Gdzie się dwóch kłóci, tam trzeci wzrasta – czyli rzecz o pogotowiu

Gdzie się dwóch kłóci, tam trzeci wzrasta – czyli rzecz o pogotowiu

POWIAT OBORNICKI. W ostatnim czasie nad obornickim pogotowiem pojawiły się czarne chmury. Wszystko to za sprawą stworzonego niedawno konsorcjum, które mogłoby przejąć te usługi, jakie pogotowie świadczy.
Powiat obornicki znajduje się w systemie działania Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu, największej dyspozytorni medycznej w Wielkopolsce. W jej ramach działają 24 zespoły ratownictwa medycznego.
Wiele polskich powiatów ma problem ze stworzeniem podobnie wielkiego systemu, więc łącząc się ze sobą w ratownictwie medycznym, tworzy konsorcja.
Również w Wielkopolsce powstało konsorcjum, mogące przejąć na siebie rolę niewydolnego od dawna pogotowia, ale na razie nie ma na to zgody ze strony poszczególnych powiatów.
Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego (WSPR), Marcin Zieliński przyznał niedawno, że – brakuje lekarzy, którzy chcą pracować w karetkach i jest to problem od ośmiu–dziesięciu lat. Mniej niż powinno, było też dyspozytorów, ale tylko tych, którzy odbierają zgłoszenia. Na szczęście nigdy nie brakowało dyspozytora dysponującego karetkami. W każdym razie z tego powodu życie i zdrowie pacjentów nie było zagrożone.
Konsorcjum mogłoby zaproponować podobne usługi za mniejsze pieniądze i zabezpieczyć pełną obsadę lekarską, bo potrafi działać taniej.

Problem zasadza się na sporze marszałka z wojewodą i wojewody z dyrektorem WSPR. Gdy ten ostatni poprosił w ubiegłym roku wojewodę o rządowe wsparcie finansowe pogotowia, wojewoda przysłał mu zamiast pieniędzy… kontrolerów.
W wyniku kontroli stwierdzono, że w WSPR brakuje m.in. dyspozytorów medycznych. W ciągu 76 dni objętych kontrolą niemal codziennie (71 dni) brakowało pełnej obsady dyspozytorów, zazwyczaj dyżurowało pięciu w ciągu doby, a powinno siedmiu. Kontrola wykazała też, że jedna trzecia specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego jeździ bez lekarza, na 1628 wyjazdów lekarza brakowało w 460 – stwierdził wojewoda Hoffmann. Zdaniem służb wojewody może to prowadzić do zagrożenia zdrowia i życia pacjentów, głównie na terenie Poznania i powiatu poznańskiego.
Pogotowie grozi wojewodzie w odwecie sądem, bo ten ich zdaniem, nie przekazał pogotowiu należnych im w roku 2015 dwóch milionów złotych.
Na pożywce sporu wyrosło konsorcjum, chcące zastąpić za zgoda NFZ pogotowie ratunkowe.
Nowa ustawa o pogotowiu im to umożliwia, bo chodzi o to, aby podnieść poziom usług medycznych w zakresie ratownictwa. By pomoc docierała jeszcze szybciej, a samo ratownictwo było coraz nowocześniejsze, bo takie są oczekiwania społeczne.
Jak na razie wielkopolski NFZ odrzucił ofertę konsorcjum, a dyrektor SP ZOZ Małgorzata Ludzkowska nie kryje zadowolenia, że wszystko wróciło do normy.
Nadal po powiecie będą krążyć karetki podległe WSPR, dysponowane do chorych z Poznania i najważniejsze, by nie trzeba było na nie zbyt długo czekać.

Podobne artykuły