Od lipca droższe śmieci w gminie Oborniki

Od lipca droższe śmieci w gminie Oborniki

GMINA OBORNIKI. Odpadów produkujemy w skali całego globu zdecydowanie za dużo. Co za tym idzie, sposoby ich utylizacji są coraz mniej wydolne i coraz droższe. Koszty ponoszą w pierwszym rzędzie mieszkańcy, ale konsekwencje spadają na samorządy. Te muszą akceptować podwyżki, co nie zawsze spotyka się z uznaniem mieszkańców.
Po podwyżkach cen za wywóz śmieci, czasem tak astronomicznych jak w gminie Rogoźno, zbliża się czas na wzrost cen za wywóz odpadów także w gminie Oborniki. Nastąpi to dopiero latem, ale wiceburmistrz Piotr Woszczyk już teraz zaprosił członków zarządu Międzygminnego Związku GOAP, by wyjaśnili mieszkańcom powody podwyżek.
Przybył więc dyrektor biura zarządu Andrzej Springer z kierownikiem Katarzyną Struzik i wicedyrektorem Wojciechem Wojdylą. Przedstawili radnym obecne koszty utylizacji odpadów, problemy z ich odbiorem i przewozem, a na koniec była mowa o konieczności podniesienia stawek od lipca.
Sposobem na obniżanie kosztów utylizacji są wybudowane w Poznaniu przez miasto i partnera prywatnego spalarnia i biokompostownia. W zamkniętych komorach fermentacyjnych powstaje gaz do produkcji energii elektrycznej. Najwięcej zarabiają, gdy temperatura powietrza utrzymuje się pomiędzy -5 do +5 st. C. Wtedy cena utylizacji śmieci wynosi 240 złotych Poza tymi temperaturami podskakuje do 400 zł, choć GOAP pobieraj wciąż 305 złotych za tonę.
Stawki płacone przez mieszkańców obsługiwanego przez GOAP terenu od sześciu lat wynoszą 12 złotych za śmieci segregowane i 20 za niesortowane. Od lipca mają wzrosnąć odpowiednio 14 złotych od osoby w budynkach wielolokalowych powyżej 4 lokali i 16 złotych dla pozostałych nieruchomości, a 30 we wszystkich budynkach za odpady niesegregowane. Rodzinne Ogrody Działkowe zapłacą za śmieci ryczałtem roczny – 96 zł, a właściciele domków letniskowych -189 zł. Nie będzie już dotychczasowej degresji cen zależnej od wielkości rodziny. Okazało się, że było z nią związanych wiele nadużyć. Niektórzy właściciele budynków wielorodzinnych zgłaszali nawet „100-osobowe rodziny” w formalnie 1 lokalu, więc płacili jedynie po 6 zł od osoby.
W całej gminie Oborniki zadeklarowano 29900 mieszkańców, choć według danych GUS jest ich 34082 tys. Za ponad 4 tys. utajnionych „producentów śmieci” płacą pozostali.
Z gminy miały być wywożone 34 tysiące ton śmieci, a jest ponad 40 tys. ton wożonych do instalacji, która jest już u szczytu możliwości technicznych i więcej nie „przerobi”. Stanowi to nie lada problem, bo inne instalacje przyjąć ich nie chcą, więc śmieci są magazynowane, czekając na spalenie w roku przyszłym.
GOAP pozbywał się części odpadów plastikowych sprzedając je Chińczykom. – Od kiedy Chiny zaprzestały odbiorów, okazało się, że rząd polski nie ma pomysłu na plastiki – stwierdził prezes Andrzej Springer.
Rezultat jest taki, że jeszcze niedawno przedsiębiorca mógł dostać 50 zł za tonę plastiku, teraz płaci 300 złotych od tony za ich wywóz. Wzrosła też masa odpadów wielkogabarytowych i to aż o 400%. Kłopot dla GOAP, ale dobrze dla środowiska, bo już te śmieci nie trafiają tak często do lasów. Jedyny problem, że odbiera się je tylko dwa razy w roku, choć GOAP planuje zwiększenie liczby odbiorów, by były raz na kwartał. Gmina Oborniki ma swój PSZOK, gdzie odbierane są odpady problemowe, a GOAP chce uruchomić też PSZOK-i mobilne, w ilości 13 specjalnych pojazdów.
Problem śmieciowy jest o tyle palący, że zgodnie z unijnym porozumieniem klimatycznym, w przyszłym roku odzysk ma wynosić w Polsce 50%. Bez solidnego recyklingu się to nie uda, a w gminie Oborniki takowy w ogóle nie istnieje. Problem segregacji w blokach też stwarza kłopoty, bo na 10 mieszkań w dwóch się nie segreguje i powstaje pytanie, co tak naprawdę znajduje się w pojemnikach. Według Piotra Woszczyka poważny, o ile nie najpoważniejszy problem, stanowią obcokrajowcy. – Szybko się przemieszczają, trudno ich ustalić, wiec płacą za nich inni.
Wiceburmistrz Obornik, będący przedstawicielem gminy w GOAP chce, by Związek zadeklarował, w jaki sposób rozwiąże problem mieszkańców niezadeklarowanych. Tu warto przypomnieć, że niektóre gminy wyliczają opłaty zależnie od zużycia wody lub od metrażu lokali.
Zmiany w GOAP są zdaniem Woszczyka konieczne, choć częściowo stają w kontrze do pierwotnych zapisów, w oparciu o które z gminą Oborniki podpisano umowę. – Zakres zmian proponowany w statucie przez GOAP jest zbyt daleko idący – stwierdził wiceburmistrz dodając: Na tym etapie jest jedyna okazja do poparcia statutu lub nie, bo jeżeli będzie protest, to statut zostanie skierowany do dalszych prac.
Według prawnika gminy Ewy Gąsiorek: Wszystko zostało powiedziane, choć pewne wątpliwości zostały. Chodzi o udział gmin w kosztach i stratach. Wg nowego planu gminy mają finansować działanie GOAP. To czysto ekonomiczne podejście. Kontrola wojewody może to jednak zakwestionować.
Bronił się dyrektor GOAP: Spółka ma 14 mln strat, gminy muszą je pokryć. Były zdecydowanie wyższe, na szczęście udało się je pokryć. Straty generalnie nie powinny były powstać. Statut związku ich nie przewidział. Zwiększenie stawek może tę sytuacje poprawić i naprawić. Po ustanowieniu nowego statutu strat nie będzie i więcej nie powstaną, więc budżet będzie zrównoważony.
Oczy radnych zwróciły się w stronę niekwestionowanego znawcy tematu i żelaznego obrońcę interesu gminy Piotra Woszczyka. Ten orzekł: Zmienione przepisy będą lepiej strzec interesu gminy niż dotychczasowe. Po tej deklaracji radni jednogłośnie poparli zmianę w statucie.

Podobne artykuły