą do szpitala w Chodzieży, tam nikt nie woła żeby im dokładać Poznań też nie woła, a wielu się tam leczy.
Wójt Henryk Szrama wyliczył: W minionych latach gmina Ryczywół przekazała powiatowi na szpital 270 tys. Przejmujemy jako gmina coraz więcej obowiązków finansowych i na coraz mniej nas stać. Na szczęście nie mamy szpitala i szkół ponadpodstawowych, więc jeszcze sobie radzimy.
Leszek Malmur przypomniał: Już daliśmy w tym roku powiatowi na most, a nadal słyszymy wiecznie wołanie o dofinansowanie. Trudno to przyjąć. Mam mieszane uczucia. Mieszane uczucia miała też radna Bogusława Szychta: Skoro właścicielem szpitala jest powiat, to niech bierze odpowiedzialność i sam finansuje. Będziemy źle oceniani przez naszych wyborców, jeżeli pieniądze przekażemy powiatowi, a własnych zdania nie wykonamy. Zgodziła się z nią jej imienniczka Bogumiła Figiel: Nasi mieszkańcy są nam bliżsi. Tomasz Kaczmarek ostrzegł radnych: Dokładając powiatowi do mostu daliśmy palec, teraz sięgają po całą rękę.
Barbara Boch starała się łagodzić nastroje: Dołożyć coś trzeba, ale mniej, bo nas na więcej nie stać. Przysłuchujący się obradom radni powiatu Michał Bogacz i Anna Nowicka mieli podobne zdanie: Do szpitala wciąż trzeba dokładać, bo sobie bez tego nie poradzi.
Zdania przeciwnego był Leszek Malmur: Dokładanie powiatowi staje się standardem. Ten system jest chory. Poparła go Bogumiła Figiel: Najgorzej, że proszą żeby dać i zaraz dyktują ile im dać. Radna zaproponowała, aby przekazać w tym roku szpitalowi najwyżej 20 tysięcy.
Adam Sobociński poradził: Lepiej zadbać o dobrą pracę w szpitalu. Nasza mieszkanka była trzy razy odsyłana, a jak zaczęli ją leczyć, to leczyli niewłaściwie. Niech najpierw nauczą się lepiej leczyć.
Wójt w kontrze do radnego odparł: Mnie odesłano z Chodzieży, a Oborniki mnie do szpitala przyjęły.
To tylko część dysputy nad wsparciem powiatu, który z ogromnym trudem dźwiga przerośnięty szpital. Gdy Łukasz Krzyśko zaproponował głosowanie, dwoje radnych zgodziło się na przekazanie 30 tysięcy, kolejna dwójka zaproponowała, aby nie dać nic, większość zgodziła się na darowiznę w kwocie 20 tysięcy. Jest to równa połowa z tego, czego powiat oczekiwał.
Nie lepiej przebiegały rozmowy wśród radnych z Rogoźna. Ich gminie powiat wyznaczył jako wsparcie lecznicy kwotę 60 tysięcy. Ostatecznie radni zgodzili się przekazać 35 tysięcy.
Tym sposobem powiat otrzyma na szpital 55 tysięcy zamiast spodziewanych 100. Czy brakującą kwotę będzie musiała dopłacić gmina Oborniki, która i tak jest najbardziej obciążona datkami na szpital?

Podobne artykuły