Tydzień na rondach i mostach

Tydzień na rondach i mostach

OBORNIKI. Rondo w ciągu drogi wojewódzkiej (Czarnkowska) jest niemal gotowe do pełnego użytkowanie, bowiem drogowcom zostało jedynie doszczelnienie kostki brukowej specjalną żywicą. Obiecywali to zrobić już dwa tygodnie temu, lecz jak sami twierdzą, na przeszkodzie wciąż stoi pogoda. Aby żywica należycie związała, temperatura nocą nie może spaść poniżej 4 stopni. Synoptycy pocieszają, że będzie cieplej, a drogowcy obiecują, że już niedługo zakończą prace przy tym rondzie i ruch w ciągu Czarkowskiej będzie się odbywał bez zakłóceń.
W dobrym tempie idą prace przy budowie ronda w ciągu drogi krajowej DK11. Znikają pryzmy ziemi spod byłego nasypu, pojawiają się jednocześnie nowe pryzmy, bo niezbędna jest tam wymiana gruntu. Całkiem dobrze widoczny jest już pełen obrys ronda. Ciężkie maszyny zniwelowały i ustabilizowały podkład pod przyszłą drogę po południowej stronie ronda.
Większość drogowców można było w minionym tygodniu, a także w sobotę, spotkać przy kaponierze. W czasie gdy trwa technologiczna przerwa na wiązanie żelbetu podpór, drogowcy montują rusztowania, z których będzie można montować przyszłą kaponierę i które podeprą przęsła póki się całość nie zwiąże i ustabilizuje.
Inni drogowcy budują most zastępczy nad Wartą. Stalowe przęsła dotarły już do połowy szerokości rzeki. Trwają prace przy łączeniu poszczególnych elementów stalowych i zakotwiczeniu ich w południowym najeździe na most.
Biorąc pod uwagę trudności związane z pracami podczas trwania normalnego ruchu pojazdów oraz deszczowego tygodnia tempo jest znakomite. Niemniej cierpliwość wielu oborniczan narażona jest na ciężką próbę. W miniony piątek obserwowaliśmy, jak kierowca wielkiej ciężarówki zgubił się w centrum Obornik i kombinował wyjazd na jedenastkę według własnego pomysłu, o czym piszemy w innym miejscu.
Nasza czytelniczka, pani Magdalena skarży się w liście do naszej redakcji, że: przy moście na Wełnie najczęściej pracuje dwóch, trzech pracowników. Że – jest barykada na skrzyżowaniu z ul. Kowanowskiej, co powoduje, że musimy pokonywać codziennie 3-4 razy po ok. 8 km, aby dostać się do miasta. Rondo, jak i most kaponiera na DK11 – albo nie ma nikogo, albo także 2-3 pracowników, ziemia to najpierw została tu nawieziona przez wykonawcę, a teraz jest wywożona. To się nazywa syzyfowa praca, ale faktury tego nie uwzględnią.
Nie mając ku temu kwalifikacji sięgnęliśmy po wyjaśnienia do drogowców, w tym do Przemysława Mączyńskiego, który jest jedynie obserwatorem prac, bo zlecił je marszałek Wielkopolski przy akceptacji wojewody wielkopolskiego. Według fachowców: W czasach, gdy przy ciężkich pracach drogowych ludzi z łopatami zastąpiły maszyny nie ma sensu liczyć pracowników, bo nie są oni już tam do niczego potrzebni. Do obsługi spychacza, ładowarki, czy walca wystarczy jeden operator i do tego kierowca ciężarówki.
Zgodnie z harmonogramem prac firma Skanska ma czas na wybudowanie całej trasy do końca tego roku. Deklaruje zakończyć prace do czerwca, co przyspiesza poprzednią deklarację zakończenia prac do końca sierpnia.
Byłoby dobrze, bo objazd ulicą Staszica spowodował całkowitą destrukcję jej nawierzchni.

Podobne artykuły