Smutny stan dróg powiatu: nadal mało się robi, aby ten stan poprawić

Smutny stan dróg powiatu: nadal mało się robi, aby ten stan poprawić

POWIAT OBORNICKI. Nowe rozdanie w powiecie obudziło nadzieje jego mieszkańców na długo oczekiwane remonty i przebudowy najgorszych dróg. Zmieniły się władze, zmieniła się rada powiatu, niezmienny jest jedynie dyrektor zarządu dróg powiatowych Bogdan Jeran. Wciąż powtarza, że powiatu nie stać, że jest drogo, że się nie da itd. Ilekroć był proszony o remont którejś z dróg piętrzył trudności, zawyżał koszty, a słowo „odwodnienie” dołączał do każdego ze zdań.
Gdy radny Błażej Cisowski wspomniał o planowanej od dawna przebudowie drogi Rogoźno-Murowana Goślina na terenie gminy Rogoźno, z przebudową skrzyżowania w Studzieńcu i zainstalowaniu tam bardzo oczekiwanej sygnalizacji świetlnej, Jeran wyliczył, że trzeba na ten cel przeznaczyć 9 mln złotych, których powiat nie ma.
– Koncepcja tej przebudowy powstała w roku 2015. Odcinek do ul. Plażowej jest już zrealizowany. Resztę trzeba by robić jednym ciągiem. Najlepiej ją realizować metodą „zaprojektuj i buduj”. Koniecznym byłoby badanie ruchu i dostosowania projektu do tego natężenia. Mój plan nie przewiduje sygnalizacji w Studzieńcu. Taka sygnalizacja nie jest prosta, bo jest górka, zła widoczność, brak jest jednego chodnika. Na razie można by zlecić dokumentację. To skrzyżowanie kilku dróg i trzeba by rozważyć wszelkie możliwości – wyliczył Bogdan Jeran.
Renata Tomaszewska nalegała na większą troskę o bezpieczeństwo mieszkańców korzystających z tej drogi. W odpowiedzi usłyszała, że – z budową przejścia dla pieszych w Studzieńcu jest problem, bo najwięcej wypadków wydarza się na przejściach dla pieszych. Jak na razie żadnych wypadków tam nie było ani żadnych kolizji, a układ komunikacyjny jest tam skomplikowany.
Przebudowa to jedno, a remonty drugie. Piotr Desperak pytał o rozjechaną drogę w Sepnie, a remontowaną przed wyborami za niemałe pieniądze. Wedle Jerana droga po naprawie została rozjechana przez ciężkie pojazdy wożące buraki, których trzeba było się tam jednak spodziewać. – Mamy pięć lat gwarancji. Droga będzie naprawiana, ale przy odpowiedniej pogodzie, przy optymalnej wilgotności – wyjaśniał dyrektor Jeran.
Zbigniew Nowak ostrzegł, że: Droga Studzieniec-Rogoźno się zarwała i nie ma na co czekać.
Wciąż nie ma rozstrzygnięć w sprawie drogi powiatowej w Lipie. Musi mieć ona możliwość wytrzymania nacisku ośmiu ton na oś, a w wielu miejscach tej normy nie trzyma. Według Bogdana Jerana: Gdyby tę drogę przejęła gmina, to droga spełni wszystkie parametry. Jeżeli gmina zechce tę drogę przejąć, to wymagania wobec wykonawcy drogi będą mniejsze. Droga ma problemem z odwodnieniem, ale to mieszkańcy Lipy sami ją zalewają wodą z rynien. O ile poprzednia wójt chciała drogę przejąć, o tyle obecny wójt zdecydowanie nie, a jeżeli już to po dorowadzeniu jej do lepszego stanu.
Nie ma szans na przebudowę znajdującego się w krytycznym stanie drogi z Objezierze do Górki, bliżej Górki. Dyrektor Jeran twierdzi, że: Drogi główne wymagają remontów za 5,5 mln, bo 24% ich wymaga szybkiej interwencji. Potem drogi zbiorcze, a potem takie jak ta w Górce. W tej sytuacji nie widzę żadnej możliwości naprawy tej drogi. Działamy tak, że zaklejamy to co się wykruszyło, bo na więcej nas nie stać. Nie lepiej jest też z drogą w Kowalewku, gdzie droga jest w takim stanie, że drzwi w autobusach same się otwierają.
Każdy kilometr naprawy drogi kosztuje milion złotych. Sami policzcie ile kilometrów mogę wykonać. Na razie objeżdżamy drogi i sami patrzymy gdzie naprawiać. W tej temperaturze nie powinniśmy dróg kleić, ale kleimy, choć to zaraz wypadnie i znów będziemy lepić – twierdzi dyrektor Jeran.
Może w tym tkwi cały szkopuł. Może czas przestać marnować pieniądze na bezsensowne łatanie, na kosztowne projekty bez realizacji, czy zakupy drogich aut osobowych zamiast asfaltu? Może w ogóle czas na większe zmiany.

Podobne artykuły