Rzecz o grzechu zapomnienia – miejsce śmierci Marcinkowskiego popada w ruinę

Rzecz o grzechu zapomnienia – miejsce śmierci Marcinkowskiego popada w ruinę

DĄBRÓWKA LUDOMSKA. 100. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego stała się okazją do przypomnienia ofiarności, waleczności i zdolności organizacyjnych Wielkopolan. Podwaliną sukcesu powstania była bez wątpienia praca organiczna Wielkopolan. To ona stała się fundamentem Rzeczypospolitej. To bardzo budujące, szczególnie dla Wielkopolan, potomków tych odważnych ludzi, którym zawdzięczają niepodległość. – Prekursorem pracy organicznej w zaborze pruskim był generał Dezydery Chłapowski, do którego w niedługim czasie dołączył inny zasłużony Wielkopolanin Karol Marcinkowski, choć nie należy zapominać także o Hipolicie Cegielskim czy też Karolu Libelcie – napisał na swoim blogu Roman Trzęsimiech, radny gminy Ryczywół, regionalista, szperacz historii i człowiek o wielkiej wrażliwości. 
Z tej czwórki, nam mieszkańcom ziemi ryczywolskiej najbardziej bliski jest dr Karol Marcinkowski, który dzięki przyjaźni z Wiktorem Łakomickim był częstym gościem w jego majątku w Dąbrówce Ludomskiej. Tam wyniszczony wieloma dolegliwościami zmarł 7 listopada 1846 roku około godz. 22.00. w wieku lat zaledwie 46.
Choć zmarł bardzo młodo, Wielkopolanie nigdy nie zapomnieli o dr. Marcinie i jego dokonaniach. Zapamiętali go, jako wybitnego lekarza, działacza narodowego, społecznika, który wspierał ubogich, lecząc ich za darmo, niejednokrotnie kupując im leki, ale przede wszystkim jako bardzo skromnego i dobrego człowieka. Wielkopolanie chcąc upamiętnić Marcinkowskiego wielu instytucjom i miejscom nadali jego imię. Choć dokonania Karola Marcinkowskiego do dziś wzbudzają w nas wielki szacunek, to niestety miejsce jego śmierci nigdy nie było otoczone takowym.
Przez dziesiątki lat dom, w którym Marcinkowski przeżył ostatnie dni jest systematycznie niszczony i rozkradany. Dziś jest to wielka i zapomnianą ruina. 
Czyja to wina? – pyta Trzęsimiech i odpowiada. – Moja, państwa, mieszkańców gminy Ryczywół? A może grono winnych należałoby rozszerzyć? Może my poznaniacy, Wielkopolanie zawiedliśmy? Indywidualnie i instytucjonalnie. Może nie potrafiliśmy się porozumieć w sprawie tego miejsca? Czy w ogóle próbowaliśmy? Być może uważaliśmy przez dziesiątki lat, że zrobi to ktoś za nas? Przecież wartości wyznawane przez Karola Marcinkowskiego, jego idee są nam bliskie, a obchody 100. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego były tego dowodem. 
Czy możemy jeszcze w jakikolwiek sposób naprawić ten błąd? Być może część z państwa uzna, iż są ważniejsze rzeczy i sprawy do załatwienia niż ta ruina. Tej właśnie części z państwa przyznaję rację, iż są sprawy pilniejsze na jutro, czy na za tydzień. Jednak moim zdaniem sprawy życia codziennego nie powinny przysłonić miejsc pamięci, miejsc naszej wielkopolskiej historii, z którymi tak często się utożsamiamy, które są dla nas tak ważne. Czy miejsce śmierci jednego z najwybitniejszych Wielkopolan przestanie być miejscem wstydu Wielkopolan? Być może naiwnie, mam jeszcze resztki nadziei.

Podobne artykuły