Tomasz Szrama wierzy rządowi i spokojnie czeka na wrzesień

OBORNIKI. Trwa polemika na temat nauczycielskich płac i nie tyle co do ich wysokości, bo te wylicza się różnie, raz to co im wpływa na rękę innym razem wraz z nagrodami za staż, które dostają raz w życiu. Tym razem chodzi o to co muszą wydawać ze swego budżety samorządy, bo nauczyciele w ogóle mieli pensje. Polemizować można politycznie i matematycznie.
Ten drugi sposób jest pewniejszy, bo z cyframi polemizować się nie da. – Obornicka oświata potrzebuje na ten rok na płace nauczycielskie z powodu ubiegłorocznych podwyżek 2,7 miliona. Tych pieniędzy gmina od MEN nie dostała, choć w mediach rząd twierdzi, że odda je we wrześniu – powiedział burmistrz Tomasz Szrama
Jak informuje szef oświaty Krzysztof Hetmański – Gmina winna te środki zabezpieczyć w swym budżecie w pozycji wolne środki. Jak się okazuje, nie ma ich tam zablokowanych, bo burmistrz finansuje z nich inwestycje gminne. Tomasz Szrama wyjaśnił: Uwierzyłem rządowi w jego zapewnienia, że dostaniemy pieniądze na podwyżki, więc środków faktycznie nie zablokowałem, bo potrzebuje je na nasze pilne inwestycje. Burmistrz zabezpieczył „jedynie” 1,1 mln na bieżące wydatki płacowe w oświacie, te najbardziej niezbędne. Jeżeli rząd we wrześniu przekaże gminie zaległe pieniądze, to problemu nie będzie. Jeżeli nie przekaże, to burmistrzowi grozi za „uwierzenie” postępowanie dyscyplinarne.
Wahając się pomiędzy optymizmem a pesymizmem w tej kwestii poprosiliśmy o opinię sekretarza gminy. Krzysztof Nowacji wyliczył: Jeżeli w tym roku gmina dostanie na płace nauczycielskie nawet całą należną jej subwencję, to i tak zabraknie nam 9,5 mln złotych, które trzeba będzie „skądś” zabrać i dołożyć do budżetu oświaty.

Podobne artykuły